Data dodania: 22-05-2017


Alfabet Fabiana: Cel

W życiu każdego z nas był taki czas, kiedy wytyczaliśmy sobie cel: zostanę lekarzem. Działo się to zazwyczaj w wieku młodzieńczym i można iść o zakład, że znakomita większość późniejszych posiadaczy dyplomu lekarskiego nie powie, że u podstaw tej decyzji leżały pieniądze. Zapisane w art. 2 Kodeksu Etyki Lekarskiej „powołanie” też raczej nie jest przytaczane jako przyczyna wyboru zawodu lekarza, gdyż kojarzy się ono raczej z kapłaństwem, chociaż często jest określane przez pacjentów jako wyraz najwyższego uznania.

Wymienianie jako życiowego celu chęci zdobywania pieniędzy było onegdaj - mimo wszystko - sprawą wstydliwą, albowiem rozumiało się samo przez się, że pewne profesje winny być odpowiednio wynagradzane i tylko budowaniem państwowego kapitału tłumaczono ich mizerię. Aktualnie można odnieść wrażenie, że polska rzeczywistość - za zgodą kolejnych demokratycznie stanowionych rządów - przysłania człowieka (człowiek brzmi dumnie!) pieniądzem. Hasło „pecunia non olet” grozi tymczasem odczłowieczeniem.

Celem lekarskiej działalności jest niesienie pomocy choremu i ono zapewne było inspiracją powziętych w młodości wyborów. Ten szczytny cel jest motorem działań większości medyków i należy ubolewać , że często w drodze do niego towarzyszą im refleksje Aleksandra Fredry na temat charakteru rodaków. Narodowe przywary, przypisywane różnym nacjom, zostały przez wiele z nich zmienione -  za sprawą stosownych mechanizmów oddziaływania - na wysoki poziom wzajemnej empatii. Droga od dziecięcego „Pawła i Gawła” nie musi koniecznie prowadzić do muru w „Zemście”, pod warunkiem jednakże prawidłowej edukacji.

Korporacje zawodów zaufania publicznego, prezentując społecznemu otoczeniu osoby z przymiotnikiem „powołany”, podnoszą swój prestiż i znaczenie, a siła ich oddziaływania może się przełożyć na organizację życia w państwie, gdy ktoś z ich grona zostaje na przykład powołany… ministrem zdrowia. Objęcie tego stanowiska przez osobę, która poza celem bycia ministrem, wytyczyłaby - jako cel zasadniczy - drogę prowadzącą do zakończenia remontu ochrony zdrowia,  mogłoby mieć znaczenie niebagatelne. Niestety, nie zdarzyło się nam jeszcze, by lekarz - minister rozpoczynał leczenie systemu od trafnej diagnozy skomplikowanych uwarunkowań materialno - finansowych, czy kadrowo -zarządczych i politycznych, w jakich przyszło nam żyć.

Głównym problemem, z jakim zderzali się ministrowie czasu transformacji było niedostrzeganie wysiłku poprzednich pokoleń Polaków w odbudowie, rozbudowie i kształceniu kadr tzw. społecznej ochrony zdrowia  (w ustawie z 15 1939 r. określanej publiczną służbą zdrowia). Nie biorąc pod uwagę powojennego niedostatku, określili te czasy jako siermiężne, a kadry medyczne tego okresu jako zacofane i niewolniczo wykorzystywane, co obraża ich poczucie godności i świadomość wyzysku przez państwo na dorobku. Słowo wyzysk jest współcześnie rzadko używane, co nie znaczy, że go nie ma. Wystarczy zauważyć , że generujący zyski lekarz dzieli się nimi z coraz większą rzeszą quasi pracowników systemu, którzy nie tylko nie pomagają mu w ich osiąganiu, ale wręcz utrudniają, będąc dobrze wynagradzanymi darmozjadami.

Deklaracje kolejnych kampanii wyborczych w sprawie zakończenia remontu ochrony zdrowia padają - nie sięgając celu - wraz z kolejnymi ministrami.

W dość krótkim czasie oczarowani politycznymi rozgrywkami ministrowie, pod presją spadku wyborczych notowań, porzucają zdroworozsądkowe cele dla działań zgodnych z ideologią. „My dokładnie wiemy, co trzeba zrobić, żeby było lepiej, ale kompletnie nie wiemy, co zrobić, żeby po tym, co zrobimy, ludzie nas ponownie wybrali” - powiedział Jean Claude Juncker. Przykładem niech będzie likwidacja Kas Chorych i SLD, dodatkowe ubezpieczenia i PO, ideologizacja w zarządzaniu i PIS, itd.,itd.

Jacek Żochowski, minister zdrowia w latach 1993 - 1997, wywiesił w resorcie napis „Polityce wstęp wzbroniony”, zapominając o tym, że w celu zdobycia władzy wszystkie ugrupowania wyborcze szermują hasłami typu: „krótsze kolejki do specjalistów”, „szpitale mają leczyć , a nie zarabiać”, „ bezpłatne leczenie dla wszystkich”, etc., etc. Nie zawsze cel uświęca środki. Cud w ocenie medycznej, to najczęściej nietrafna diagnoza.