Data dodania: 28-09-2017


Alfabet Fabiana: Finanse

Tytułowym terminem określa się stosunki ekonomiczne, polegające na gromadzeniu, podziale i wydatkowaniu zasobów pieniężnych. Finanse publiczne - a więc również te, z których korzysta szeroko pojęta ochrona zdrowia - obejmują zasoby pieniężne państwa, znajdujące się w dyspozycji władz publicznych, a przede wszystkim jego budżetu.

W Polsce finanse publiczne podlegają niezwykle rozproszonym regulacjom prawnym. Część z nich znajduje się w rozdziale X Konstytucji RP, pozostałe zawarte są w kilkunastu ustawach i kilkudziesięciu rozporządzeniach, wydanych na ich podstawie. Najważniejszą jest ustawa o finansach publicznych, zgodnie z którą do sektora finansów publicznych zalicza się czternaście podmiotów, w tym m.in. samodzielne zakłady opieki zdrowotnej, NFZ i uczelnie publiczne, by wymienić te blisko związane z ochroną zdrowia.

Ochrona zdrowia nie od dzisiaj ma poważne kłopoty z systemem finansowania. Ich odbiciem jest niekończąca się dyskusja wokół budżetu, którym dysponuje, a jej pokłosiem jest jeden z trzech warunków, jakie Porozumienie Zawodów Medycznych postawiło rządowi. Mianowicie - zwiększenie nakładów na zdrowie w ciągu trzech lat do 6,8% , a w ciągu dekady - do 9% PKB. Poszukiwanie finansowych rozwiązań systemowych w ochronie zdrowia należy - moim zdaniem - rozpocząć najprawdopodobniej od podstaw.

Warto przypomnieć, że podstawową relacją finansową, jaka na przestrzeni dziejów funkcjonowała między lekarzem a chorym i jego rodziną, była tzw. wdzięczność. Wdzięczność ta wyrażana była w różnych formach, najczęściej w formie finansowej (ale nie tylko), przy czym lekarz, korzystając z pozyskanych finansów, dzielił się nimi z pomagającym mu w działalności personelem. Ewolucja finansowania w ochronie zdrowia, w związku z rosnącymi jej kosztami, polegała na przejściu od relacji indywidualnych do relacji społecznych.

Pikanterii naszym kłopotom ze społecznym finansowaniem systemu ochrony zdrowia dodaje fakt, że zalążek pierwszego takiego system pojawił się… w Polsce, za przyczyną Stanisława Staszica. To on powołał w 1816 r. Towarzystwo Rolnicze Hrubieszowski i podpisał kontrakt z włościanami kilku wsi, w celu rozwoju rolnictwa i przemysłu oraz wspólnego ratowania się w nieszczęściach, które wyłożyło pieniądze również na budowę pomieszczeń dla miejscowego lekarza. Towarzystwo to, choć z trudem, przetrwało wiele lat.

Znaczna część finansów publicznych na ochronę zdrowia przeznaczana jest na płace tzw. personelu. Brak koncepcji, jak powinien funkcjonować racjonalny system wynagrodzeń w ochronie zdrowia powoduje, że od lat szermuje się opinią, że pochłaniają one zbyt dużo pieniędzy. Tłumaczenie takie nie znajduje żadnego uzasadnienia w kontekście nepotyzmu partyjnego (podział łupów po wygranych wyborach), który doprowadził do kominowych dysproporcji płacowych. W efekcie, obecnie na tysiąc mieszkańców przypada w Polsce 5,4 pielęgniarki , najczęściej w wieku przedemerytalnym , co jest najniższym wskaźnikiem w Europie. Średnia wieku lekarzy oscyluje natomiast wokół 55 lat - ze smutną perspektywą, że umrą oni o pięć lat wcześniej, niż lekarze niemieccy czy francuscy.

Namnożenie bytów związkowych w placówkach zdrowotnych i polityczna gra organizacjami zawodowymi, jaką prowadzą partie na użytek wyborów, doprowadziła do rozbicia najbardziej zintegrowanego niegdyś środowiska, jakim byli pracownicy ochrony zdrowia. Finansowe tego skutki widoczne są w proponowanych przez obecny rząd podwyżkach płac w tym sektorze, których średnia oscyluje wokół 40 zł. Zanosi się, że w październiku br. dojdzie do „białego protestu”, z głodówką lekarzy rezydentów w tle, którzy dostają na etacie pensje poniżej 23% przeciętnej  krajowej, co zmusza ich - podobnie jak wielu innych lekarzy - do brania dodatkowych, kontraktowych dyżurów i harówki dwadzieścia godzin na dobę.

Społeczności nie wzrusza ta sytuacja, jako że z upodobaniem cytuje takie bon tony, jak: „Pokaż lekarzu co masz w garażu”, czy zagadki: „Jakie ryby lubią najbardziej lekarze?” (odpowiedź: duże sumy). Młodzi medycy argumentują, że w Norwegii czeka na nich normalna umowa o pracę  i specjalizacja , a w Londynie na stanowisku Resident Medical Officer płacą 1903 funty miesięcznie, kwaterują i dają jeść. Dodają jednak, że wolą mimo wszystko być wśród swoich…

 

Fabian Obzejta