Data dodania: 3-03-2018


Alfabet Fabiana: Kapitał

Kapitał to termin z dziedziny ekonomii i finansów, oznaczający zasoby trwałe (majątek, środki, aktywa). W klasycznej ekonomii, termin ten jest uważany za jeden z głównych czynników produkcji, obok pracy i ziemi. Jak w świetle tej definicji wygląda kapitał polskich lekarzy i jak podstawowa jego cecha, jaką jest zdolność do pomnażania wartości, przekłada się na udział polskich lekarzy w dziele budowy polskiego kapitalizmu? - o tym za chwilę.

„Kapitał”, autorstwa Karola Marksa, wydany w 1886 r., wywołał tak wielką ilość reakcji intelektualnych, że nie dorównuje mu w tym żadna z prac tego okresu. O tym, że dalej budzi on wiele emocji i dyskusji, świadczy popularność książki Thomasa Piketty’ego pod tytułem „Kapitał XXI wieku”, w której autor twierdzi , że cofamy się do początku kapitalizmu, czyli okresu opisywanego przez Marksa. Według wzoru  ten francuskiego ekonomisty, gdzie „r  > g”, przy czym „r” oznacza stopę wzrostu na kapitale, zaś „g”  - wzrost światowej gospodarki, cofanie to może się nasilać!

Przekładając to na język publicystyczny, dochody bogatych z inwestycji będą rosły szybciej, niż płace pracowników najemnych, a utrzymywanie się tego stanu nieuchronnie doprowadzi do sytuacji, że dojście do potężnych pieniędzy (kapitału) poprzez sprzedawanie pracy, stanie się w zasadzie niemożliwe. Wejść w ich posiadanie będzie można więc głównie za sprawą przejęcia tłustego spadku lub wżenienia się w bogatą rodzinę, a jest to - jak wiadomo - model rodzenia się fortun z czasów wczesnego kapitalizmu.

W tym miejscu warto przypomnieć, że - niestety - znakomita większość osób zatrudnionych w ochronie zdrowia była, jest i będzie pracownikami najemnymi, więc na zdobycie wielkiego kapitału raczej nie ma tu co liczyć. W tej sytuacji, patrząc przy tym na przekrój wiekowy naszej grupy zawodowej, z płaczem można się pochylić nad tzw. kapitałem początkowym, mającym duży wpływ na wysokość emerytury i zrozumieć powszechne poemerytalne zatrudnienie starszych konsyliarzy. Perspektywa odpoczynku pod palmami zdaje się być widoczna przez lunetę, a zgromadzony kapitał winien mieć często nazwę… kapitału końcowego.

Ze składek odprowadzanych od dochodów z pracy oraz emerytur, Polacy tworzą kapitał w postaci zasobów Narodowego Funduszu Zdrowia, przeznaczonego na zapewnienie im tzw. świadczeń zdrowotnych, który może być wsparty przez dodatkowe pieniądze, pochodzące bezpośrednio z budżetu państwa. Stałą cechą tego kapitału jest to, że będzie on zawsze za mały w stosunku do potrzeb i oczekiwań obywateli oraz rosnących możliwości tzw. medycyny naprawczej, a jego wykorzystanie w wymiarze koszt - korzyść będzie trudne do określenia. W tej sytuacji, myśl byłego już ministra zdrowia, by wbrew solidaryzmowi społecznemu, podzielić pacjentów na bogatych i biednych, prowadzi również do dalszego podziału na biednych i bogatych lekarzy.

W konsekwencji, podstawową sprawą staje się obecnie takie dysponowanie środkami finansowymi, przeznaczonymi na ochronę zdrowia w Polsce, by wspomniane wyżej braki były jak najmniej odczuwalne przez tych, którzy z zasobów systemu korzystają, a nie są w stanie dokonać dofinansowania. Sprawą bezdyskusyjną jest, że w sprawie dysponowania tymi środkami, zwłaszcza na lecznicze działania naprawcze, jak i na profilaktykę, decydujący wpływ powinien mieć głos lekarzy! Niestety, kwestia ta budzi wiele  wątpliwości…

Korporacja zawodowa lekarzy poniosła w Polsce spektakularną i zauważalną w świecie porażkę, gdy dwu kadencyjny prezes jej naczelnego organu, nie potrafił jako minister zdrowia nawiązać dialogu ze swoim środowiskiem. Mimo wieloletniego doświadczenia, nie zdołał też przedstawić planu na poprawne zagospodarowanie powierzonego mu kapitału, by jak najlepiej wykorzystać go i uzyskać kompatybilność wszystkich tzw. podmiotów ochrony zdrowia.  Co więcej, stał się rzecznikiem polityki przyzwolenia na zarządzania ochroną zdrowia poprzez konflikty, które nieuchronnie prowadzą ku dalszemu kryzysowi.

Brak doświadczenia życiowego i stosownych obserwacji nowego ministra zdrowia, stawia pod znakiem zapytania powodzenie kolejnej próby naprawy systemu. Na pociechę wszystkim lekarzom RP, którzy zgromadzili kapitał ludzkiej wdzięczności, pozostaje jego niekwestionowana oporność na prawa ekonomii. Każda zatem kolejna próba reformowania ochrony zdrowia, winna opierać swą myśl przewodnią na tworzeniu warunków dla pomnażania tego kapitału.