Data dodania: 4-05-2018


Alfabet Fabiana: Łgarstwo

Łgarstwo to słowo posiadające w języku polskim trzysta trzydzieści dziewięć synonimów. Synonimy te są dość powszechnie używane w obrocie medialnym, poczynając od łagodnych, takich jak kłamstwo czy nieszczerość, poprzez mocniejsze, takie jak oszukaństwo, matactwo, kanciarstwo, a na szalbierstwie, szachrajstwie, fałszerstwo, kanciarstwie... nie kończąc.

Jesteśmy w samorządzie lekarskim na przełomie siódmej i ósmej kadencji samorządu lekarskiego, a zatem w czasie, kiedy odchodzą starzy i przychodzą nowi prezesi izb oraz ich organy zarządcze. Niezależnie od wyborczych bojów i podchodów lokalnych, trwają - jak zakładamy - przygotowania do Krajowego Zjazdu Lekarzy, zaplanowanego na 25-26 maja. Ostrzą się szable do starcia o naczelną prezesurę, niestety - na plan dalszy schodzi niekiedy cel, jaki ta prezesura, przy wsparciu korporacji, ma realizować w kolejnej kadencji.

W organie prasowym NIL - „Gazecie Lekarskiej”  czytamy, że jednym z głównych celów samorządu jest pilnowanie wykonania zapisów porozumienia z 8 lutego br. zawartego między ministrem zdrowia a Porozumieniem Rezydentów OZZL. Trudno nie zauważyć, że pilnowanie porozumienia z Porozumieniem można odbierać dwuznacznie, co może zaowocować poszukiwaniem jednego z  licznych, o czym było na wstępie, synonimów łgarstwa. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że to pilnowanie w kwestii wzrostu wydatków na ochronę zdrowia, wychodzi poza kadencję aktualnie rządzących.

Najprawdopodobniej głównym celem samorządu lekarskiego jest doprowadzenie do stanu, w którym lekarze leczą, a całe ich otoczenie (w tym zwłaszcza personel pomocniczy, którą to pojęcie - nie wiadomo czemu - co poniektórzy odbierają opatrznie) tworzy klimat dla jak najlepszego ich funkcjonowania. Nie trzeba dużej wyobraźni, by w świetle tego celu spojrzeć inaczej na korzystanie z doświadczenia idących w lata lekarzy, tworząc tak zwaną sztafetę pokoleniową. Do stworzenia takiej sztafety zachęca ustawowo zapisana póki co obligatoryjność przynależności do naszej korporacji.

Lekarzy obowiązuje, zgodnie z wytycznymi Kodeksu Etyki Lekarskiej, praktykowanie pozostające w zgodzie z najnowszymi osiągnięciami nauki. O tym, że badań naukowych nie można mieszać ze światopoglądem świadczy chociażby sprawa Bydgoskich Dni Bioetycznych zaplanowanych w tym roku na 14 kwietnia. Kontrowersje wokół tego, co jest nauką o zdrowiu a co religią, doprowadziły do wycofania się Collegium Medicum Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu z patronatu nad kolejnym wydarzeniem z tego cyklu. Władze uczelni stwierdziły, że w zaplanowanych wykładach pomylono te dwa pojęcia, co doprowadziło do przeniesienia ich z toruńskiej uczelni do sali Auditorium Maximum Kujawsko - Pomorskiej Szkoły Wyższej w Bydgoszczy. Stanowisko władz UMK nie powstrzymało jednak prezesa Bydgoskiej Izby Lekarskiej do utrzymania patronatu nad imprezą…

Należy zdecydowanie podkreślić że w działaniach sensu stricto medycznych, nauka winna być ich podstawą. I nauka - co należy wyjaśnić - nie kwestionuje faktu, że początkiem życia człowieka jest zapłodnienie jajeczka przez plemnik, nie nazywa jednak tego zjawiska dzieckiem poczętym. Ale to tylko jeden z problemów, jakie rodzą się na gruncie światopoglądowo - naukowych „przepychanek”, co przy biernej postawie lekarzy powoduje kreowanie niezgodnych z aktualnie obowiązującą wiedzą medyczną działań. Te działania nazywa się różnie - około medycznymi, paramedycznymi, bioenergoterapeutycznymi itp., powodując - poprzez łgarstwo -  szkodliwe spustoszenie w głowach odbiorców, „podlewane” dodatkowo szkodliwymi reklamami, zajmującymi całe szpalty kolorowych pisemek, czy emitowanymi w najlepszym czasie antenowym w TV.

Brak reakcji ze strony izby lekarskiej na sugestie, że działania takie mają jakiekolwiek podstawy naukowe, stwarza warunki dla szerzenia ciemnoty i zacofania. Najwyższy czas, by w sposób stanowczy i zdecydowany oprotestowała ona tego typu działania, propagując wszelkimi możliwymi sposobami - nie wstydźmy sie tego słowa - oświatę zdrowotną. Ruchy antyszczepionkowe, czy ruchy anty in vitro, bądź działania zmierzające do negacji zdobyczy naukowych pozwalający powoływać do życia zdrowe potomstwo, nie przystają do XXI w.

Należy mieć nadzieję, że kolejne zgromadzenie Krajowe Lekarzy zdecydowanie i bezwzględnie potępi wszelkie antynaukowe i nieetyczne działania, funkcjonujące w ochronie zdrowia, a aktu tego nie przysłoni batalia o fotel prezesa i miejsca w naczelnych organach naszej korporacji.