Data dodania: 21-10-2018


Alfabet Fabiana - Płoty

Jak Polska długa i szeroka, cała podzielona jest płotami - są drewniane, z siatki i betonowe, zależnie od inwencji i zamożności naszych rodaków, która nie ma sobie równych. Śpiewaną u schyłku poprzedniego systemu ustrojowego piosenkę Jacka Kaczmarskiego: „A mury runą, runą, runą”, można by dziś zakończyć metaforą: „i odkryją nowy świat”. Nie znajduje to jednak odbicia w naszej rzeczywistości - ogrodzeń przybywa, a im bogatszy obywatel, tym wymyślniejszy jego płot. Na pocieszenie pozostaje pierwiastek ekologiczny; wszak coraz częściej ogrodzenia pokrywa zielony bluszcz.

„Sami swoi” i Pawlak, zapraszający Kargula „do płota” ze słowami: „podchodź, jako i ja podchodzę”, pozostaje nadal prawdopodobnym symbolem stanu gotowości naszych rodaków do prowadzenia dialogu. Niestety, porozumiewanie się przez płot od lat charakteryzuje rozmowy między władzami izb lekarskich i władzami państwowymi, co w efekcie nie przynosi spodziewanego rezultatu. Domniemywać należy, że wyścig w grodzeniu każdego kawałka „ziemi”, przeobrażający się w wielu momentach w „konkurs piękności”, kto ładniejszy, bogatszy, silniejszy itd., oddaje stan naszej gotowości do obywatelskiego dialogu, a uzewnętrznieniem tejże są wołające zewsząd banery wyborcze.

W okresach przedwyborczych, a więc wtedy, kiedy decydujemy o wyborze naszych reprezentantów do samorządu terytorialnego (skala lokalna), Sejmu (skala państwowa) i  Parlamentu Europejskiego (skala europejska), dyskusja obywatelska winna się zapewne aktywizować, ale też charakteryzować tolerancją, kulturą i merytorycznością. Tymczasem strony, ścierające się obecnie w walce o pozycję w samorządach gminnych, miejskich, powiatowych i wojewódzkich, coraz dalej brną w obrzucaniu się inwektywami, opowiadaniu „bajek” o dokonaniach z przeszłości i czynieniu absurdalnych wręcz obietnic na przyszłość.

Nie da się ukryć, że sprawy ochrony zdrowia obywateli są niezwykle ważne i mogą mieć również duże znaczenie dla wyników wyborów, dlatego w ostatnim czasie wzrosła - jak się wydaje - aktywność Ministerstwa Zdrowia. Minister prof. Łukasz Szumowski, starając się burzyć występujące w ochronie zdrowia płoty zapewnia, że do najbardziej palących wyzwań w tej dziedzinie, które już obecnie podlegają „dobrej zmianie”, ale nadal pozostaną w centrum uwagi aktualnie rządzących,  należą: likwidacja kolejek do specjalistów oraz podniesienie pensji pracownikom placówek zdrowotnych. Mówienie na fali przedwyborczych obietnic, że w tych obszarach „będzie lepiej”, budzi niepokój lekarzy, którzy w ochronie zdrowia w Polsce funkcjonują prawie tyle lat, ile sobie liczy obecny minister. Sprawia bowiem wrażenie, iż - niestety - mentalnie nie docenia on problemów, z jakimi przyszło mu się zmierzyć, w tym zwłaszcza jeśli chodzi o problem wynagrodzeń w ochronie zdrowia, który jest bardziej skomplikowany, niż to się z pozoru wydaje.

Prowadzona w przedmiocie  płac, przez kolejne ekipy rządzące, gra grupami zawodowymi, biorącymi udział w procesie świadczeń zdrowotnych, a zwłaszcza reprezentującymi ich związkami, doprowadziła w konsekwencji do powstania kominów placowych, podziałów personalnych i ogromnych niedoborów kadrowych. Wzrost nakładów na ochronę zdrowia nie zniweluje jednak idiotyzmów, polegających na nielogicznej wycenie pracy neurochirurga, torakochirurga, ortopedy i innych chirurgów, o anestezjologu i instrumentariuszce nie mówiąc, stojących przy tym samym stole operacyjnym. W uczestniczącym w zabiegu zespole, różnice w zarobkach, osiąganych przez poszczególnych jego członków, dochodzą niekiedy do dziesięciokrotności średniego wynagrodzenia.

Nie budzi chyba wątpliwości, że dwieście pięćdziesiąt tysięcy osób wykonujący zawód pielęgniarki w Polsce, czy kolejne tysiące ratowników, laborantów, fizjoterapeutów, sekretarek i innych zawodów medycznych, wspomagających lekarzy, mają pełne prawo do tego, by wykonując w sposób należyty swoje zawodowe obowiązki, otrzymywać godną płacę (czytaj: sprawiedliwą). Każdy obywatel w państwie, sprzedając swoją pracę, będzie się bowiem czuł dobrze tylko wtedy, jeśli jego płaca swoją wysokością będzie odpowiadała poczuciu sprawiedliwości. Każde inne rozwiązanie budzi sprzeciw, a przypomnijmy, że historycznie niesprawiedliwe wynagrodzenia za pracę najemną, różnie tłumaczone przez  rządzących państwem decydentów, potrafiło nawet doprowadzić do zmian ustrojowych.

Nie budujmy zatem rozlicznych płotów - ani tych ubogich zardzewiałą siatką, ani „wypasionych” klinkierową cegłą, bo niewątpliwie ich zburzenie nie będzie łatwym przedsięwzięciem. W pierwszej kolejności skupmy się przy tym na „rozbrajaniu” płotów mentalnych i ideologicznych, zaczynając chociażby od rozebrania tego, który dzieli poglądy na szczepienia ochronne.