Data dodania: 13-02-2020


"Będziecie stali na posterunku człowieczeństwa"

Justyna Kowalewska
zdjęcie Uniwersytet Medyczny

Podczas uroczystego wręczenia dyplomów absolwentom Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Medycznego, które odbyło się 31 stycznia, profesor Radzisław Kordek, Rektor UM, wygłosił płomienne przemówienia, które na długo zapadnie w pamięć zgromadzonych.

Szanowni Państwo, Zaproszeni Goście, Drodzy Absolwenci, ich Rodziny

 

Zacznę od gorących gratulacji. Dzisiaj celebrujemy ważny dzień - dzień w którym wchodzicie w prawdziwe, dorosłe życie.

         Zawsze, podczas tej uroczystości, towarzyszą mi mieszane uczucia. Niby to chwila wielkiej radości, koniec pewnego trudu - Waszego
i Waszych Rodzin. Ale i koniec szalonych lat studiów. Przygody, przyjaźnie na całe życie, czasem miłość.  Będziecie to miło wspominać przez całe życie.

Pamiętajcie też o swojej Uczelni i swoich nauczycielach. Jesteśmy tylko ludźmi.  Mimo niedoskonałości, niekiedy anegdotycznych, starliśmy się oddać wam cząstkę siebie. Także ci, którzy Was bawili lub denerwowali. Każdy spotkał na studiach jakiegoś nauczyciela „czubka”. Tak było,
jest i będzie. I w tym też jest urok. I to się najlepiej potem wspomina.

Na tej uroczystości kładzie się też cień smutku. Przyszliście tu jako trochę wyrośnięte dzieciaki. Dziś wypuszczamy Was w dorosłe życie.  Przed Wami schody. Życie na serio. Czuję się trochę jak generał, wypuszczający w bój świeżych rekrutów. Czy dacie radę unieść odpowiedzialność, która na Was ciąży?

Mówią o Was „Pokolenie X”. Mówią o Was Millenialsi. Coś w tym jest. Jeździmy na wakacje takim wielopokoleniowym stadem, co pozwala zauważyć ciekawe różnice poznawania świata. W Toskanii, gdzie starszym w uszach brzmią romantyczni poeci, malarze i antyczna historia, młodzi szukają scenerii, gdzie kręcono „Gladiatora”. W Chorwacji, gdzie pachnie antyk i średniowiecze, Doklecjan i Bizancjum, młodzi szukają scen z „Gry o tron”. Netflixowy świat. To nawet trochę zabawne, ale też normalne. Czytaliśmy pod kołdrami, co tylko wpadło w rękę, ale może tylko dlatego że nie było smartfonów i tabletów. Nie jesteśmy lepsi, ani Wy nie jesteście gorsi. Jesteśmy inni.

W „Mistrzu i Małgorzacie” jest taka cudowna scena, gdy Mateusz Lewita przychodzi do Woldana negocjować dalsze losy Mistrza. Woldan mówi:  „mówimy jak zwykle różnymi językami, ale nie zmienia to istoty rzeczy”. Nie musimy być tacy sami. Musimy się rozumieć i być tolerancyjni. I stać na straży pewnych uniwersalnych zasad. Niezależnych od czasów i pokoleń.

 

Żyjecie – jak na razie – w cudownych latach. Chyba najlepszych
w historii. Mimo to trzeba się będzie zmagać. I nie zgubić z oczu tego, co uniwersalne.

Moje pokolenie wyrastało w innym świecie. Ciążyła na nas wojna
i pierwszomajowe akademie. Bawiliśmy się w „czterech pancernych”
i Hansa Klossa. Wokół odcienie bieli i czerni. Potem widziałem jak rozbierano mur w Berlinie - na delegacji w NRD. Pierwszy paszport dostałem po 30-tce. Gdy Polska wstąpiła do Unii i otwarto autostradę A2, rzuciliśmy się do Paryża, zamówić calva, jak doktor Ravik z  „Łuku triumfalnego”. Świat się cudownie zmienił, a Wy się na nim pojawiliście. To Wasz świat.

Dzisiaj trudno nie patrzeć wokół to z niepokojem, świat się znowu zmienia. Wydarzył się brexit. Sir Churchill zapewne przewraca się
w grobie. Coraz częściej zamiast tańca słychać równy marsz. Odchodzi pokolenie, które pamięta. Pojawia się to, które nie rozumie, że świat się zmienia, bo tak jest od wieków. Że lepiej trochę zapłacić, mieć głupie normy krzywizny banana i kolorowe marsze, niż mieć bombardowane miasta i młodych chłopców ginących w okopach. To naprawdę nie jest niemożliwe.

Niedawno była rocznica wyzwolenia Auschwitz. Dla Waszego pokolenia to tak odległe jak wymieranie dinozaurów. Niedaleko Auschwitz był Majdanek. Obóz, gdzie po wyzwoleniu z rąk Niemców, bolszewickie NKWD wsadzało żołnierzy AK i BCh. Polska jest pełna skomplikowanych
i strasznych historii. Na rocznicy wyzwolenia Auschwitz, głośnym echem odbiło się przemówienie Mariana Turskiego. Kto nie miał czasu, powinien je w całości odsłuchać – są liczne linki w Internecie. To postać niezwykła. Z Litzmannstadt getto przeszedł do Auschwitz, stamtąd kolejnym marszem śmierci do Buchenwaldu.  Będąc na stypendium w USA, szedł
z Martinem Lutherem Kingiem w słynnym marszu z Selmy do Montgomery. Mówił o mitycznym jedenastym przykazaniu. Znałem wcześniej wersję „nie bój się”,  Turski mówił: „nie bądź obojętny”. Może prawdziwe jest też: „nie bój się nie być obojętnym..”?  

Poznałem kiedyś Szewacha Weissa. Przewodniczącego Knesetu, ambasadora Izraela w Polsce, doktora honoris causa naszego Uniwersytetu. Niezwykle uroczy człowiek, lubiący śpiewać ułańskie piosenki i sypiący anegdotami. Marek Edelman, przywódca powstania
w warszawskim getcie i słynny łódzki lekarz i opozycjonista był Jego przyjacielem. W anegdocie pytany, co wziąć na ból kolan, odpowiadał „wódki się napij”, co wziąć na kaszel – to samo. Tu prof. Weiss spojrzał się na mnie, i pyta: „czy tak nadal studentów uczycie?”.

Tak serio teraz. Szewach Weiss i jego rodzina pochodzą z Borysławia. Ukrywali się całą wojnę. Za ścianą, pod podłogą. Z pomocą Polaków. Szczegóły przechodzą ludzkie wyobrażenie. Po pogromie kieleckim wyjechali do Izraela. Ludzi, którzy dużo przeżyli warto słuchać z uwagą. Oni też mogą sobie pozwolić na słowa, które w ustach kogoś innego zabrzmiałyby sztucznie lub fałszywie.

Byłem kiedyś poza Łodzią na uroczystości oddania do użytku nowej części szpitala onkologicznego, w której brał udział prof. Weiss. Poproszono Go o kilka słów. Zwrócił uwagę, że skupienie lekarzy tylko na chorobie, szczególnie w onkologii, może być niewłaściwe. Mniej więcej mówił tak: „Wy lekarze, widzicie często komórki, które trzeba leczyć, ale do Was nie przychodzą komórki, tylko ludzie. Ludzie często śmiertelnie przerażeni, ze śmiertelnie przerażonymi rodzinami. I często tych komórek nie zabijecie ani nie wyleczycie, bo tak często bywa. I ci przerażeni ludzie też to wiedzą. I najważniejsze jest, żeby wziąć tych ludzi za ręką i prowadzić ich tak, żeby się tak nie bali. Tak jak doktor Korczak wziął za ręce te dzieci i zaprowadził do komory”…..

 

Będziecie stali na najbardziej wysuniętym posterunku człowieczeństwa. Posterunku się nie opuszcza. Pamiętajcie o tym!