Data dodania: 25-03-2016


Czy na sali był prawdziwy Święty Mikołaj? Izbowe Mikołajki 2015

Pogoda w tym roku dopisała, było ciepło i pogodnie, ale bez śniegu, który tradycyjnie towarzyszy Świętemu Mikołajowi. Do naszego lekarskiego domu przy ul. Czerwonej w Łodzi przyszły dzieci z opiekunami, by w bożonarodzeniowej atmosferze cieszyć się wspólną zabawą i mikołajowymi prezentami.

 Przygotowania trwały od wielu tygodni, bo to i stworzenie programu, pozyskanie wykonawców i spotkania z nimi, wybór i kupno prezentów oraz nagród do konkursów, rozmowy ze sponsorem (w tym roku roli tej podjęła się firma Mitsubishi Motors – SATLL, za co jej serdecznie dziękujemy). Jak zawsze Iwona Szelewa z izbowego sekretariatu, dobry duch tego całego przedsięwzięcia, dwoiła się i troiła, by w tak zwanym międzyczasie, między innymi licznymi imprezami klubowymi, przygotować magiczną niedzielę mikołajkową, bo całe zdarzenie miało miejsce w niedzielę właśnie, dokładnie 6 grudnia br., w święto Mikołaja.

Podobnie jak w ubiegłych latach, bożonarodzeniowe spotkanie z Mikołajem zostało podzielone na dwie tury, w zależności od wieku dzieci. Najwięcej odwiedziło nas w pierwszej turze, przeznaczonej dla milusińskich do lat pięciu, bo około sto siedemdziesiąt (!) i… co najmniej drugie tyle opiekunów. Było także ośmioro maluszków w nosidełkach. Izba znów tętniła życiem i dziecięcą radością. Bawiły się wspólnie dzieci i rodzice, a zabawa ‒ mimo tłumu i gwaru ‒ należała do udanych. Mikołaj był tak oblegany, że baliśmy się o najmniejsze pociechy, które nijak nie mogły oprzeć się naporowi dorosłych, sięgających po paczki, aby ich dzieci jako pierwsze mogły być obdarowane (mimo zapewnień, że upominków dla dzieci jest pod dostatkiem i dla wszystkich wystarczy). W grupie dzieci powyżej piątego roku życia (a było ich ponad dziewięćdziesiąt) udało się uniknąć prób stratowania Mikołaja i systemem kolejkowym wszystkie zostały obdarowane paczkami.

Początek spotkań uświetniał koncert kolęd w wykonaniu rodzinnego zespołu Eklezja, prowadzonego przez Renatę Serwę, która później ‒ wraz z Markiem Corellim ‒ prowadziła konkursy i zabawy. Mistrz Corelli zadziwiał przybyłych pokazami sztuk magicznych, a wszystko fotografował Sławomir Grzanek, prezes Łódzkiego Towarzystwa Fotograficznego. Ogromnym powodzeniem cieszyły się zajęcia plastyczne pn. „Guzik do wyobraźni”, prowadzone przez już zaprzyjaźnione z naszą Izba plastyczki: Jolantę Rosińską i Ewę Chłód.

Później dzieciaki, posilając się słodkim poczęstunkiem, oglądały z zainteresowaniem film animowany reżyserii Aleksandry Charpowickiej: „Gdzie jest bajkaˮ i „Trzy koty”, a w tym czasie Mistrz Corelli przeistaczał się w postać Świętego Mikołaja. Mimo że był w tej roli bardzo wiarygodny, to nie umknęło uwadze niektórych bystrych maluchów. Wręcz jedna z dziewczynek zapytała go, czy jest prawdziwym Mikołajem i dlaczego jak pojawił się na sali, to jednocześnie nie ma na niej… czarodzieja? Na co Mistrz odpowiedział z pewną miną, że wcale się temu nie dziwi i nie przerywał rozdawania paczek, choć dziewczynka nie wydała się być usatysfakcjonowana jego odpowiedzią.

Wśród dzieci przeprowadziliśmy małą sondę, żeby się dowiedzieć, co im się najbardziej podobało. Miłosz (lat sześć) powiedział, że „były fajne konkursy i jedzenie też było o’key, a później stwierdził, że wie o tym, iż dziś są imieniny Mikołaja, ale nie ma dla niego prezentu, bo to przecież Święty Mikołaj je rozdaje. Z kolei Milenie (lat siedem) i Karolowi (lat trzy) podobały się konkursy, malowanki i magiczna choinka. Inny chłopiec stwierdził, że tak bardzo lubi Mikołaja, iż obdarował go kiedyś własnoręcznie narysowanym portretem… Mikołaja. Ale dzieciaki nie miały czasu na udzielanie wywiadów, bo były bardzo zajęte zabawą. I bardzo dobrze…

Nad całą logistyką imprezy pieczę objęła jak zawsze wspomniana już wyżej Iwona Szelewa, której pomagała Ania Marciniak z Biura OIL, w sprawowanie nadzoru nad przebiegiem zabawy włączyła się także doktor Agnieszka Przybyłek wraz z córkami Alą i Jolą, które ‒ muszę przyznać ‒ wywiązywały się ze swych ról znakomicie. W działaniach panie wspierali także Jurek i Wojtek, pracownicy OIL. Koniecznie trzeba wspomnieć o życzliwości, jaką darzy zawsze imprezy dla dzieci dyrektor naszego Biura ‒ Halina Kotus.

Wszystkim serdecznie dziękuję, a dzieci i ich opiekunów już dziś zapraszam na izbowy Dzień Dziecka.

Fot. S. Grzanek