Data dodania: 14-11-2018


Drogi do Niepodległej Jedna Polska, jeden stan lekarski - mimo różnic…

Bogumiła Kempińska - Mirosławska

„[…] Łódź, jedno z najbogatszych, najludniejszych miast polskich, przedstawiało zarazem obraz największego zaniedbania. Miasto, które we wspaniałym swym rozwoju, potężnym pędzie pracy, wytwarzało miljonowe bogactwa, pozbawione było najelementarniejszych urządzeń, nieodzownych w życiu każdego zbiorowiska ludzkiego. Obok braku szkół i ochron - brak było bibljotek i domów ludowych; obok braku mieszkań i całkowitego zaniedbania budownictwa miejskiego - brak wodociągów i kanalizacji, brak szpitali i lecznic, brak wreszcie jakichkolwiek instytucyj opieki i higjeny społecznej!” - tak oto problemy, jakie stały przed miastem u progu niepodległości, trafnie opisywał wstęp do „Księgi Pamiątkowej Dziesięciolecia Samorządu m. Łodzi 191 9-1928”, wydanej staraniem Magistratu Łódzkiego w 1930 r. Z wieloma z nich przez lata musieli także mierzyć się łódzcy lekarze. Ale też odnieśli wiele sukcesów, choć różne drogi do nich wiodły.

Początki łódzkiej samorządności

Gdy kończyła się wielka wojna lat 1914 - 1917, na około czterysta tysięcy mieszkańców Łodzi, lekarzy było niecałe dwie setki. Wielu z tych, którzy tu pracowali przed wojną, zostało wcielonych do wojska, by nieść pomoc medyczną żołnierzom. Ci, co zostali w mieście, mieli swój plac boju, na którym toczyli walkę o biologiczne przetrwanie miejscowej ludności.

Dzięki nim już w czasie wojny powstały w Łodzi zręby miejskiej administracji sanitarnej, w której skład weszli czołowi przedstawiciele łódzkiego środowiska medycznego sprzed 1914 r., jak choćby doktorzy Henryk Trenkner, Stanisław Skalski czy Seweryn Sterling. Doświadczenia tego okresu spowodowały, że gdy nadeszła upragniona od pokoleń niepodległość Polski, w Łodzi były już przygotowane podstawy organizacyjne dla nowego, samorządowego modelu opieki zdrowotnej.

Pierwsze po I wojnie światowej posiedzenie Rady Miejskiej w Łodzi odbyło się już 6 listopada 1917 r. Dla łodzian oznaczało to, że koniec wojny jest bliski, a państwa zaborcze rozbite. Wojska niemieckie, stacjonujące w Łodzi, 10 listopada wypowiedziały posłuszeństwo swym dowódcom i utworzyły Radę Żołnierską. Jednocześnie łodzianie zaczęli rozbrajać żołnierzy i niemieckich oficerów. W nocy z 11 na 12 listopada w Magistracie odbyła się, zwołana w trybie nadzwyczajnym, specjalna konferencja w celu przejęcia miasta od niemieckiego okupanta.  Łódź była niepodległa. Polska była niepodległa.

 

Dwa modele opieki zdrowotnej

Już od początku, na tle różnic politycznych, zaczęły się w Warszawie dyskusje o kształt opieki zdrowotnej w odrodzonej Rzeczypospolitej. Ścierały się ze sobą dwa modele: centralistyczny i decentralistyczny. Model centralistyczny reprezentowany był przez powołane 13 grudnia 1918 r. Ministerstwo Zdrowia Publicznego – pierwsze w państwach zachodniej Europy, kierowane przez dr med. Witolda Chodźkę, neurologa z łódzkiego szpitala „Kochanówka”. Model ten zakładał jednolity, państwowy system ochrony zdrowia pod naczelnym kierownictwem MZP. Model decentralistyczny preferowany był przez dr Józefa Polaka i zakładał podległość służby zdrowia wydzielonemu departamentowi w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych.

Ostatecznie zwyciężyła koncepcja centralistyczna – nie bez powodu, gdyż odrodzona Polska najpierw musiała się mierzyć z integracją terytorialną i wprowadzeniem jednolitego ustawodawstwa. Już 19 lutego1919 r. uchwalona został przez Sejm Zasadnicza Ustawa Sanitarna, będąca swego rodzaju konstytucją dla zdrowia. Wprowadzała ona m.in. ochronę zdrowia, jako zadanie własne gmin miejskich, w tym zakładanie i utrzymywanie szpitali oraz urządzeń sanitarnych.

 

Powojenny bilans…

W Łodzi, nie bacząc na trwającą dyskusję na szczeblu rządowym, po 11 listopada 1917 r. od razu przystąpiono do organizacji miejskiej samorządowej służby zdrowia. W to zadanie zaangażowali się lekarze, którzy w kwietniowych wyborach 1919 r. dostali się do Rady Miejskiej. Byli to m.in. Stefan Kopciński, Aleksander Margolis, Franciszek Koziełkiewicz i Jerzy Rosenblat, a także wspomniani już Trenkner, Skalski i Sterling. Wydział Zdrowotności Publicznej łódzkiego Magistratu, który zawiązał się 1 kwietnia 1919 r., dokonał bilansu istniejących zasobów łódzkiej służby zdrowia. Nie wypadł on imponująco.

W  Łodzi na początku 1919 r. było zaledwie 197 lekarzy, 75 lekarzy dentystów, 55 techników dentystycznych, 34 felczerów i 195 akuszerek. Szpitale miejskie, kongregacyjne, społeczne i prywatne dysponowały 1840 łóżkami, w tym 300 łóżkami psychiatrycznymi oraz 420 zakaźnymi. A to wszystko na 399 tys. schorowanej ludności, której liczba szybko rosło w związku z powrotami do rodzinnego miasta wielu osób po wojennej zawierusze, a także z racji odradzającego się przemysłu. Przed lekarzami i służbą zdrowia stały wyzwania: ostre choroby zakaźne i gruźlica, wysoka umieralność noworodków i niemowląt, choroby nowotworowe, weneryczne, jaglica, zaniedbanie sanitarne miasta i wiele innych.

 

… i pierwsze sukcesy

Wkrótce pojawiły się też sukcesy. W Łagiewnikach i w Chojnach (które wówczas jeszcze nie były dzielnicami Łodzi) wybudowano prewentoria przeciwgruźlicze, gdzie chore dzieci leczone były w warunkach sanatoryjnych, natomiast w samym mieście powstały stojące na wysokim poziomie poradnie przeciwgruźlicze. Utworzona została Miejska Pracownia Bakteriologiczna oraz Miejska Izba Odkażająca. Powstała również sieć wielospecjalistycznych ambulatoriów oraz pierwsza w Polsce apteka komunalna. Sukcesem było także utworzenie poradni onkologicznych oraz oddziału leczenia radem w Szpitalu św. Józefa przy ul. Drewnowskiej (który później nosił imię doktora Z. Radlińskiego). Tu również miał swą siedzibę Łódzki Instytut Rentgenowski.

Oprócz lecznictwa miejskiego, rozwijało się także lecznictwo ubezpieczeniowe. W Łodzi powstała Kasa Chorych, której szczególny rozwój organizacyjny przypadł za kadencji prof. Wincentego Tomaszewicza, wielkiego rzecznika powołania w Łodzi uniwersytetu medycznego lub wyżej szkoły lekarskiej. Kiedy w 1930 r., zaledwie po trzech latach budowy, otwarto przy ówczesnej ul. Zagajnikowej największy wówczas w Polsce szpital ubezpieczeniowy, któremu nadano imię Prezydenta Ignacego Mościckiego (obecnie USK AM im. N. Barlickiego), Profesor został jego pierwszym dyrektorem. Natomiast rok później oddano do użytku okazały gmach kompleksu przychodni i ambulatoriów ubezpieczeniowych przy ul. Leczniczej (obecnie Przychodnia Miejska „Lecznicza”).

Łódź doczekała się też lecznictwa państwowego. To tu, w 1937 r. przy ul. Pańskiej 113 (obecnie Żeromskiego) otwarto najbardziej nowoczesny w kraju szpital wojskowy. Dobrze rozwijał się ponadto sektor społeczny, w tym zakresie działały dwa duże szpitale: psychiatryczny „Kochanówka” i pediatryczny im. Anny Marii, ponadto lecznice wyznaniowe  – choć ich rola był już mniejsza niż przed wojną. Powstały także liczne placówki prywatne, szczególnie w zakresie lecznictwa ambulatoryjnego. Idąc ul. Piotrkowską, trudno było wówczas nie natrafić na gabinet lekarski czy dentystyczny. Sukcesywnie wrastała też liczba samych lekarzy, w 1939 r. było ich w Łodzi już ponad 600, choć niewątpliwie odczuwalny był brak w tak dużym mieście szkoły kształcącej medyków.

 

W imię jedności i solidarności

Ale zmiany były nie tylko liczbowe. Przede wszystkim dokonały się zmiany w samym środowisku lekarskim, w jego świadomości i priorytetach. Niepodległa Polska dała poczucie wolności nie tylko od obcych mocarstw, ale też wyzwoliła potrzebę samorządności wewnątrz państwa. Wyrazem tego było powstanie na mocy ustawy z 1921 r. samorządu lekarskiego - izb lekarskich, w tym izby lekarskiej w Łodzi. Pierwsze wybory do niej odbyły 10 grudnia 1922 r. Wzięło w nich udział 285 lekarzy na 394 uprawnionych. Przewodniczył im dr Stanisław Skalski. Pierwsza łódzka rada lekarska liczyła 23 członków. Na czele izby stanął (i przewodził jej do 1939 r.) dr Antonii Tomaszewski.

Zadaniem izby było m.in. „uporządkowanie spraw dotyczących interesu i bytu stanu lekarskiego, jego zadań i celów przy wykonywaniu obowiązków lekarskich”. I starała się to wypełniać. Co ciekawe, łódzka izba lekarska była także tą, która zaledwie rok później mocno zaprotestowała przeciwko likwidacji nieokrzepłego jeszcze Ministerstwa Zdrowia Publicznego, twierdząc, że „w interesie społecznym jest raczej rozszerzanie działalności tego ministerstwa, a nie jego kasowanie”. Była także tą, w której ścierały się różne poglądy polityczne, różnice narodowościowe i wyznaniowe, albowiem tak różnorodna pod tym względem była też wówczas Łódź. Generalną jednak zasadą członków izby, było dążenie do równowagi sił, stąd pojawiały się częste apele o solidarność między lekarzami niejako ponad podziałami polityczno-wyznaniowymi.

I niech to stanowi przesłanie na dziś: jedna Polska, jeden stan lekarski, jeden cel – dobro chorego. Mimo różnic.

Bogumiła Kempińska - Mirosławska