Data dodania: 8-03-2016


Jerzy Ciesielski: Temida wobec naruszenia art. 64 KEL

Wybitni specjaliści i lekarze pierwszego kontaktu, szanowani koledzy i społecznicy, chirurdzy i interniści, mężczyźni i kobiety - mimo doświadczenia i wiedzy medycznej zmagają się z alkoholizmem. Chorobę alkoholową potrafią usprawiedliwić i ukryć. Do czasu. Wystarczy w jakiejkolwiek wyszukiwarce wpisać: „pijany lekarz”, a pojawi się wiele linków do informacji o pełniących obowiązki, „ubzdryngolonych” medykach. Informacja o pijanym lekarzu w pracy to już żaden medialny news, tak jak o psie, który kogoś ugryzł, chyba że nietrzeźwy lekarz ugryzie policjanta.

Z lekarskiej wokandy 

Specjalizujący się w terapii uzależnień psychoterapeuci, bez wahania wskażą zawody predysponowane do picia: pracownicy budowlani, pośrednicy handlowi, osoby zarządzające, artyści, dziennikarze, literaci, nauczyciele i lekarze właśnie. Praca tych ostatnich oczywiście wiąże się z dużym stresem, napięciem i wielogodzinnymi dyżurami. W grę wchodzi bardzo często walka o życie drugiego człowieka. Dotyczy to szczególnie konkretnych specjalizacji - chirurgów, anestezjologów czy kardiologów.

Lekarz ze stopniem naukowym doktora medycyny, ze specjalizacją z zakresu chirurgii, z trzydziestoletnim stażem, upił się w trakcie niedzielnego dyżuru lekarskiego w szpitalu. Z protokołu z przebiegu badania stanu trzeźwości urządzeniem elektronicznym wynikało, że o godzinie 3:05 zawartość alkoholu w wydychanym przez niego powietrzu wynosiła 1,11 mg/l, a osiem minut później - 0,07 miligrama na litr więcej. W późniejszym postępowaniu przed Okręgowym Sądem Lekarskim doktor lapidarnie wyjaśnił: „Na dyżurze była cisza i spokój, napiłem się więc wódki”.

Kwalifikacja zdarzenia z jurydycznego punktu widzenia jest prosta i może pociągać za sobą następujące skutki:

- jeżeli dyżur pełniony był w ramach stosunku pracy - dyscyplinarne zwolnienie, a gdy podstawą pełnienia dyżuru był kontrakt - natychmiastowe jego rozwiązanie;

- ukaranie aresztem do trzydziestu  dni lub grzywną do 5 tys. zł, z podaniem orzeczenia do publicznej wiadomości na  podstawie kodeksu wykroczeń -  za podejmowanie czynności po użyciu alkoholu;

- upomnienie lub nagana, lub kara pieniężna, lub zakaz pełnienia funkcji kierowniczych w jednostkach organizacyjnych ochrony zdrowia na okres od roku do pięciu lat, albo ograniczenie zakresu czynności w wykonywaniu zawodu lekarza na okres od sześciu miesięcy do dwóch lat, lub zawieszenie prawa wykonywania zawodu na okres od roku do pięciu lat, lub pozbawienie prawa wykonywania zawodu - za naruszenie art. 64 Kodeksu Etyki Lekarskiej, który stanowi: „w czasie wykonywania swej pracy lekarz musi zachować trzeźwość i nie podlegać działaniu jakichkolwiek środków uzależniających”;

- kara do trzech  lat pozbawienia wolności, w wypadku ustalenia - na podstawie dokumentacji medycznej oraz zeznań pacjentów i personelu szpitalnego - możliwości narażenia chorych, przez badanie lub inne czynności lecznicze, na niebezpieczeństwo utraty zdrowia lub życia.

Chirurg pół roku wcześniej leczył się z powodu zespołu uzależnienia od alkoholu. Przeszedł kurację detoksykacyjną, odbył rozmowy z terapeutą, brał udział
w motywujących zajęciach grupy edukacyjnej. Po epizodzie na dyżurze ponownie poddał się terapii. W odległym od stałego miejsca zamieszkania szpitalu powiatowym dostał kontrakt w poradni chirurgicznej. Dyrektor szpitala w rozmowie z lokalną gazetą wyjaśnił: - Wyższą koniecznością jest zabezpieczenie ciągłości świadczeń medycznych, a na konkurs na  stanowisko w poradni nikt się nie zgłosił. Chirurg dał przy tym słowo honoru, że sytuacja z niesławnego dyżuru się nie powtórzy.

Stając przed Okręgowym Sądem Lekarskim, chirurg wyraził skruchę. Sędziowie  tę pokorę wzięli pod uwagę. Wywiedli, że postępowanie w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej lekarzy ma charakter prewencyjny i wychowawczy. Zdecydowali się na naganę. Przy wyborze tej kary dyscyplinarnej mieli też na względzie utratę przez lekarza dotychczasowego zatrudnienia i konieczność zmiany miejsca zamieszkania. Postępowanie karne w tej sprawie zostało umorzone wobec stwierdzenia, że życie pacjentów nie zostało zagrożone. Wniosku o ukaranie za opisane wykroczenie nie sporządzono.

Lekarze swój problem alkoholowy potrafią usprawiedliwić i racjonalnie tłumaczyć.  Działa tu system iluzji i zaprzeczeń. Im bardziej inteligentna i świadoma osoba, tym trudniej ten mechanizm wyłączyć i tym trudniej przyznać się jej, że ma problem. Tymczasem Bolesław Piecha - były wiceminister zdrowia, obecnie niepijący alkoholik (czego nie ukrywa) - twierdzi, że alkoholizm to nie przyczynek do chwały, ale nie jest też powodem do wstydu, jeśli się z tym walczy i utrzymuje abstynencję.

Otwartość na temat własnego alkoholizmu nie jest czymś powszechnym, a jednocześnie bezpiecznym, ale godnym poszanowania.  Nie chodzi jednak o to, by gloryfikować ludzi, którzy zdrowieją z uzależnienia, lecz aby docenić i wzmocnić taką postawę. To może ułatwić decyzję o leczeniu z alkoholizmu nie tylko  lekarzom, ale też politykom, urzędnikom i przedstawicielom innych, publicznych profesji.  

Jerzy Ciesielski

adwokat