Data dodania: 20-02-2017


Jubileuszowy bal w Bełchatowie

Gubiąc peselowe konwenanse, tytuły i stanowiska. W salach „Restauracji Jan” w Bełchatowie, 11 lutego br., miała miejsce kolejna odsłona tradycyjnego Balu Lekarza. Blisko stu uczestników jak co roku przybyło z całego regionu piotrkowskiego oraz Łodzi, by dać się ponieść tańcem w karnawałowych rytmach. Zrzuciwszy codzienność, świat na tych parę godzin nabrał innych kolorów, emanujących pięknem niewieściej smukłości i wszechobecnych uśmiechów. Serdeczne spojrzenia, niejednokrotnie łączyły się w zadziwieniu z odkryć niby znanych dobrze postaci.

Emocje pierwszych olśnień rozpaliły się na dobre balową muzyką, gustownie serwowaną znad konsoli. Fale porywających dźwięków wypełniły parkietowe lustro dziesiątkami wirujących odbić, bezustannie gubiących peselowe konwenanse. Obok pląsających par, pojawiły się także spontaniczne korowody, wężyki i - rzecz jasna - nieodzowny „pociąg Rynkowskiego”. Pewnie, gdyby świt nie obwieścił kresu tanecznych uniesień, próżno byłoby balowiczom doszukać się zmęczenia i nasycenia wspólną zabawą. Tegoroczny bal na pewno zapadnie uczestnikom na długo w pamięci z uwagi na znakomitą muzykę, odnowiony wystrój sali „Restauracji Jan” i liczną obecność młodszej części naszej społeczności.

Warto też pamiętać, że był to jubileuszowy, trzydziesty bal od czasu powstania szpitala w Bełchatowie. Ten pierwszy, w nieistniejącym już „Klubie Relaks”, organizowali Anna i Jerzy Ogłuszka oraz Barbara i Mirosław Leszczyńscy pod szyldem „Balu młodego lekarza”. Nazwa była wynikiem przekroju wiekowego ówczesnej kadry szpitala, której większość stanowili stażyści i specjalizanci. Była też inna intencja, związana z odbywającym się równolegle balem, zarezerwowanym wyłącznie dla ordynatorów i prawników. Ten pierwszy bal młodych medyków z krzepiącym hasłem „I ty zostaniesz ordynatorem” sprawił, że formuła następnych nie dzieliła a łączyła wszystkich, niezależnie od tytułów i stanowisk.

Karnawałowy bal w Bełchatowie odbywa się od tego czasu nieprzerwanie i zawsze może liczyć na tych, którzy są mu wierni od lat. Niezależnie od muzycznej oprawy balu, czy lokalu w jakim ma miejsce, są osoby, które chcą się spotkać raz do roku, by ten jeden wieczór spędzić ze sobą. W dużej mierze jest to zasługa dotychczasowych organizatorów, wśród których wielkie podziękowania należą się Jackowi Nowakowi i Andrzejowi Ucińskiemu. Być może przyciąga ich również spontaniczna konwencja, chęć do zabawy, ale szczególnym magnesem jest na pewno przyjacielska i niepowtarzalna atmosfera. Za tę wierność wszystkim uczestnikom kolejnych edycji balu serdecznie dziękuję i zapraszam już za rok.

Grzegorz Mazur

Fot. Andrzej Uciński