Data dodania: 10-05-2018


Lekarze przed sądem korporacyjnym i sądami powszechnymi

Janusz Prochaska/ Anna Mikulska-Korpacka

Przyczynek do dyskusji na temat odpowiedzialności zawodowej lekarzy i lekarzy dentystów. Na wstępie pragnę zaznaczyć, że kwestie poruszane w tym artykule są jedynie zasygnalizowane i stanowią zaledwie czubek góry lodowej w morzu zagadnień etycznych i prawnych, których dotyczą. Może jednak, w świetle rosnącej z roku na rok ilości spraw wpływających do sądów lekarskich, warto rozpocząć szerszą dyskusję, dotyczącą trybu orzekania w sprawach odpowiedzialności zawodowej lekarzy i lekarzy dentystów.

Art. 17.1. Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej stanowi, że:

 „W drodze ustawy można tworzyć samorządy zawodowe, reprezentujące osoby wykonujące zawody zaufania publicznego i sprawujące pieczę nad należytym wykonywaniem tych zawodów w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony.”

Zawód lekarza i lekarza dentysty jest właśnie zawodem zaufania publicznego, dlatego też w 1989 r. został reaktywowany samorząd lekarski. Pociągnęło to za sobą kolejne umocowania prawne, dotyczące odpowiedzialności zawodowej lekarzy i lekarzy dentystów, które zapisane zostały w rozdziale 5 ustawy z 2 grudnia 2009 r. o izbach lekarskich.

xxx

Samorząd lekarski powinien przede wszystkim skutecznie dbać o główny cel jego powołania, opisany w cytowanej wyżej treści art.17.1. Konstytucji RP, czyli ustawy zasadniczej, określającej ogólne zasady ustroju państwa. Zadania samorządu lekarskiego w tym zakresie rozwinięto w rozdziale 2 przywołanej już ustawy o izbach lekarskich. Jego działania dotyczą nie tylko samych lekarzy i lekarzy dentystów oraz  jakości ich przygotowania do pracy czy wykonywania powierzonych im obowiązków, ale również organizacji ochrony zdrowia w państwie i dbałości o szeroko rozumiane dobro pacjenta.

Zawód lekarza i lekarza dentysty jest zawodem szczególnie wyróżniającym się na tle innych zawodów zaufania publicznego. Jego wykonywanie, poprzez czynienie dobra, jakim jest leczenie ludzi, jest bezpośrednio związane z poprawą kondycji całego społeczeństwa. Jest to równocześnie zawód niosący największe chyba obciążenia zdrowotne dla osób go wykonujących - nie tylko fizyczne, ale przede wszystkim psychiczne. Związany jest przecież z wpływaniem na zdrowie innych ludzi, a przez to przyczyniający się do zmiany jakości ich życia. Z tego też powodu budzi szczególne zainteresowanie oraz wymagania ze strony społeczeństwa, a wszelkie uchybienia wobec przepisów, związanych z jego wykonywaniem, powodują krytykę.

Zgodnie z art. 53 ustawy o izbach lekarskich:

„Członkowie izb lekarskich (a są nimi lekarze i lekarze dentyści - przyp. aut.) podlegają odpowiedzialności zawodowej za naruszenie zasad etyki lekarskiej oraz przepisów związanych z wykonywaniem zawodu lekarza”.

Postępowanie w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej lekarzy i lekarzy dentystów jest obwarowane wieloma przepisami, dotyczącymi zarówno jego organizacji, jak i przebiegu. Nad zgodnością procedur z obowiązującym prawem czuwają zatrudnieni u rzeczników i w sądach lekarskich prawnicy. Pozwolę sobie w skrócie przypomnieć przebieg tego postępowania.

xxx

Skarga pacjenta jest najpierw rozpatrywana przez rzecznika odpowiedzialności zawodowej, który - po przeprowadzeniu czynności sprawdzających - decyduje, czy wobec lekarza (pisząc tu, a także dalej w swoim tekście, o „lekarzu”, mam na myśli także „lekarza dentystę”) należy wszcząć postępowanie, czy też nie. Jeśli decyduje się wszcząć postępowanie, prowadzi dalej postępowanie dowodowe, które ma wyjaśnić, czy doszło do popełnienia przewinienia zawodowego. Następnie decyduje, czy postępowanie umorzyć, czy też postawić lekarzowi zarzuty. W momencie postawienia zarzutu, status lekarza w postępowaniu się zmienia i staje się on stroną postępowania. Przysługuje mu prawo do: ustanowenia nie więcej niż dwóch obrońców (spośród lekarzy, adwokatów lub radców prawnych), przeglądania akt postępowania, zgłaszania wniosków dowodowych.

Jeśli zebrany materiał dowodowy wskazuje, że doszło do popełnienia przewinienia zawodowego, rzecznik kieruje wniosek do okręgowego sądu lekarskiego, wnosząc o ukaranie lekarza. Sąd lekarski orzeka w składzie trzyosobowym. W czasie rozprawy, poza zapoznaniem się z materiałem zgromadzonym przez rzecznika, sąd wysłuchuje wyjaśnień obwinionego lekarza, przesłuchuje świadków, w tym pokrzywdzonego. Coraz częściej w naszym sądzie zdarza się, że sąd w trakcie rozprawy przesłuchuje też biegłego powołanego w sprawie. Od orzeczenia okręgowego sądu lekarskiego przysługuje odwołanie do Naczelnego Sądu Lekarskiego, natomiast od orzeczenia sądu drugiej instancji - przysługuje kasacja do Sądu Najwyższego.

Zgodnie z art.83.1. ustawy o izbach lekarskich:

„Sąd lekarski, może orzekać następujące kary:

1)  upomnienie;

2)  nagana;

3)  kara pieniężna;

4)  zakaz pełnienia funkcji kierowniczych w jednostkach organizacyjnych ochrony zdrowia na okres od roku do pięciu lat;

5) ograniczenie zakresu czynności w wykonywaniu zawodu lekarza na okres od sześciu miesięcy do dwóch lat;

6)  zawieszenie prawa wykonywania zawodu na okres od roku do pięciu lat;

7)  pozbawienie prawa wykonywania zawodu.”

Rodzaje kar, jakie na lekarza może  nałożyć sąd lekarski są wystarczające, aby orzeczenia sądu spełniły swoje cele wychowawczo-prewencyjne. Są to bowiem kadry od najłagodniejszej - kary upomnienia, która jest takim zwróceniem lekarzowi uwagi na niewłaściwość postępowanie, poprzez kary surowsze, odsunięcie go na pewien czas od wykonywania zawodu, aż po odebranie mu prawa wykonywania zawodu.

Lekarz, który został ukarany prawomocnym orzeczeniem kary przez sąd lekarski, może ponadto ponosić odpowiedzialność karną, cywilną i administracyjną. Wszystkie te postępowania mogą toczyć się w niezależnym od siebie trybie i czasie.

xxx

Procesy karne w sprawach dotyczących odpowiedzialności lekarzy za zaniedbania czy błędy w sztuce są bardzo żmudne, bowiem prokurator czy sędziowie, aby ocenić postępowanie lekarza i jego skutki, muszą oprzeć się na opiniach biegłych, którymi są - co zrozumiałe - lekarze. Takie postępowanie siłą rzeczy znacząco wydłuża czas trwania procesu, który w zależności od stopnia skomplikowania, trwać może nawet wiele lat. Ponadto w polskim prawie karnym nie określono żadnego odrębnego przestępstwa, które wprost dotyczyłoby odpowiedzialności lekarza za uchybienia w wykonywaniu zawodu. Wyroki zapadają więc w oparciu o przepisy ogólne, m.in. z art.160 §1 lub § 2 Kodeksu karnego, dotyczące przestępstw przeciwko życiu i zdrowiu *.

W tej sytuacji, może należałoby rozważyć, czy zawsze jest konieczne i możliwe prowadzenie postępowania karnego w przypadkach związanych z postępowaniem lekarskim? Dlaczego uznajemy, że o odpowiedzialności lekarza (odpowiedzialności, a nie karze za przestępstwo, wynikającej z przepisów k.k.) mogą decydować jedynie sędziowie sądów powszechnych, którzy nie posiadają przecież wystarczającej specjalistycznej wiedzy medycznej i w ostatecznym rachunku zmuszeni są do oparcia się o opinię biegłych, którymi są właśnie lekarze. Wydaje się, że w wielu sprawach wystarczy postępowanie, które toczy się przed organami samorządu lekarskiego. Przejście lekarza przez to postępowanie jest bowiem na tyle traumatycznym przeżyciem dla człowieka poważnie traktującego swój zawód i utożsamiającego go z misją, że stanowi ono już samo w sobie  dotkliwą karę. Nie wszyscy jednak zdajemy sobie z tego sprawę.

Oczywiście, za świadome postępowanie, w wyniku którego narażone zostało życie lub zdrowie pacjenta, lekarz musi bezwzględnie podlegać odpowiedzialności karnej i orzeczeniom sądów powszechnych. Jednak w innych przypadkach, moim zdaniem, po procesie przed sądem lekarskim, powinien móc on wykonywać swój zawód w atmosferze spokoju i zaufania ze strony pacjentów (o ile, oczywiście, nie zostanie przez sąd lekarski orzeczona wobec niego kara zawieszenia lub pozbawienia prawa wykonywania zawodu). Zgodnie bowiem z zapisem art. 5 § 1 Kodeksu postępowania karnego: „Oskarżonego uważa się za niewinnego, dopóki wina jego nie zostanie udowodniona i stwierdzona prawomocnym wyrokiem”. Tymczasem taki lekarz często latami oczekuje na wyrok sądu karnego, podlegając w tym czasie stygmatyzacji  zarówno przez własne środowisko, jak i pacjentów, jako osoba winna  lub w najlepszym przypadku zamieszana w sprawę. Jest to na tyle dotkliwe, że często nie udaje się mu kontynuować praktyki lekarskiej, mimo że wydany po latach wyrok sądu powszechnego oddala oskarżenie.

xxx

Niewątpliwie takie ograniczenie postępowania karnego może być krytykowane i zapewne podniosą się zaraz głosy na temat rzekomego „kolesiostwa” oraz solidarności zawodowej lekarzy. Tymczasem analiza sprawozdań z działalności sądów lekarskich dowodzi, że twierdzenia te nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistości (w VII kadencji Okręgowy Sąd Lekarski w Łodzi na 116 rozpoznanych spraw, zaledwie w 13 wydano wyrok uniewinniający).

Zmiana nastawienia społecznego do naszego, samorządowego postępowania to zatem kolejne, ważne zadanie dla lekarskiej korporacji. Zacznijmy jednak od tego, abyśmy my - lekarze inaczej spojrzeli na rolę rzeczników odpowiedzialności zawodowej i sędziów lekarskich. Wydaje się, że właśnie m.in. dlatego powołano izby lekarskie, które poprzez swoje organy z mocy ustawy zasadniczej mają czuwać nad prawidłowym i rzetelnym wykonywaniem zawodu lekarza.

Wieloletnia praca w sądzie lekarskim oraz rozmowy z lekarzami spowodowały, że poruszyłem ten dyskusyjny temat. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to łatwe zagadnienie, w dodatku wymagające zmian systemowych, obejmujących także prawo karne. W tej dyskusji powinni zatem zabrać głos nie tylko lekarze, ale też prawnicy, etycy i pacjenci.

lek. dent. Janusz Prochaska,

mgr Anna Mikulska-Korpacka

 

-------

* Ustawa z 6 czerwca 1997 Kodeks karny (na podst. Dz. U. z 2017 r., poz. 2 204 oraz  z 2018 r., poz. 20, 305.),  art. 160,

§ 1. Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3;

§ 2. Jeżeli na sprawcy ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat5.