Data dodania: 14-11-2018


Mało znane fakty z czasów I wojny światowej Gomunice – centrum legionowej służby zdrowia

Ryszard Poradowski

To była niesamowita szansa dla Piotrkowa. Po ucieczce carskiego gubernatora i kilkakrotnym przechodzeniu miasta z rąk do rąk, sytuacja ustabilizowała się i do Piotrkowa na kilka lat wkroczyli Austriacy.

A że państwom centralnym zależało na polskich rekrutach, toczących boje z Rosją, zgodzili się na tworzenie Legionów Polskich. Właśnie Piotrków i okoliczne miejscowości stały się zapleczem werbunkowym, o czym zdecydowały istotne argumenty: miasto leżało blisko Warszawy i przy ważnej linii kolejowej, a ponadto znajdowało się w nim wiele pustych budynków po carskiej administracji.

Jeszcze niedawno niewiele wiedzieliśmy na ten temat, bo badania historyczne, dotyczące I wojny światowej na ziemiach polskich i udziału w niej legionistów, nie cieszyły się wielkim zainteresowaniem. Sytuacja zmieniła się radykalnie po 1989 r., a szczególnym impulsem do rozszerzenia badań i popularyzacji tego okresu w naszych dziejach były obchody 100-lecia wybuchu I wojny światowej. Wtedy też światło dzienne ujrzały mało dotąd znane fakty, dotyczące legionowej służby zdrowia.

Właściwie cały okres I wojny światowej w dziejach Piotrkowa był czasem wielkiego ożywienia życia politycznego i kulturalnego. Do miasta zjechali wysokiej rangi oficerowie, medycy, literaci i dziennikarze, nie brakowało też polityków z pierwszych stron gazet. Rekrutacja młodych ludzi, trafiających do Legionów, a przede wszystkim przełamywanie bierności społeczeństwa wielu ośrodków Królestwa Polskiego i różnorodnych zahamowań, szczególnie w początkowym okresie tworzenia nowych formacji wojskowych, wytworzyło niesamowitą atmosferę. Jeszcze niedawno senne miasto wypełnione urzędnikami carskimi stało się teraz prężnym ośrodkiem wojskowym i politycznym. Sam Piotrków nie był jednak w stanie udźwignąć ciężaru, związanego z formowaniem oddziałów legionowych, ich szkoleniem i leczeniem, co okazało się być wielkim przedsięwzięciem logistycznym.

Wiele oddziałów powstawało zatem w okolicznych miejscowościach, położonych w kierunku Radomska, m.in. w Rozprzy, Łochyńsku, Jeżowie i Kamieńsku. I aż trudno uwierzyć, że w okresie, gdy nie było jeszcze państwa polskiego i funkcjonowały wciąż struktury państw zaborczych, udało się tu stworzyć nie tylko potężny szpital, ale i zaplecze sanatoryjne. Tak, tak – nawet dziś w warunkach pokojowych zrealizowanie takiego zadania nie byłoby łatwe.

xxx

Na pomysł stworzenia wielkiego legionowego kompleksu szpitalno-wypoczynkowego w tym rejonie wpadł doktor Emil Bobrowski, twórca służby zdrowia w Legionach Polskich. Doktor był początkowo szefem Biura Sanitarnego Naczelnego Komitetu Narodowego (NKN) na Śląsku Cieszyńskim, a gdy przybył do Radomska - pełnił obowiązki lekarza Batalionu Uzupełniającego LP. Wówczas to dostrzegł walory zdrowotne zalesionych okolic Kamieńska, które posiadały odpowiedni mikroklimat i dużo willi letniskowych, opuszczonych przez Rosjan. Nie bez znacznie była też bliskość szlaków drogowych i kolejowych, umożliwiających transport rannych i chorych. W końcu maja 1915 r. zapadły więc decyzje o stworzeniu  w Kamieńsku, a właściwie w pobliskich Gomunicach, owego kompleksu leczniczego. Koncepcja wskazywała na konieczność zbudowania od podstaw legionowego szpitala na osiemdziesiąt łóżek, Domu Rekonwalescentów dla pięciuset osób oraz zakładu bakteriologicznego.

Życie zmusiło do korekty tych planów i ostatecznie powstał szpital z trzystoma łóżkami i sześcioma oddziałami: wewnętrznym, chirurgicznym, zakaźnym, ocznym, gruźliczym i skórno-wenerycznym. Każdy z oddziałów ulokowano w odrębnej willi. Na leczenie trafiali tu ranni i chorzy ze wszystkich trzech brygad LP. Szpital istniał w tym miejscu przez dziewięć miesięcy, bowiem w marcu 1916 r. przeniesiony został do Kozienic. Jak się okazało, w tak krótkim czasie udzielił pomocy około trzem tysiącom legionowym pacjentów.

Wspomnijmy jeszcze o medykach tej placówki. Pierwszym komendantem szpitala był Stefan Rudzki, z którym współpracował doktor Hieronim  Szanturczek. Jak pisze Tadeusz Zbigniew Bogalecki, w książce „Tradycje legionowe w regionie łódzkim 1914 - 1917”, przez kilka tygodni leczył tu również pacjentów m.in. doktor Maurycy Kapelner, związany wcześniej z piotrkowskim ambulatorium legionowym. „Był on jednym z wielu polskich Żydów, którzy wstąpili do Legionów Polskich. Później zmienił imię i nazwisko i jako Mieczysław Kaplicki był po wojnie m.in. prezydentem Krakowa”.

Drugą ze wspomnianych placówek - Dom Rekonwalescentów (noszący później nazwę Dom Uzdrowieńców) umieszczono w czasowo opuszczonych zabudowaniach byłej Fabryki Mebli Giętych „Wojciechów”, położonych między Gomunicami i Kamieńskiem. Uruchomienie tej placówki podyktowane było tym, że wielu opuszczających szpital pacjentów, ze względów zdrowotnych, nie mogło jeszcze powrócić do swoich oddziałów, potrzebowało wypoczynku i rehabilitacji. Kierowani tu byli także żołnierze frontowi, zarówno I, jak i III Brygady, których stan zdrowia nie kwalifikował do leczenia szpitalnego, ale potrzebny im był relaks z dala od toczonych walk. Pensjonariusze tej placówki odzyskiwali tu siły i wracali do zdrowia.

Remont pomieszczeń fabrycznych i dostosowanie ich do potrzeb placówki ruszył w maju 1915 r. Na szczęście były tu już zamontowane instalacje cieplne, wodociągowe i elektryczne, tak że po dwóch miesiącach można ją było uruchomić. Dla potrzeb pacjentów przygotowano trzy duże sale, mieszczące sto dziesięć, sto dwadzieścia i sto osiemdziesiąt łóżek każda. Urządzono też łazienki, natryski, pralnie, kuchnie, wielką salę opatrunkową, gabinet dentystyczny i barak izolacyjny. Z czasem dobudowano pomieszczenie teatralne i herbaciarnię, a w jednym z pensjonatów funkcjonowała biblioteka.

9 lipca 1915 r. przybył do Gomunic pierwszy transport legionistów z I Brygady, a w końcu tegoż miesiąca było już czterystu trzydziestu pacjentów. Jak można się domyślać, brakowało leków i materiałów sanitarnych, jedyny zatrudniony tu lekarz nie mógł też podołać lawinowo rosnącym obowiązkom. Na szczęście w Departament Wojskowy NKN, mający siedzibę w Piotrkowie, przekazał w tym czasie do Gomunic swoją aptekę z czteroosobowym zespołem.

Ponieważ jesienią tegoż roku zlikwidowano na Węgrzech Dom Rekonwalescentów II Brygady LP, ciężar obsługi jej żołnierzy spadł na placówkę w Gomunicach. Niezbędne były dalsze zmiany organizacyjne i roboty adaptacyjne pomieszczeń pofabrycznych, by mogła ona przyjąć kolejnych pacjentów. Liczono na przybycie siedmiuset osób, ale w listopadzie było już około tysiąc i zanosiło się na pojawienie się następnych. Sytuacja stawała się dramatyczna, bo nie można było zapewnić żołnierzom odpowiedniej rehabilitacji, a nawet minimalnych warunków sanitarnych, pojawiła się groźba wybuchu epidemii. Zapadła wreszcie decyzja o utworzeniu podobnej placówki w Garbatce k. Kozienic. Dom Uzdrowieńców w Gomunicach istniał do listopada 1917 r. Od lipca 1915 r. przebywało tu łącznie ponad osiemnaście tysięcy dziewięćset dziewięćdziesięciu legionistów, tj. około 60% liczby żołnierzy Legionów Polskich, walczących na froncie.

Wspomnieć wypada jeszcze, że pierwszym komendantem placówki był mjr Roman Albinowski (wcześniej dowódca Szkoły Podchorążych w Gomunicach), zastąpił go potem kpt. Andrzej Weiss, a następnie kolejno: kpt. Jan Łuczyński, kpt. Eugeniusz Malisz, por. Władysław Niemczynowski i mjr Zygmunt Bobrowski. Personelem medycznym kierował początkowo doktor Tadeusz Koźniewski, później naczelnymi lekarzami byli doktorz: Stefan Buchowiecki (od stycznia 1916 r.) i Maurycy Dehnel. W 1916 r. łącznie pracowało tu trzynastu lekarzy. Kapelanami wojskowymi byli ks. Jan Tomaszewski, o. Kosma Lenczowski i o. Bronisław Gilewicz.

Ostatnia ze wspomnianych placówek medycznych Legionów Polskich w Gomunicach, to zakład bakteriologiczny, którym kierował doktor Zygmunt Szymanowski. Na cmentarzu w Kamieńsku znajduje się mogiła jedenastu legionistów zmarłych w gomunickim szpitalu, z których trzech chorowało na gruźlicę, jeden na ospę i jeden na tyfus.

xxx

Opisując mało znane dzieje wspomnianych placówek leczniczych w Gomunicach, nie można pominąć ich wkładu w przeobrażenia świadomościowe mieszkańców i rozwój tej miejscowości. Legionowi rekonwalescenci nie tylko kurowali się i wracali do sił, ale też włączali się aktywnie w życie tej miejscowości, np. zorganizowali i prowadzili lekcje w szkole dla dzieci byłych pracowników fabryki mebli, włączyli się również do walki z analfabetyzmem wśród dorosłych, a przy szkole stworzyli bibliotekę dla wszystkich mieszkańców wsi. Lekarze pracujących w szpitalu i Domu Rekonwalescentów leczyli też miejscową ludność cywilną, a wspomniany kapel o. Kosma Lenczowski, osobiście zaangażował się w dokończenie budowy miejscowego kościoła.

Ryszard Poradowski

---------------------

PS. Literatura dotycząca I wojny światowej w regionie łódzkim, szczególnie tworzenia Legionów Polskich, jest już dość obszerna. Piszą ten artykuł wykorzystałem opracowania m.in. prof. Marka Dutkiewicza, dr. Tadeusza Z. Bogaleckiego, Andrzeja Garlickiego, Ryszarda Kotewicza i Marty Walak, a także wspomnienia i artykuły prasowe.