Data dodania: 26-03-2018


Medycyna w słowach i obrazach: Lekarze – wybawiciele od piekła

Można było mieć najlepsze fałszywe papiery i najbardziej aryjskie rysy twarzy, gdy jednak przyszło się obnażyć, prawda jawiła się w całej okazałości. Obrzezanie. To biblijne świadectwo przymierza z Bogiem, w czasie wojny było prostą drogą do piekła. Piekła obozu, z którego wybawieniem była często śmierć. Wśród tych, którzy doświadczyli tego miejsca anihilacji nie tylko ciała, ale wręcz człowieczej duszy, byli także lekarze. I często to oni, wbrew jego przeznaczeniu, wnosili tam życie i nadzieję. Wielu też, mimo zagrożenia utraty życia, ratowało tych, dla których Niemcy to piekło stworzyli.

Żydzi, których przed wybuchem drugiej wojny światowej było w Polsce ponad trzy miliony, w wyniku masowej eksterminacji, dokonywanej przez Niemców, jako nacja mieli zniknąć. Zresztą nie tylko oni. Aparat morderczej represji skierowany był także wobec Polaków niebędących Żydami. Wśród jednych i drugich było wielu lekarzy i wielu z nich trafiło do obozów zagłady, z których już nie wyszli żywi. Stanisław Kłodziński w 1961 r. w artykule pt. „Wkład polskiej służby zdrowia w ratowanie życia więźniów w obozie koncentracyjnym Oświęcim” pisał: Wśród mogił polskich lekarzy,rozsianych po całym świecie, największe skupisko spopielonych prochów stanowią bagniste pola obozu koncentracyjnego Auschwitz”.

Jak podają szacunki, śmierć w obozach, gettach lub więzieniach podczas okupacji niemieckiej w Polsce poniosło co najmniej pięć tysięcy polskich lekarzy oraz dwa i pół tysiąca stomatologów. Świadomość, że można było stracić życie, ratując je innym, nie odstraszała jednak lekarzy do udzielania pomocy. Dawali oni w ten sposób, jak nigdy wcześniej, wyraz swemu powołaniu – ratowaniu za wszelką cenę, także cenę swojego życia.

Lekarze, którzy nieśli pomoc Żydom, nie działali w rozproszeniu. Gdy w 1940 r. powstała Żegota – konspiracyjna Rada Pomocy Żydom, organizacja humanitarna, przystąpiło do niej wielu medyków, tworząc Komitet Porozumiewawczy Lekarzy Demokratów i Socjalistów. Do 1944 r. działało w nim ponad pięćdziesięciu lekarzy i studentów medycyny. Celem Komitetu było nie tylko ratowanie Żydów, ale też dokumentowanie zbrodniczych praktyk władz niemieckich w zakresie służby zdrowia. Wielu członków Komitetu było także zaangażowanych w działalność polskiego ruchu podziemnego – Armii Krajowej.

Pomoc Żydom lekarze z Komitetu nieśli na różne sposoby. Przede wszystkim udzielali konspiracyjnie porad  medycznych przebywającym w odizolowanych dzielnicach miast. W getcie warszawskim obowiązywała specjalna procedura. Informacje z prośbą o poradę oraz podstawowy wywiad kliniczny zbierała Celina Jezierska-Tyszko „Celinka”, która przekazywała go koordynatorowi pomocy - doktorowi Ludwikowi Rostkowskiemu. Ten na podstawie danych z wywiadu wysyłał na miejsce lekarza odpowiedniej specjalności, a jeśli trudno było ocenić, jaki konkretnie jest potrzebny, często sam udzielał jej sam. W tę formę pomocy byli też zaangażowani m.in. doktorzy Kazimierz Więckowski, Franciszek Litwin, Wojciech Wiechno, czy Franciszek Raszeja, który podczas jednej z takich wizyt w getcie 21 lipca 1942 r. został  zastrzelony przez Gestapo.

Ważnym elementem działalności pomocowej lekarzy było także dostarczanie leków do gett, więzień i obozów. W przerzutach leków na Pawiak i do Auschwitz brał udział m.in. pediatra prof. Stanisław Torokan - Popowski, który po wojnie związał się z Łodzią, tworząc Klinikę Pediatryczną w Szpitalu Anny Marii. Jemu też zawdzięcza życie wiele setek dzieci żydowskich, które wydostał z getta warszawskiego. Przy ratowaniu dzieci, współpracował z Matyldą Getter – Matką Przełożoną Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Marii w Warszawie, która umieszczała je m.in. w przyklasztornych sierocińcach. Jedną z ocalonych była Bianca Perlmutter. Jej wspomnienia pt. „Pod opieką doktora” zostały opublikowane w zbiorowym wydaniu „Heroes of the Holocaust”.

Profesor Popowski, wraz z żoną Marią, przyjmowali też w czasie wojny pod swój dach wielu żydowskich lekarzy lub członków ich rodzin. M.in. schronienie znalazła Janina Jasińska – córka znanego przedwojennego łódzkiego doktora Seweryna Sterlinga. W ogóle udzielanie schronienia w swoich mieszkaniach lub znajdowanie go u innych, np. u pacjentów, było częstą formą pomocy, jakiej lekarze udzielali Żydom. Umieszczali ich także w placówkach ochrony zdrowia na tzw. przechowanie – jako pacjentów lub pracowników. To dawało czas na wyrobienie fałszywych papierów i znalezienie docelowego miejsca ukrycia się przed Niemcami

 Ale lekarze wystawiali też fałszywe zaświadczenia lekarskie, np. dotyczące szczepień przeciwko tyfusowi, czy związane ze zdolnością do pracy, ponadto angażowali się w pomoc w ucieczkach z getta. Przykładowo, doktor Zbigniew Górecki wywiózł swoim samochodem z radomskiego getta żydowską dziewczynkę, której pod pretekstem ciężkiej choroby zabandażował całą głowę, ukrywając w ten sposób semickie rysy twarzy. Semickie cechy ciała były także „usuwane na stałe”, dzięki operacjom plastycznym. Korekty nosa wykonywał m.in. doktor Andrzej Trojanowski, ale  najbardziej popularne i niezwykle pożądane były przede wszystkim rekonstrukcje napletka. Tymi zabiegami zajmował się m.in. doktor Feliks Kanabus. Do zbiegów chirurgicznej likwidacji obrzezania były długie kolejki, ale zabieg ten dla wielu Żydów był przepustką do życia.

Ilu dokładnie Żydów udało się uratować polskim medykom, nie wiadomo. Nie wiadomo też, ilu lekarzy, poza tymi, co należeli do Żegoty, było zaangażowanych w różne formy pomocy. Jak dotąd ponad pięćdziesięciu lekarzy oraz studentów medycyny z Polski zostało uhonorowanych przez Yad Vashem medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Zasłużenie. Bo „kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat” i -  jak pisał w 1942 r.  doktor L. Rostkowski w „Abecadle Lekarskim”: „Lekarz w każdym winien wiedzieć przede wszystkim człowieka”. Polscy lekarze podczas drugiej wojny światowej niewątpliwie pokazali też ludzką twarz i zachowywali się jak trzeba.

Bogumiła Kempińska - Mirosławska