Data dodania: 18-06-2016


Moim zdaniem: Ab ovo

W starożytnej Grecji obywatel miał zagwarantowane prawa i obowiązki. Miał prawo uczestniczenia w zgromadzeniach ludowych, co dawało możliwość sprawowania władzy ustawodawczej, podobnie mógł sprawować władzę wykonawczą i sądowniczą. Już wówczas dostrzeżono niebezpieczeństwo zawłaszczenia wolności przez niektóre grupy. Kto wie, czy gdyby nie reformy Solona w ateńskim polis, naczelna zasada wolności w państwie demokratycznym na zawsze nie zniknęłaby z życia społecznego. Totalitarne mocarstwa (ZSSR, III Rzesza) powstały właśnie na bazie ograniczania swobód i wolności obywatelskich. Perykles wprowadził reformy stanowiące, że wszyscy, którzy tylko mieli dar przemawiania, mogli brać udział w polityce. Dzięki tym poczynaniom w ateńskiej polis polityk stał się oficjalnym zawodem. Ileż tu podobieństw do współczesności. Dziś politycy zaszczycają zgromadzenia swoją obecności. I chwała im za to, gdyż jest to forma służebności wobec społeczeństwa. Chwała im, gdy pozostają członkami społeczności, z której się wywodzą. Jest to szczególnie istotne nawet w takim małym jej wymiarze, jak nasz samorząd.

Osobnym problem stanowi sam fakt wolności w państwie demokratycznym. Wolność  nie może być pojmowana z hasłem „róbta co chceta”, nawet jeżeli uzupełnimy je słowami „ale wcześniej pomyślta” (parafraza słów Jerzego Owsiaka przez kabaret OTTO). Koniecznym jest poważne i sumienne rozważenie słów ks. Józefa Tishnera (cyt): „W dzisiejszym świecie nie wolność jest problemem. Wolność już jest. Pozostało pytanie: Co zrobić z wolnością?” Zwłaszcza, że w demokratycznym państwie większość może zawładnąć wolnością jednostki (vide akapit o totalitaryźmie), a przecież wola większości musi podporządkować się ustawie zasadniczej. Tyle odniesień do mądrości starożytnych filozofów w kwestii otaczającej nas, politycznej rzeczywistości.

Nie mniej ważnym elementem życia społecznego jest kultura i sztuka. W starożytnej Grecji obywatel miał prawo do oglądania sztuk teatralnych, co prawda w trakcie obchodów pogańskiego Święta Dionizosa. Można przyjąć, że od zarania dziejów kultura w różnym tego słowa znaczeniu stanowiła ważny element rozwoju społeczeństwa. Kształtowanie postaw dzieje się m.in. także poprzez oddziaływanie sztuki, o czym wiedzieli już starożytni. Czasem mam wrażenie, że mimo nakładania kagańca (kaganka!) oświaty, kultura staje coraz bardziej obca.

 

Za gadanie na lekcji można było dostać dwóję z przedmiotu lub z zachowania, a za niewłaściwe zachowanie w czasie posiedzeń różnych gremiów też by czasem się przydało. Poświęcenie chwili uwagi mówcy, to wyrażenie mu szacunku. Jak pamiętam, na lekcjach nie wolno było również np. jeść – no ale to już zasady tzw. kindersztuby, obcej niektórym a niezmiernie potrzebnej. Niektórzy przypominają przedszkolaka w tramwaju: „Ja przy oknie siedzieć chcę! To moje miejsce”, choć w rzeczywiści większość z nas jeździ samochodami. Tam też niestety chamstwa pełno. Doskonałym obrazem powszechnych sytuacji, skażonych nagannym zachowaniem Chama - syna Noego, jest jeden z odcinków serialu „Zezem” Jana T. Stanisławskiego pt. „Chamlet” z 1976 r. Zresztą potomków wspomnianego, biblijnego Chama mamy wokół siebie pełno. A przecież grzeczność i szacunek to atrybuty dostępne każdemu.

 

Po pierwsze kultura doktorze! Wieszcz  A. Mickiewicz w „Panu Tadeuszu” przeprowadził cały wywód, dotyczący grzeczności i wskazał słowami Sędziego, że cyt: „Grzeczność nie jest nauką łatwą ani małą”. Wspomniani wyżej starożytni Grecy cenili życie pełne ceremoniału i uprzejmości zachowania. Już Arystoteles pisał, że wszystko powinno być najwyższej jakości – człowiek, jego rzeczy i maniery. O rzeczy dziś nie tak trudno, o ceremoniale powoli zapominamy (nawet w sferach rządowych), ale maniery są wynoszone z domów rodzinnych. Chełpiąc się, ze jesteśmy spadkobiercami kultury zachodu (która czy chcemy tego, czy nie, jest kultura chrześcijańską) mamy obowiązek szczególnie o nią zabiegać i pielęgnować. Tymczasem aż się prosi przytoczenie słów współczesnej piosenki zespołu „Kombi” z 1984 r.: Dobre stopnie za chamstwo masz…”.

 

Szacunek wyrastający z ludzkiej godności jest podstawą wszelkich wartości moralnych. Promowanie kultury życia codziennego powoduje, że dzięki niej to życie jest nie tylko piękniejsze i łatwiej ze sobą się porozumieć, zwłaszcza gdy różnimy się poglądami. Gdy możemy się różnić pamiętajmy, że mądrość korzystania z wolności nie jest anarchią, ale odpowiedzialnym kształtowaniem rzeczywistości. Szacunek wszystkim nam.