Data dodania: 13-12-2017


Moim zdaniem: Koło a sprawa Polska

Jednym z epokowych wynalazków człowieka było koło. Pierwsze wzmianki na ten temat sięgają IV tys. p.n.e. Koło można definiować na wiele sposobów. Z technicznego punktu widzenia, to element maszyny (urządzenia) o geometrycznym kształcie koła. W matematyce, koło to zbiór punktów płaszczyzny z ustaloną odległością od środka, zwaną promieniem koła - może być otwarte lub domknięte, zależnie czy płaszczyzna ma ograniczający ją okrąg, czy też nie ma. Można też definiować koło jako linię powracającą do siebie, której wszystkie wyznaczone punkty są równo oddalone od centrum. Z pojęciem koła łączy się ponadto pojęcie kuli, która powstaje przez obrót koła wokół własnej osi.

Koło stało się przedmiotem rozważań filozoficznych. Ponieważ nie ma ani początku ani końca, stanowi symbol doskonałości i Boskiej wszechsprawczości (bez względu na rodzaj wyznawanej religii). Uważano, że ponieważ linia tworząca koło, ze swej istoty, sama powraca do siebie, to obrazuje nieśmiertelność i stałe odnawianie się życia. Koło stanowiło w związku z tym ważny element w ornamentyce starożytnej. Symbolikę taką można odnaleźć w kulturze chrześcijańskiej (trzy splecione koła symbolizują Trójcę Świętą) i w buddyzmie (koło Dharmy symbolizuje harmonię, wiarę, prawość i medytację) . Koło może być również symbolem anarchii (jeśli jest w nie wpisany znak zbliżony do litery A), a także cykliczności.

Cykliczność zaś występuje w wielu sferach życia, kultury i nauki. Cykl może dotyczyć dzieł literackich, muzycznych i plastycznych, powiązanych ze sobą nadrzędnym tematem i tworzących całość kompozycyjną. Może odnosić się do zjawisk fizycznych: w mechanice (także astronomicznej), czy termodynamice, gdzie stan czynnika na końcu obiegu pokrywa się z jego stanem początkowym. Cykliczność występuje w ekonomii (np. cykl koniunkturalny), wreszcie w medycynie - vide cykle biologiczne lub fizjologiczne.

Jeżeli rozejrzymy się dookoła (sic!), to koło towarzyszy nam na każdym kroku. Bo to i „historia kołem się toczy” i świat oglądamy dookoła (wszak horyzont jest okręgiem). Koła mają zastosowanie w życiu codziennym (pojazdy, części maszyn, urządzeń, silników, etc.), a w ruchu drogowym furorę robią skrzyżowania w kształcie koła (ronda). W naszym dzieciństwie: „ta Dorotka (…) tańcowała dokolusia”, a z chocholim tańcem „raz dokoła, raz dokoła” mieliśmy nie raz okazję spotkać się w dorosłym życiu (zarówno dawniej, jak i dzisiaj).

Sytuacja nas lekarzy przypomina z kolei powiedzenie „dookoła Wojtek”. Powtarzana w kółko prawda o zbyt niskich nakładach, nijak nie przemówiła do żadnego z rządzących ugrupowań. Podobnie jak argumentacja, że poniżanie  naszego zawodu powoduje wzrost agresji i niezadowolenia w społeczeństwie, nie przemawia do polityków. Tłumaczenie, że praca lekarza w kieracie (też koło) musi być obarczona błędami i że „z niewolnika nie ma dobrego pracownika”, nie znajduje u decydentów zrozumienia. Ryzykując stwierdzenie, że wszystko można porównać do koła, to również ochrona zdrowia jest takim zespołem kół… - niestety zębatych (a mechanika zazębiania to bardzo skomplikowane zjawisko!). Wiadomo, bez środka smarnego, taki mechanizm ulegnie zatarciu. I nie pomoże odwoływanie się do idei, do etosu itd.

Na razie kręcimy się w kółko. Politycy trwają w chocholim tańcu, rządzący powtarzają, że jest i będzie dobrze, a my, że będzie źle - bo brakuje lekarzy, bo są przemęczeni, bo pracując „na okrągło”, muszą w końcu popełniać błędy. I tak „w koło Macieju”. Zespół „Perfekt” w 1981 r.  śpiewał: „Ale w koło jest wesoło” - tylko nam nie jest to śmiechu. Bo tymczasem życie kołem się toczy, a każdy z nas ma je tylko jedno i… obumiera. Wprawdzie - o czym było wyżej - odnawia się w kółko, to jednak dalecy od reinkarnacji, wolelibyśmy odczuć wokół siebie realną poprawę już za życia. Powtarzanie na okrągło, że mamy rację, nie odpowiada zwłaszcza młodemu pokoleniu lekarzy, podobnie jak obiecywanie w kółko gruszek na wierzbie.

Jesień jest w rolnictwie okresem siewów ozimin, których wegetacja w czasie zimy zatrzymuje się, by wiosną mogły odrodzić się i wydać plony. Może zatem teraz nadszedł czas na siew, by - zgodnie z cyklem przyrody - doczekać się obfitego plonu w kolejnym sezonie? Oby tylko nie był to siew na ugorze, warto więc - wzorem rolników - przed zimą „przeorać i wyplenić chwasty”. A że w cyklu geologicznym skał, ostatni etap ich przeobrażania polega na krzepnięciu, bądźmy jak skała. Nie pozwólmy się w koło wodzić za nos. Dobrych siewów i plonów życzę  nam wszystkim.