Data dodania: 8-01-2017


Moim zdaniem: Linia zmiany daty

Zbliżają się święta Bożego Narodzenia a za nimi Nowy Rok. Czas, gdy odchodzi stare, zmęczone z bagażem trosk i niespełnionych marzeń, a nadchodzi młode, nowe radosne, pełne nadziei i oczekiwań. Według kalendarza gregoriańskiego, taką przełomową datą jest noc z 31 grudnia na 1 stycznia.

Wraz z obrotem naszej ziemi, świętowanie rozpoczyna  ostatniego grudnia, około godziny 16:00 („naszego czasu”), Japonia, dalej Australia, Indie, Arabia Saudyjska, Grecja, Finlandia itd. Polska „północ” pozwala na radosne wejście w Nowy Rok wraz z Niemcami i Francją, ale także z Gabonem, Angolą i Gambią. Godzinę później zaczynają świętować Brytyjczycy, po kolejnych dwóch godzinach świętują Brazylijczycy. Całą „akcję” kończą mieszkańcy Samoa.

Rozpoczynanie nowego roku w dniu 1 stycznia wprowadzono w Cesarstwie Rzymskim w 46 roku naszej ery. Wcześniej nowy rok witano 1 marca. Współcześnie także mamy odmienności dotyczące tego święta. Posługujący się kalendarzem juliańskim, nowy rok obchodzą w nocy 13/14 stycznia „naszego czasu”, a już zupełnie w innym czasie świętują wyznawcy buddyzmu, gdzie jest to noc po pierwszej pełni lub pierwszym nowiu księżyca, w Chinach jest to trzeci nów po przesileniu zimowym. A już całkiem inaczej jest u starszych braci w wierze, gdyż  Żydowski Nowy Rok ma miejsce  na przełomie września i października. Tak więc linia podziału lat jest umowna i choć geograficznie posadowiona wzdłuż południka 180 stopni (linia zmiany daty), to tak na prawdę jest zależna od kultury. Zawsze jednak wiąże się z oczekiwaniem nowego, lepszego, szczęśliwszego.

Czas zmian często determinowany jest przez różne okoliczności. Nomen omen Nowy Rok świętujemy razem z Gabonem, Gambią i Angolą. Coś w tym jest. Oby tylko zbieżność daty. Od polityków oczekujemy spełnienia obietnic. Nie chcemy pamiętać, że są to najczęściej chwyty propagandowe. W latach trzydziestych XX w. w Instytucie Analiz Propagandy Uniwersytetu Columbia w Stanach Zjednoczonych opracowano listę takich efektów manipulacji, nazywanych efektem aureoli, bumerangu, odbitego blasku itd. Pozwalają one osiągnąć oczekiwany sukces, by później cieszyć się możliwością wprowadzania nie zawsze oczekiwanych zmian. Bo na te oczekiwane jakoś nie starcza woli politycznej.

Tak więc oczekiwanie to coś, co nam towarzyszy niemalże od zarania. Przełożeni oczekują lepszego ich zdaniem wykonywania powierzonych zadań, pracownicy zaś oczekują dodatkowego wynagrodzenia za zwiększone zdania. Pozornie zbieżne, ale - jak się okazuje - w rezultacie sprzeczne interesy. Na szczęście, gdy ktoś oczekuje od nas niemożliwego, możemy odpowiedzieć słowami Friedricha Hebbela (poeta, dramaturg 1813 - 1863):„Jeśli nie spełniam Twoich oczekiwań – nie obrażaj się. Przecież to są Twoje oczekiwania, a nie moje obietnice”. Chińskie przysłowie mówi Usiądź na brzegu rzeki i poczekaj, aż trupy twoich wrogów spłyną z jej nurtem; ale nie zawsze możemy się tego faktu doczekać. Czasem to my z tym nurtem …

W telefonie słyszymy „Czas oczekiwania jest bezpłatny” - otóż nie za oczekiwanie płacimy najwyższą cenę, płacimy naszym czasem, który ma określoną długość i gdy się kończy, nie ma odwołania i to mimo, że nie doczekaliśmy się na oczekiwane. Takie przysłowiowe „czekanie na Godota” z „teatru absurdu” (Samuel Beckett).

Życie to ciągłe czekanie: na dorosłość, na miłość, na wakacje, na lepsze jutro, na szczęście, na pierwszą gwiazdkę, na prezenty, a w końcu… na śmierć. Taki obrazek -  wierny pies czeka na grobie pana. Czeka na coś, co może nigdy nie nastąpić, z wyjątkiem końca życia. A wracając do wigilii (wigilia z łaciny -  straż, czuwanie) Świąt Bożego Narodzenia, to próżno czekać, by w noc wigilijną wierny pies czy kot przemówiły ludzkim głosem. Wszak zgodnie z ludowym podaniem, ludzkim głosem mówią tylko zwierzęta gospodarskie; a to na pamiątkę zdarzenie, gdy narodził się Chrystus, to początkowo tylko one przekazywały tę dobrą nowinę.

Każde nowe wydarzenie może być początkiem oczekiwania zmian. Absolwenci wydziałów lekarskich po otrzymaniu dyplomów ukończenia studiów czekają na ukończenie stażu by otrzymać prawo wykonywania zawodu i wreszcie stać się pełnoprawnymi lekarzami, dalej na ukończenie specjalizacji, czasem na stopień naukowy. W przypadku lekarza, może on po osiągnięciu celu ciężej pracować, ponosząc coraz większą odpowiedzialność i oczekując zmian na lepsze. Oby tylko starczyło czasu. Na Święta i Nowy Rok życzę zdrowia, szczęśliwości wszelkiej i czasu na oczekiwanie… Może dla nas też nadejdzie „linia zmiany daty”, po której spełnia się nasze oczekiwania.