Data dodania: 3-03-2018


Moim zdaniem: Potencjał wolności

Dynamika zmian naszej codzienności (i dni świątecznych także) pozwala na przekonanie, że istnieją siły i mechanizmy zmiany te powodujące. Taką definiowalną ich przyczyną jest przepływ energii. Energię samą w sobie można definiować na różne sposoby.

Z punktu widzenia fizyki, energia to stan danego układu fizycznego (materii), warunkujący wykonanie jakiegoś działania. Określana konkretną wartością liczbową, podlega szczególnym zasadom (zasada zachowania energii); nie można jej tworzyć, a jedynie przekształcać. Znaczy to, że jej stały przepływ warunkuje stan i oddziaływanie na siebie różnych obiektów fizycznych (cząsteczek, pól itp.), a także wszelkiego rodzaju procesy występujące w przyrodzie. Energia, która może być zmieniona w pracę, zwana jest energią swobodną.

W aspekcie filozoficznym, energia (wg. Arystotelesa - akt) jest „tym co czyni, że jakaś rzecz jest, lecz nie w sposób, w jaki jest wówczas, gdy jest w możności”(?). W tym ujęciu niejako urzeczywistnia istnienie, co jednak nie jest tożsame z energią życiową. Ta w filozofii dalekowschodniej jest odniesieniem do zjawisk natury, łącząc niejako jedność i zmienność przeciwieństw. Pojęcie energii życiowej (vis vitalis – Jan Baptista ven Helmont) wprowadzono w Europie w XVI w., a łączono ją z alchemią, siłami nadprzyrodzonymi, samorództwem i podobnymi teoriami, zanegowanymi przez współczesną naukę, na szczęście.

Z przepływem energii łączy się pojęcie potencjału. Pamiętamy ze szkoły, że aby płynął prąd, musi być zamknięty obwód i różnica napięć, czyli potencjał. Dla różnych wartości pól fizycznych są różne ujęcia funkcji potencjału. Może być elektryczny, magnetyczny , grawitacyjny itd. Potencjał to także określenie możliwości działania, zdolność tworzenia zmian i wykonywania zadań. Z powyższych dywagacji można śmiało wysnuć  paralelę do naszej obecnej lekarskiej rzeczywistości.

Zmiany w opiece zdrowotnej są nieustanne; zmienia się nasza wiedza, prawo, zmieniają się oczekiwania społeczne. Lekarz stał się partnerem a nie dominatem, najczęściej jest przy tym głosicielem niedostatku i absurdalności w tej dziedzinie. Narasta poziom entropii, wyrażonej chaosem, bezładem i dezorganizacją, najpewniej spowodowanej brakiem spójnego systemu i finansów. W tym wszystkim często przekazujemy sobie złą energię, winiąc za istniejący stan jedni drugich.

Każdy z nas emanuje energią, płynącą z emocji, może być ona dobre lub zła. A ponieważ jest wartością stałą, zawsze powraca: i ta dobra, i ta zła. Mając przy tym potencjał do zmieniania rzeczywistości, często się z nią nie zgadzamy. I mamy do tego prawo. Mamy prawo, by zmieniać rzeczywistość, korzystając z naszej energii. Warto jednak zauważyć to, co wyrażają niektóre religie, że nasze czyny tworzą przyszłe doświadczenia i jesteśmy przez to odpowiedzialni za to, co sprowadzamy na innych.

Z definicji demokracji wynika, że jest to wspólne decydowanie o czymś. Demokracja ma też gwarantować wolność, ale są tu jednak pewne jej ograniczenia, bo jak np. pogodzić samodzielne decydowanie o własności  (jak w kapitalizmie), wobec demokratycznych zasad rozporządzania własnością? O wolności „od i do” już wspominałem we wcześniejszych felietonach, także o jej moralnych dylematach. Ale warto pamiętać, że wolni ludzie mają ogromny potencjał do realizacji swoich potrzeb, projektów i marzeń, a także - jeśli są wykształceni - nie dają sobą rządzić w sposób bezkrytyczny.

W demokracji istnieje pewien kontrakt pomiędzy społeczeństwem a rządzącymi. Współudział w rządzeniu nie jest dobrą wolą ale obowiązkiem, dzielenie się władzą jest podstawą państwa demokratycznego i to nie tylko w okresie wyborczym, ale także pomiędzy wyborami. Tę podstawę stanowią także zawody zaufania publicznego (podobne, choć nie tożsame z tzw. wolnymi zawodami), spełniające szczególne zadania w społeczeństwie, w interesie publicznym. Tych zadań jest mnogość: od pieczy nad właściwym wykonywaniem zawodu po dbałość o jego ochronę (w naszym przypadku - zawodu lekarza). To dzięki zawodom zaufania publicznego państwo może sprawnie i bezpiecznie funkcjonować.

Samorząd lekarski to my, a my to energia. Zatem od dbałości o dobrą energię przekazywaną wokół, od konsolidacji środowiska, od poszanowanie każdego z nas, od spożytkowanie naszych potencjałów do działania (a każdy ma inny) i od wykorzystania naszej demokratycznej wolności, a wreszcie od odpowiedzialności zależy nasze powodzenie i przyszłość. Swobodnej energii, bez zbędnych napięć, odpowiedzialności i wzajemnego poszanowania, mimo różnic, wszystkim nam życzę.

.