Data dodania: 26-03-2016


Moim zdaniem: Rozważania wokół prawa

Prawo w ogólnym pojęciu jest to system spójnych, skodyfikowanych norm i zasad postępowania, porządkujący działanie państwa. Jego respektowanie obowiązuje członków społeczeństwa, jest stosowane przez organy władzy, a jego przestrzeganie wymagane, włącznie z zastosowaniem przymusu. Św. Tomasz z Akwinu rozumiał prawo jako zasady ustanowione dla wspólnego dobra przez osobę mającą pieczę nad wspólnotą. Innych definicji nie przytoczę, chociaż niektórym ta marksistowsko - leninowska śni się po nocach. Podziałów prawa także nie podam bo ich mnogość i zawiłość przekracza normy felietonu.

Lekarza poza prawem ogólnie stanowionym, np. w ustawie o zawodzie lekarza i lekarza dentysty, obowiązuje prawo stanowione przez samorząd lekarski, w szczególności Kodeks Etyki Lekarskiej. Zapisano tam m.in. regulacje dotyczące stosunków między lekarzami, postępowania w praktyce lekarskiej i wobec społeczeństwa. Wszystkim nie stosującym się do jego zasad prawnych grozi odpowiedzialność karna. Warto o tym pamiętać.

Prawo często jest podmiotem działań urzędniczych, co doprowadza czasem do sytuacji absurdalnych. Znane są uregulowania w formie procedur korzystania z drabiny, czy zakładania kaloszy itp. Prawa tzw. mniejszości, prawa uchodźców itp., głoszone pod hasłem równości, tolerancji i solidarności, coraz częściej powodują, że przeciętny obywatel państwa prawa jest w istocie swych praw pozbawiony. Nie będę dalej drążył tego wątku, bo zostanę posadzony o homofobie czy ksenofobie, ale w niektórych krajach już to zauważono.

Państwo prawa to takie, gdzie prawo w nadrzędny sposób określa kompetencje rządzących, a obywatelom gwarantuje prawa i wolności, ale także zakreśla obowiązki. Tworzenie prawa to odpowiedzialne zadanie. Prawo musi być spójne i zawierać zasady możliwe do spełnienia. Dotyczy to także prawa lokalnego, nawet na najniższym poziomie. Tworzenie procedur również jest tworzeniem prawa. Urzędnik, który nad nimi pracuje, w trosce o własne bezpieczeństwo, nie mając zielonego pojęcia o pracy lekarza, będzie mnożył zasady postępowania i  instrukcje, tak by inny urzędnik mógł je egzekwować.

Warto o tym pamiętać, gdy zgadzamy się na wtłaczanie naszego zawodu w ramy zakresów obowiązków, umiejętności itp. Zarządzenia i instrukcje są dla kierownictw placówek medycznych sposobem własnej ochrony; nie służą lekarzom, a przeciwnie - zrzucają na nich odpowiedzialność.  A przecież szpital, przychodnia czy gabinet to nie fabryka guzików,  jak niektórym się wydaje. To od nas lekarzy zależy, czy się na takie biurokratyzowanie naszej pracy będziemy godzić.

W latach czterdziestych - sześćdziesiątych ubiegłego wieku próbowano zniszczyć Polskę, tworząc z niej republikę rad. Imano się wielu sposobów, także tych sankcjonujących bezprawie. I byłoby się udało, gdyby nie głęboka mądrość polityczna mężów stanu i autorytetów moralnych. Historia współczesna wskazuje, że szczególne zasługi położył  tu Ks. Prymas Stefan kardynał Wyszyński; to Jego słowa stanowiły moralne drogowskazy dla elit społecznych. Wskazywał m.in., że nie tylko niekompetencje, ale i nieuczciwość ludzi kompetentnych może doprowadzić do katastrofy naszej ojczyzny. Te słowa są nadal aktualne. Lekarz winien być uczciwy w ocenie kompetencji swoich i współpracowników, także nie lekarzy, wszak stan lekarski to jedna z elit społecznych.

W 2006 r. samorząd lekarski przypomniał instrukcje NKWD z 1947 r. dla ambasad radzieckich, ustanowionych na terenie państw podbitych przez ZSRR. Zalecono w nich m.in., by pracownicy na stanowiskach państwowych otrzymywali niskie pobory, szczególnie miało to dotyczyć służby zdrowia. Wydaje się, że ta instrukcja nadał funkcjonuje . Może to jakaś zmowa, a może za mało skrzypimy - wszak smaruje się tylko te drzwi, które skrzypią. Wydaje się, że niektórzy z nas nie muszą skrzypieć. Mają się dobrze.

Dura lex sed lex - te słowa często pojawiają się w naszej rzeczywistości. Wobec prawa wszyscy jesteśmy równi, ale jak to zauważył Georg Orwell („Folwark Zwierzęcy”), niektóre zwierzęta są równiejsze. Wspomniany już Prymas Tysiąclecia wskazał także, że jesteśmy mocni w wierze, ale słabi w czynie. Współcześnie obawiam się, że i w czynie, jak i w wierze jesteśmy równie słabi. Może trzeba od słów przejść do czynów, zweryfikować tworzone prawo od lokalnego do państwowego, nie burzyć ale naprawić to co wadliwe?

Brońmy naszej sztuki, jak Wołodyjowski Kamieńca. „Na mury Bracia” – tylko nie dajmy się z tym Kamieńcem wysadzić w powietrze. Dobrych, mądrych i odpowiedzialnych wyborów.