Data dodania: 20-11-2016


Moim zdaniem: Samo się nie myśli

Symbol, czyli obrazowanie jednym pojęciem innego, tłumaczony jest często jako zwięzła forma opisująca lub przedstawiająca jakieś znacznie, naturę rzeczy lub stanu. Może mieć on formę abstrakcyjną lub realistyczną. Symbol może być określany jako wieloznaczny środek, różny w różnych kulturach i systemach znaczeniowych, mający jedno znaczenie dosłowne, ale mogący mieć wiele znaczeń ukrytych. Może odnosić się do świata natury ożywionej (np. roślina, zwierzę) lub nieożywionej (np. litera, znak matematyczny), a także do pojęć czysto abstrakcyjnych, opisujących w zwięzły sposób np. treści etyczne, religijne.

Niektóre symbole tzw. narodowe, jak godło, flaga państwowa i hymn, są pod ochroną prawną, inne zaś - mające szczególne znaczenie - winny być chronione przez nas samych (np. Polska Walcząca). Nie wolno zawłaszczać symboli historycznie związanych z dziedzictwem kulturowym, należą bowiem do wszystkich, którzy w ich imię walczyli, umierali, dokonywali bohaterskich czynów. To sprawa honoru, postawy opartej na zasadach moralnych, religijnych, etycznych.

Symbolem naszego zawodu (powołania?) jest Laska Eskulapa z oplatającym ją wężem, którego linienie ma obrazować odradzanie się, odnowę, długowieczność. Z kolei symbole matematyczne – dodawanie, odejmowanie, mnożenie i dzielenie mają także pozamatematyczne znaczenie, odzwierciedlając niektóre postawy życiowe. Mnożenie dóbr doczesnych we współczesnym świecie nie może być traktowane jako naganne, o ile nie przesłania zasad moralnych, etycznych, honorowych. Zatem nie dzieje się kosztem innych i nie opiera na wykorzystaniu pozycji, czyli tzw. pseudosprytu życiowego.

W 1935 r. Magistrat Łódzki, a konkretnie ówczesny Wydział Zdrowotności Publicznej wydawał legitymacje „lekarza biednych”. Obecnie czekamy na legitymacje biednego lekarza; podejrzewam , że już trwają prace, ale nie wiadomo kto ma taką legitymacje wydawać i komu. Czy biedny ten, co nie ma dóbr doczesnych, czy ten, co świata poza nimi nie widzi, często nie zdając sobie z tego sprawy. A może biedny ten, co w swoim mniemaniu jest nieomylny z monopolem na „wszystkowiedzenie” - taki kolega „wielep” (wie-le-piej). Ten, co poza swoim egoistycznym, małym światem nic nie dostrzega.

A przecież nie cechy nadprzyrodzone, lecz pokora wobec wiedzy – sztuki lekarskiej, szacunek dla pacjenta, dla kolegi lekarza, są szczególnie ważne w naszym zawodzie. Jak u Stanisława Soyki („Tolerancja”, 1991 r.): „Na miły Bóg, życie nie po to jest, by brać, życie nie po to, by bezczynnie trwać. I aby żyć, siebie samego trzeba dać.” Dopóki jeszcze czas. Dziełami zmarłego kilka dni temu Andrzeja Wajdy były filmy „Człowiek z marmuru” (1976 r.) oraz „Człowiek z żelaza” (1981 r.), a rzeczywistość wskazuje, że są przecież ludzie z wazeliny, z plasteliny, a nawet z drabiny. Tylko kto to nakręci?

Bogdan Chorążuk napisał tekst do piosenki „Zegarmistrz światła” (1972 r., wyk. T. Woźniak) - to utwór o odchodzeniu, przemijaniu, pełen symboliki i alegorii. Wspominając tych, co odeszli w inny wymiar życia, otacza nas zaduma z symboliką płomienia świecy. Jesteśmy tylko chwilę jak płomień świetlisty, jedyny, niepowtarzalny -  zapala się i gaśnie. Zdarza się, że zgasi go wiatr, nie pomny, że tak wiele jeszcze zostało. Tę chwilę trzeba wykorzystać do maksimum. W jednej ze scen „Popiołu i diamentu” (1958 r., reż. A. Wajda, ) Maciek Chełmicki (Z. Cybulski) podpala w barze kieliszki z wódką – symbolika ponadczasowa.

Tymczasem życie toczy się dalej. Niedługo nikt nie będzie pamiętał drobnych w sumie faktów (a w nich tkwi istota rzeczy) i znów damy się nabrać politykom. Na szczęście kamienie milowe w postaci historycznych faktów są niezmienne i zawsze można się do nich odwołać. Zasady i normy uniwersalne są niezmienne, pokoleniowo i historycznie ugruntowane, pomimo różnych zawieruch dziejowych. Próby odwrócenia uwagi dyskusjami światopoglądowymi mogą nas chwilowo różnić. Na szczęście, mimo tych różnic, często pozornych, mamy w sobie tzw. uniwersalne dobro. Trzeba je tylko dostrzec. Historycznej prawdy nie da się zawłaszczyć na dłuższą metę.

Jesienną porą, gdy dzień się skraca, mamy czas na refleksje, wspomnienia i  przemyślenia. Czas na pracę nad sobą, na myśl jasną i twórczą. Poeta wskazał, że „samo się nie myśli, jak grzmi samo i samo się błyska” (S.I. Witkiewicz „Tumor Mózgowicz”, 1925 r.). Myślmy zatem dobrze i mądrze. Bo z tych głupich myśli tylko katar się bierze (E. Stachura, „Siekierezada”,  E Stachura, 1971 r.).

W 1967 r. Louis Amstrong śpiewał: „Co za wspaniały świat”. Piękny jest ten świat, a w oddali symbol nieskończoności. Oby była.