Data dodania: 26-03-2016


Moim zdaniem: W świecie zwierząt i ludzi

Lato wydaje się być najlepszym okresem do obserwacji przyrody. W świecie zwierząt niejednokrotnie możemy dostrzec lustrzane odbicia człowieczej rzeczywistości. Czynimy tak na co dzień, mówiąc: sprytny jak lis, wierny jak pies, głupi jak osioł itp. Przyroda stanowi inspiracje dzieł plastycznych i literackich, opisy przyrody i przypisywanie ludzkich cech zwierzętom ma niepodzielne miejsce w wielu działach.

Życie zwierząt kieruje się jasnymi zasadami. Tak znaczy tak, nie znaczy nie, agresja to agresja, a wspólne gniazdo to wspólne gniazdo, wspólny teren łowiecki, wspólne zdobywanie pożywienia itd. Zachowania obserwowane w świecie zwierząt inspirowane są instynktem, potrzebą przedłużeniem gatunku, zdobycia pożywienia, przeżycia. W stadzie istniej hierarchia zajmowanych pozycji. Przywódca stada to najsilniejszy z osobników, ale nie dlatego, że tak mu się wydaje lub że ktoś go tam postawił.

Te proste wydawałoby się potrzeby są w podobny sposób zaspokajanie wśród ludzi. Zwierzęta nie kłamią. Ryba nie opowiada drugiej, jakiemu to wielkiemu wędkarzowi zdołała się urwać, ale wędkarz wspomina drugiemu, jaka wielka ryba spadła mu z haczyka, a nieprawdopodobieństwo jej rozmiarów tłumaczy złudzeniem optycznym. Takim złudzeniem często jesteśmy otaczani przez kolegów, którzy opowiadając o swoich osiągnięciach nieco je ubarwiają, a ewentualne niepowodzenia przypisują innym czynnikom. Legendy, jakich wysłuchujemy niekiedy są niczym klechdy lub baśnie; może jest w nich odrobina prawdy ale ubarwienia godne są najprzedniejszych pisarzy. To trochę jak przysłowiowe pytania do Radia Erewań (pomijam cytaty).

Inną zaskakującą cechą naszych kolegów jest nabywanie wiary we własną nieomylność wraz ze zdobywaniem stopni naukowych lub zajmowaniem stanowisk kierowniczych. Zresztą to nie jedyna anomalia, która nas dotyczy. Poczucie, że ma się zawsze rację i głoszenie prawd objawionych wzrasta wraz z wysokością stołka lub ilością tytułów przed nazwiskiem. Takich postaw nie obserwuję u braci mniejszych. To domena homo sapiens, nawet jeżeli to sapiens jest określeniem na wyrost. Pewność siebie zawarta w wygłaszanych sądach jest wsprost proporcjonalna do własnych interesów, a odwrotnie proporcjonalna do tzw. klasy, jaką dany osobnik sobą prezentuje. Obserwujemy się nawzajem, ale widzimy jedynie żdźbła trawy w oku bliźniego, nie dostrzegając belki we własnym.

Posiadacze psów potwierdzą zapewne, że udomowiony pies, czyli taki canis sapiens, myśli, przygląda się i ocenia; dobrze, że wszystkiego nie wyszczeka (taki pies z ballady Jana Kaczmarka). Może zatem warto jego wzorem pobserwować siebie i przyznać się przed sobą samym, że gubimy cechy dobre, kiedyś tak pielęgnowane – pokorę, uczciwość, prostolinijność, o rycerskości nie wspomnę. Czasem ktoś, wzorem wziętym z „Rejsu” (reż. M. Piwowski, 1970), napisze w toalecie „głupi kaowiec”, ale taka ocena nie przynosi pożądanego skutku.

Wracając do świata zwierząt, to ciekawym gatunkiem, acz nie występującym w Polsce, jest ptak kiwi, przedstawiciel tzw. nielotów. Do niedawno uważano, że tworzy on związki monogamiczne, a wysiadywaniem jaj zajmują się wyłącznie samce. Współczesne badania dowodzą, że zachowania te uległy zmianom. Związki tych ptaków nie są już tak stałe, wpływ na nie mają uwarunkowania społeczne (przewaga na danym terenie samców lub samic); np. samica znosi jaja innemu samcowi, a poprzedni wysiaduje je  razem ze „swoimi”, a później zajmuje się potomstwem.

Zmiany, zmiany, zmiany… – jak w filmie St. Barei („Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”, 1978). Zupełnie jak w świecie ludzi. Zresztą porównań jest co niemiara. Takie np. określenie „uraczyć” jakże doskonale oddaje kwintesencję znacznia, zwłaszcza gdy uświadomimy sobie, że akt godowy u raka szlachetnego trwa do dziesięciu godzin. Zdarzyć się może, że usłyszymy od młodego pokolenia porównanie do nietoperzy, co to nic nie wiedzą, nic nie słyszą, a się czepiają. Albo w okresie urlopowym spotykamy wśród ludzi osobniki zachowaniem łudząco podobne do leniwców trój- i dwupalczastych lub podobnych do misia koala. Ten ostatni popada w błogostan, a odużony liśćmi eukaliptusa podsypia na gałezi.

Mamy przed sobą najdłuższe dni w roku (licząc od wschodu do zachodu słońca), szczególnie ważne dla tych, co chodzą - jak zasłyszałem - na baterie słoneczne. Warto ten czas wykorzystać i naładowac akumulatory na okres mniej przychylny, by wystarczyło energii na cały rok. Nawet gdy pracujemy - bo jak powszechnie wiadomo, „ktoś nie śpi, żeby mógł spać ktoś” - chwytajmy chwile wytchnienia i relaksu.

Dobrych wakacji także tym „nieśpiacym” -

P.Czekalski