Data dodania: 27-09-2017


Moim zdaniem: Wartość przeliczeniowa

Zdefiniowanie pojęć „wartość” i „przeliczanie” wymaga odwoływania się do różnych dziedzin nauki.

Pojęcie „wartość” ma, wg. słownika PWN, kilka możliwych odniesień. Może być określeniem w odniesieniu do dóbr materialnych, albo posiadania zalet lub dobra pod jakimś względem, albo też odnosić się do przyjętych norm etycznych czy zachowań społecznych, może wreszcie określać liczbowo ilość jednostek wielkości fizycznej. Wartości spotykamy w filozofii, religii i kulturze. Można je hierarchizować, dzielić w zależności od właściwości na np. ogólnoludzkie, narodowe, estetyczne czy duchowe. Problemem wartości zajmowali się filozofowie od Platona i Sokratesa do Tatarkiewicza i Tishnera.

Z kolei termin „przeliczanie” możemy doprecyzować jako proporcje lub stosunek, umożliwiający zamianę między różnymi jednostkami, stosując najczęściej wskaźnik liczbowy. Dla dóbr materialnych mierzalnych możemy przytoczyć słynny przykład bacy, sprzedającego psa za dwa koty z zachowaniem tej samej sumarycznie wartości finansowej. Pytanie: czy ktoś woli psa, czy koty? Oba te gatunki acz różne, to podobne (oba ssaki drapieżne, ale jeden z rodziny psowatych, drugi kotowatych)  i wbrew przysłowiu, mogą żyć w zgodzie oraz harmonii. Prawie jak lekarz i lekarz dentysta.

Poza wartościami fizycznymi, które można przy zastosowaniu odpowiednich wskaźników liczbowych przeliczać, posługując się różnymi jednostkami, są wartości, których w sposób obiektywny zmierzyć się nie da. To wartości abstrakcyjne, jak honor, przyjaźń, mądrość i szacunek. Pomijając fakt, że dla niektórych są rzeczywiście pojęciami abstrakcyjnymi, to nasuwa się pytanie: czy można te wartości przeliczać? Materialne na abstrakcyjne, a te abstrakcyjne - jedne na drugie? Czy większą wartość ma człowiek czy drogi samochód, honor czy dom, sprawiedliwość czy zasobne konto w banku?

Wartość w rozumieniu absolutnym jest szczególnie pożądana jako cel i dążenie do jej zdobycia lub realizacji, i determinuje działanie jednostek oraz społeczności. Wartość motywuje do działania. Jedni z pierwszych docenili ten mechanizm Fenicjanie, wymyślając pieniądze (tylko czemu wymyślili ich tak mało?) .W ekonomii socjalistycznej (tak się ona miała do ekonomii, jak krzesło do krzesła elektrycznego) przeliczanie dóbr materialnych prowadzono w oparciu o abstrakcyjną walutę „transferową” (złotówka, rubel), co powodowało, że przeliczanie zawsze dawało zysk tyko jednej, właściwej stronie.

Motywujące do działania wartości materialne stają się wyróżnikiem w społeczności. Powodują, że oceniamy innych, a często i siebie, przeliczając wartości abstrakcyjne  na materialne. Wartości niematerialne, jako trudne do zmierzenia i przeliczenia, nie są takim motywatorem, nie stanowią bowiem widocznych objawów ich posiadania. Chociaż w głębi ducha czasem dobrze wiemy, że przecież nie szata zdobi człowieka, to jednak… robi swoje. Wszystko to powoduje, ze mamy zaburzoną samoocenę. Mimo, że dla otoczenia, gdy posiadamy, wydajemy sygnał o wysokim statusie, to w rzeczywistości - nawet gdy sami temu zaprzeczamy - pokrywamy tym naszą zaniżoną samoocenę. Co prawda wiem, ze jestem nikim, ale za to mam dużo.

Praca ma wartość etyczną, dotyczy - poza wytwarzaniem dóbr materialnych - także tworzenia dóbr abstrakcyjnych. Ale czy naprawdę łatwiej być posiadaczem tych ostatnich, takich jak np. uczciwość, czy altruizm, mając spory zasób wartości materialnych? Współczesna nam rzeczywistość wymusza na nas płacenie za wartości i to nie tylko materialne, w dążeniu do zadowolenia, czyli akceptacji i poczucia bezpieczeństwa. Taki komfort dawali nam Rodzice, to była ich miłość. My w imię tej rodzicielskiej miłości, zamieniamy życie na pieniądze i to po bardzo niekorzystnym kursie. Ten przelicznik na zdrowy rozsądek jest absurdalny. A jednak gonimy,  popędzani przez kredyty, potrzeby najbliższych i samych siebie, nie zawsze istotne.

Elżbieta Adamiak śpiewała („Czas Twojego Życia”, 1979):

Gdzie to życie – miałeś przecież żyć

Zamieniłeś krew w sekundy

Jesteś nawet z tego dumny

Czas Cię zmienia w nic  (…)

Polecam cały tekst.

My płacimy często za marzenia nierealne, „szukając swojej gwiazdy wysoko” - o czym śpiewała Urszula („Niebo dla ciebie”, 1996). Czasem warto zwolnić, zatrzymać się, rozejrzeć dokoła, może to, co nierealne, jest obok? Przeliczanie życia na pieniądze często powoduje, że tracimy najbliższych, a pogubionych emocji i tak już nie odnajdziemy. Życzę nam wszystkim bogatych wartości, nieprzeliczania życia na pieniądze i dostrzegania drugiego człowieka.

Paweł Czekalski