Data dodania: 28-01-2018


Moim zdaniem: Zasady ruchu

Pawe

Ruch (łac. motus) - to najprościej ujmując - stan, w którym dochodzi do zmiany miejsca danego punktu w przestrzeni, w stosunku do innego punktu względnie lub bezwzględnie stałego – taka zasada obowiązuje w filozofii nowożytnej. W metafizyce klasycznej, ruch jest zmianą: ilościową, jakościową lub lokalną, której podlega wszystko, co skończone. Wszystko płynie - stwierdził Heraklit z Efezu.

W historii ludzkości przełomowym w kwestii ruchu miało wynalezienie koła. A przyjmując jako punkt odniesienia wiek ziemi, koło wynaleziono całkiem niedawno, bo około 4000 lat p.n.e. A dalej poszło już szybko, bo w 215 r. p.n.e. Heron z Aleksandrii napisał księgę „o budowie machin, które są siłą powietrza w ruch wprowadzane”. Później byli Leonardo da Vinci, Calr Benz, John Dunlop Henry Ford i mamy czasy nam współczesne. Co prawda w innym punkcie odniesienia, bliższym nam, przyjmując za miarę długość naszego życia, można ten wątek rozwijać na wiele pokoleń, a i tak pewnie wiele umknęłoby uwadze.

Narastający ruch kołowy wymagał uporządkowania. Już od 1300 r. n.e. obowiązywała, ustanowiona przez papieża Bonifacego VIII) zasada ruchu lewostronnego, która uznawała, że pielgrzymi mają chodzić lewą stroną, bo broń trzymano w prawej ręce jakże dyskryminująca leworęcznych. Później we Francji, za czasów Napoleona, zmieniono ją na zasadę ruchu prawostronnego, usankcjonowaną w 1926 r. międzynarodową konwencją o ruchu drogowym i nowelizowaną w 1968 r. w Wiedniu. Wszystkie cywilizowane państwa przyjęły konwencję jako zawierającą słuszne i niepodważalne zasady. Zasady te porządkowały ruch, ale zawsze były to ograniczenie - np. słynna ustawa z Anglii, z 1865 r., o czerwonej fladze, zakazująca swobodnego poruszania się maszyn parowych.

Obecnie obowiązują różne zakazy i nakazy. Wszystkie one jednak muszą być podporządkowane naczelnym i niezmiennym zasadom, ujętym w międzynarodowych konwencjach. Niestety, w naszej kulturze (co wynika najpewniej z nieposłuszeństwa wobec zaborców) nadal zasady te są różnie interpretowane, jak to w życiu. A to co do  prędkości - wolniej lepiej, co do pierwszeństwa - najpierw ja potem inni, co do wyprzedzania i wymijania - wyprzedzę (wyminę) frajera, niech stoi, a co tam, itd.

Zasady nie tylko w ruchu drogowym to kanony. Kanon czyli norma, wzór reguła ogólnie przyjęta. Taki kanon wskazywał np. zasady głównie utrzymywania proporcji w architekturze, rzeźbie i malarstwie. Avicenna (perski lekarz 980 - 1037 r.) napisał dzieło - kanon medycyny, który jeszcze do XVIII w. był dla wielu szkół  medycznych obowiązującym podręcznikiem. Czyli kanon, to coś, co nas obowiązuje. Takim kanonem jest Kodeks Etyki Lekarskiej, odwołujący się do „Przysięgi Hipokratesa” – warto jej tekst pamiętać. Jest tam bowiem i zasad szacunku, i uczciwości, i kompetencji, i wiele innych w naszym zawodzie (zawodzie zaufania publicznego) niezbędnych. Przysięga ta kończy się m.in. słowami: „Jeżeli przysięgi dochowam, niech zyskam powodzenie i sławę”.

Kanon to także niepisane ale powszechnie przyjęte zasady moralne, jakimi kierujemy się w życiu. Ochrona zdrowia też wymaga stosowania zasad zarówno przez nas, jak i przez osoby tę ochronę organizujące. Podobnie jak warunki pracy. Zasady te również muszą być podporządkowane międzynarodowym konwencjom, bo przecież nie żyjemy na odludziu, a w środku Europy i jesteśmy krajem cywilizowanym. Nie ma miejsca na dowolność, zachowanie kanonów jest niezbędne. Jak w ruchu drogowym, nie ma znaczenia, czy lewo-, czy prawostronnego.

Lekarz - tak jak kierowca (może takie porównanie - prawie homeryckie - w publikatorach będzie bardziej czytelne) - musi być wypoczęty, musi stosować się do zasad i kanonów. Tak jak sygnatariusze konwencji o ruchu drogowym godzą się na ujęte w niej zasady, tak my musimy przestrzegać Kodeksu Etyki Lekarskiej (a nie tylko wybranych jego paragrafów). Przestrzegać kanonów szacunku, szczerości, uczciwości wobec innych (także lekarzy), wyzbycie się zakłamania, populizmu i fałszu. A ponieważ ruch - bez względu na definicję - oznacza zmiany, to od nas zależy, jakie zmiany nastąpią. Ważne, by nie naruszały kanonów.

W muzyce kanon to także rodzaj utworu polifonicznego, polegający na powtarzaniu tematu w różnych głosach z opóźnieniem. Brzmienie i kompozycja harmoniczna dają słuchaczowi niezapomniane przeżycia. Ale w innych dziedzinach życia nie ma mowy o opóźnieniach, jeżeli nie chcemy fałszywych tonów. Zatem niech polifonia brzmi jedynie w kanonie chóralnym, a nasze czyny i postawy niech pozostaną zgodne z kanonami. Szerokiej drogi („i gumnianych drzew”) życzę nam wszystkim w Nowym Roku.