Data dodania: 7-05-2019


Na dzień dobry: Nie jesteśmy bogami

W 2014 r. na ekrany kin wszedł biograficzny film o prof. Zbigniewie Relidze pt. „Bogowie”. Pierwszy raz oglądałam go w autokarze, wracając z innymi, w większości młodymi lekarzami, z wyjazdu narciarskiego „Snowmed”. Zrobił on wówczas na wszystkich piorunujące wrażenie, tak że pasażerowie autokaru zamilkli na czas projekcji.

Film poraża swoją autentycznością, pokazując odmitologizowany obraz człowieka – lekarza, który walczy o zdrowie i życie pacjentów, pokonując bariery systemu oraz własne ludzkie słabości. Chociaż czasy się zmieniły, trudno nie odnaleźć w tym obrazie naszej współczesnej rzeczywistości. Oczywiści,  niewielu z nas może dokonać tego, co Profesor Religa, ale każdy lekarz zna słodycz sukcesu i gorycz porażki, o których opowiada film. Znamy też cenę, jaką płaci się za poznanie obydwu tych smaków. A ta potrafi być bardzo wysoka.

Łódzkim środowiskiem lekarskim wstrząsnęła w ostatnim czasie informacja o śmierci naszego trzydziestodziewięcioletniego kolegi, który zmarł po czterdziestu godzinach spędzonych na dyżurze lekarskim. Przyczyn oczywiście może być więcej, niż praca ponad ludzkie siły, ale osobiście spotkałam się już dwukrotnie z takim tragicznym finałem wśród lekarzy z najbliższego mi otoczenia. Poczucie odpowiedzialności za swoją pracę i za innych, jest niejednokrotnie silniejsze, niż dbałość o własne zdrowie, a nawet życie.

W tym samym mniej więcej czasie na portalach społecznościowych pojawiło się zdjęcie kartki zawieszonej na drzwiach oddziału SOR w jednym z nadmorskich szpitali. Kartka informowała o tym, że oddział w danym dniu jest nieczynny „z powodu choroby lekarza dyżurującego”.  Podane były też adresy najbliższych placówek, świadczących usługi medyczne w trybie pilnym. Pod opublikowanym zdjęciem natychmiast pojawiły się komentarze internautów o „lenistwie konowała”, który „przedkłada swoje zdrowie nad zdrowie tych, na których składał przysięgę Hipokratesa”. Tak jakby nikt nie zrozumiał, że była to kwestia braku odpowiedniej organizacji, a być może po prostu przypadku losowego. Wbrew powszechnej opinii, lekarze to też ludzie, którzy chorują i nie są nieśmiertelni.

Niestety, środowisko lekarskie jest częstym obiektem hejtu internetowego. O problemie tym przeczytacie Państwo również w bieżącym numerze „Panaceum” w felietonie Mateusza Kowalczyka, sekretarza ORL. Uwadze polecam też artykuł Damiana Pateckiego, w którym wyjaśnia przyczyny wszczynania przez Porozumienie Rezydentów  OZLL kolejnego strajku lekarskiego. Obydwa teksty łączy to, że są bardzo mocne w swojej wymowie oraz to, że zostały napisane przez młodych lekarzy.

Na łamach opisujemy też drugie z serii spotkanie zorganizowane przez łódzką OIL pt. „Czwartki ze zdrowiem i medycyną”, na którym Marek Posobkiewicz, lekarz, raper i były Główny Inspektor Sanitarny, mówił o zagrożeniach związanych z używaniem dopalaczy.  Z inicjatywy prezesa Pawła Czekalskiego została podpisana umowa z Fundacją „Misja Medyczna”  w zakresie organizacji kolejnych tego typu prelekcji. Są one otwarte dla lekarzy i wszystkich mieszkańców w ramach izbowego projektu pt. „Lekarze swojemu miastu”.  Wszystkich zainteresowanych serdecznie na nie zapraszamy.

Patrycja Proc