Data dodania: 29-10-2019


To nie cud, to doświadczenie

Justyna Kowalewska

Kilkudziesięciu lekarzy z Instytutu Zdrowia Matki Polki w Łodzi przez kilka tygodni walczyło o zdrowie i życie ciężko rannej, ciężarnej pacjentki. – To wyjątkowa sytuacja, w której musieliśmy brać pod uwagę zdrowie obojga pacjentów – mówi dr n. med. Bogusław Sobolewski, kierownik oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii w ICZMP. Ta walka zakończyła się zwycięstwem. W wyniku cesarskiego cięcia w trzydziestym drugim tygodniu ciąży urodziła się dziewczynka.

Pacjentka trafiła do ICZMP po bardzo ciężkim wypadku samochodowym, w wyniku którego zapadła w śpiączkę. Była w dwudziestym piątym tygodniu ciąży. Dwudziestotrzyletnia kobieta została przewieziona do Łodzi ze szpitala w województwie zachodniopomorskim, gdzie trafiła bezpośrednio po wypadku i gdzie przeszła operację kardiologiczną i neurochirurgiczną. – Wyraziłem zgodę na przyjęcie tej pacjentki, ponieważ mieliśmy już wcześniej podobny przypadek i wiedzieliśmy, jakich komplikacji możemy się spodziewać – mówi dr Sobolewski. – I mam tu na myśli zarówno kwestie natury organizacyjnej, medycznej, jak i prawnej.

Medycyna w służbie obojgu

Decyzję o zakończeniu ciąży podjęto w trzydziestym drugim tygodniu, była to wspólna decyzja lekarzy. – Po pierwsze, zaobserwowaliśmy zmianę parametrów infekcyjnych – wyjaśnia dr n. med. Mariusz Grzesiak, kierownik Kliniki Położnictwa, Perinatologii i Ginekologii. – Pojawiła się infekcja, która mogła być odporna na antybiotykoterapię, jaką mogliśmy bezpiecznie stosować. A to mogło skutkować infekcją wewnątrzmaciczną. Po drugie, w parametrach USG, zaobserwowaliśmy cechy zmniejszającej się wydolności łożyska. Kontynuowanie ciąży było w tym przypadku ogromnym ryzykiem zarówno da matki, jak i dla dziecka.

Konieczna koordynacja

– Należy pamiętać, że proces opieki był w tym przypadku wielospecjalistyczny, wieloosobowy i wielowątkowy – podkreśla dr Grzesiak. – Decyzje trzeba było podejmować bardzo szybko w dużym zespole. W ratowaniu matki i dziecka brało udział kilkudziesięciu lekarzy. Zespół anestezjologów, zespół ginekologów i zespól neonatologów, którzy przez kolejne cztery tygodnie czuwali nad zdrowiem dziecka.

Koordynacja tych wszystkich zespołów odbywała się na Oddziale Intensywnej Terapii, ponieważ pacjentka trafiła do szpitala z niewydolnością oddechową, miała też zaburzenia związane z układem krążenia, zaburzenia rytmu serca, urazy po wypadku, a ponadto wymagała operacji neurochirurgicznej.

Zgoda sądu

Decyzję o przeprowadzeniu cesarskiego cięcia musiał wydać sąd rodzinny. W myśl przepisów, pacjent powinien wyrazić zgodę na każdą czynność medyczną, a w tym wypadku nie było to możliwe. Pacjentka nie była też ubezwłasnowolniona, konieczna więc była zgoda sądu.

– Decyzję o tym, kiedy przeprowadzić operację, podejmowali oczywiście lekarze – wtrąca dr Sobolewski – Ale żeby wszystko odbyło się w zgodzie z literą prawa, konieczna była wcześniejsza decyzja sądu rodzinnego.

Spore wyzwanie

To było wielkie wyzwanie dla lekarzy i dla całego zespołu ICZMP. Szczęśliwe zakończenie tej historii to nie tylko ocalone życie obu pacjentek, ale również ogromne doświadczenie, jakie przy tej okazji zdobyli lekarze ICZMP. – W medycynie niezwykle ważny jest proces ciągłego uczenia się – mówi dr Grzesiak. – To był unikatowy przypadek w skali kraju, który pozwolił lekarzom wielu specjalności wdrożyć się w niecodzienne zadania i zdobyć ogromne doświadczenie.

– Moim marzeniem jest, żeby na bazie tych doświadczeń powstało tu miejsce specjalizujące się w podobnych przypadkach – konkluduje dr Sobolewski. – To ważne, żeby było wiadomo, gdzie kierować ciężarne kobiety poszkodowane w wypadkach z terenu całego kraju. My jesteśmy je w stanie przyjąć w każdej chwili.