P A N A C E U M

lipiec - sierpień 2011



„O roku ów! Kto ciebie widział w naszym kraju! Ciebie lud zowie dotąd rokiem urodzaju…” – tymi słowami zaczął Adam Mickiewicz księgę XI – rok 1812 „Pana Tadeusza”. Parafrazując naszego wieszcza można powiedzieć, że rok 2011 lekarze również zwać będą rokiem urodzaju… nowych rozwiązań prawnych, dotyczących szeroko pojętej służby lub – jak kto woli – ochrony zdrowia. Czy legislacyjne zmiany uchronią system – w którym przyszło nam pracować, szkolić się w swoim „fachu”, leczyć pacjentów – przed pogłębiającym się kryzysem? Oby – czego wszystkim naszym Czytelnikom życzymy, zapraszając do lektury tekstów z działu „Bliżej prawa”, gdzie omawiamy zmiany, które właśnie wchodzą w życie, a dotyczą spraw istotnych dla wykonywania naszego zawodu. Polecamy również wywiad, jaki przeprowadziliśmy z dziekanem Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi – dr. hab. n. med. prof. nadzw. Adamem Antczakiem na temat likwidacji stażu podyplomowego oraz LEP-u i LDEP-u oraz przygotowań uczelni do przejęcia praktycznego przygotowania do zawodu przyszłych lekarzy i lekarzy dentystów.

Zgodnie z zapowiedzią z poprzedniego numeru „Panaceum”, na łamach bieżącego podejmujemy temat związany z funkcjonowaniem systemu państwowego ratownictwa medycznego. W obszarze jego działania zauważyć można wyraźną ekspansję ZOZ-ów niepublicznych, prywatne firmy coraz częściej „startują” w konkursach ofert organizowanych przez NFZ na udzielanie świadczeń zdrowotnych przez podstawowe oraz specjalistyczne zespoły ratownictwa medycznego i coraz częściej… konkursy te wygrywają! Budzi to zdecydowany sprzeciw dotychczasowych publicznych jednostek wykonujących te zadania – czego przykładem może być szpital powiatowy w Zduńskiej Woli (ale nie tylko), który walczy z NFZ-etem przed obliczem Temidy o odzyskanie kontraktu na pogotowie ratunkowe. Uwadze Czytelników polecamy również refleksyjny list lekarza – byłego ordynatora, który nawiązując do publikowanego w „Panaceum” nr 6/2011 komentarza „Lekarz – lekarzowi” opisał sytuację, jaka stała się jego udziałem na „końcówce życia zawodowego”. Opisał głównie dlatego, żeby dać swoim młodszym kolegom i następcom temat do przemyśleń nad tym, że wprawdzie sztafeta pokoleń jest sprawą nieuniknioną, ale warto, by przebiegała z… tak zwaną klasą. Poruszone tematy do lekkich, łatwych i przyjemnych nie należą (że znów posłużę się cytatem, tym razem zaczerpniętym z tytułu cyklu muzycznych programów telewizyjnych Lucjana Kydryńskiego), ale choć mamy okres wakacyjnego relaksu – warto im poświęcić chwilę czasu. A jeśli o wakacjach już mowa, wszystkim naszym Czytelnikom i ich rodzinom życzymy dużo słońca i dobrego wypoczynku nad morzem, w górach, nad jeziorami i… gdzie kto sobie wymarzył.