P A N A C E U M

wrzesień 2012



Z ostatnich doniesień „Dziennika Gazeta Prawna” wynika, że do 10 sierpnia br. umowy uprawniające do wystawiania recept na leki refundowane podpisało z NFZ 63 tysiące lekarzy i lekarzy dentystów, czyli że większość tego nie zrobiła. Według danych Centralnego Rejestru Lekarzy RP, jakim dysponuje NRL, w Polsce na koniec czerwca praktykowało niemal 157 członków samorządu lekarskiego. Czyżby zadziałał lęk przed karami umownymi w kwocie 200 zł, jakie oddziały Funduszu mają prawo „wlepiać” za nie do końca określone „nieprawidłowości”, jakich kontrolerzy tej instytucji dopatrzą się na drukach recept?

Kwestie dotyczące recept refundowanych, które – nie wiedzieć dlaczego – określa się ostatnio mianem czeków na pieniądze płynące z kasy NFZ, wciąż budzą emocje. W ślad za takim poglądem konstruowane jest prawo zapisane w przepisach ustawy refundacyjnej i rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie recept, a także w zapisach zarządzenia prezesa NFZ dotyczącego wzoru umowy na przepisywanie leków refundowanych. Wszystkie stawiają lekarza nie tylko w roli urzędnika tej ostatniej instytucji, ale wręcz malwersanta, który z tej kasy chciałby uszczknąć coś dla siebie. A jeśli tak – to należy wymierzyć mu karę, najlepiej… umową.

Tematu dotyczącego tej sprawy nie mogło, oczywiście, zabraknąć w tym numerze „Panaceum”, ale… życie toczy się swoimi torami. Niejako w cieniu refundacji swój jubileusz obchodzi medycyna rodzinna, gdyż właśnie mija dwadzieścia lat od powołania Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce (w obszernej dyskusji o blaskach i cieniach pracy lekarzy tej specjalności, zaprezentowanej na naszych łamach, mówiono także o uczestnictwie w proteście receptowym). Swój skromny jubileusz dwudziestolecia obchodzi również nasze pismo izbowe „Panaceum”, we wrześniu 1992 r. bowiem ukazał się jego pierwszy numer w obecnym kształcie graficznym i podobnej jak teraz formule.

Obu zatem wspomnianym instytucjom, a przede wszystkim ludziom, którzy się z nimi związali emocjonalnie – życzymy sto lat!