P A N A C E U M

grudzień 2018



Tegoroczny grudniowy numer „Panaceum” planowaliśmy zrobić bardziej świąteczny niż zwykle. Zamiar był taki, żeby zamieścić w nim teksty o tematyce nieco lżejszej, np. o korzyściach płynących z dietetycznych potraw, jakie można – zamiast bigosu i zrazów – przygotować na świąteczny stół, albo z ćwiczeń sportowo-rekreacyjnych, wykonywanych w tych wolnych od pracy dniach. Ale… wyszło, jak wyszło i znów piszemy o konieczności szczepienia dzieci, o wypaleniu zawodowym lekarzy, o kłopotach z wprowadzeniem obowiązku wystawiania e-zwolnień itp. Nieco tylko „oddechu” od codzienności przynoszą relacje z licznych imprez kulturalnych, jakie ostatnio odbywały się w Klubie Lekarza.

Chcąc jednak z pewnym luzem i humorem „okrasić” czas dzielący nas od Świąt Bożego Narodzenia, przekazujemy informację, jaką ostatnio podało – za „Medical Jurnal of Australia” – Radio RMF FM. Otóż naukowcy z University of Otago w Nowej Zelandii odsłonili ostatnio prawdziwą skalę problemów, z jakimi musi się borykać James Bond. Agent 007 w każdym z dwudziestu czterech poświęconych mu filmów znajduje się „po wpływem” i w takim stanie podejmuje ryzykowne lub ekstremalne działania, do których należą pościgi samochodowe, gry hazardowe i walki wręcz, na pistolety lub noże. Pije alkohol w pracy i prowadząc auto, pod jego wpływem uprawia seks z kobietami. Nałóg filmowego Jamesa Bonda trwa już blisko sześćdziesiąt lat i czas najwyższy wysłać go na… odwykowe leczenie.