P A N A C E U M

maj 2017



W poniedziałek, 15 maja br., Porozumienie Zawodów Medycznych (PZM), które skupia największe związki zrzeszające tzw. biały personel, złożyło na ręce Marszałka Sejmu obywatelski projekt ustawy o warunkach zatrudnienia w ochronie zdrowia. Zebrano pod nim prawie dwieście czterdzieści tysięcy podpisów, a wymagane przepisami minimum wynosi sto tysięcy. Projekt określa płace, w odniesieniu do przeciętnego wynagrodzenie w kraju, dla poszczególnych grup „białego personelu”, zatrudnionego na umowy o pracę w placówkach publicznych. W przypadku lekarzy są to wielkości, jakie już wcześniej proponował samorząd lekarski: dla lekarza bez specjalizacji, w tym rezydenta – dwie, a dla specjalisty – trzy „średnie krajowe”.

Propozycja PZM jest odpowiedzią na projekt ustawy o minimalnych wynagrodzeniach w zawodach medycznych, przygotowany przez szefa resortu zdrowia – Konstantego Radziwiłła i przyjęty właśnie przez Radę Ministrów. W opinii samorządu lekarskiego, projekt ten tylko pozornie zmierza do zwiększenia poziomu płac pracowników placówek zdrowotnych, w odległym zresztą czasie, a… sytuacja wymaga podwyżek w trybie ekspresowym. Minister odpowiada na te zarzuty: „Możemy dać tyle, na ile nas stać” i tłumaczy, że pieniędzy w polskim systemie jest po prostu za mało. Problem tzw. godziwych płac w systemie trwa od prawie trzydziestu lat i kolejne rządy nic w tej materii nie robią. Niskie płace to bardzo komfortowa sytuacja dla rządzących, gdyż zmusza personel medyczny do pracy na kilku etatach i dlatego tak bardzo nie widać niedoborów w zatrudnieniu, potęgowanych emigracją. A niedobory są, zwłaszcza wśród lekarzy, o tym mówi się w środowisku coraz bardziej donośnym głosem. Można się było o tym również przekonać przy okazji kwietniowego „buntu anestezjologów” w Szpitalu w Bełchatowie, który jest tematem tzw. czołówki w tym numerze „Panaceum”.

Zapraszamy do lektury,
Redakcja Panaceum