Data dodania: 7-07-2016


Portrety niepospolitych medyków: Jerzy Dunin-Borkowski

Ryszard Poradowski

U progu lata robimy wyjątek i zamiast kolejnego lekarza, przedstawiamy farmaceutę, człowieka - legendę. Podczas wakacyjnych wędrówek warto zajrzeć do Krośniewic niedaleko Kutna, by zobaczyć specyficzny pomnik tego jednego z największych polskich kolekcjonerów i muzeologów. Muzeum przez niego stworzone i noszące jego imię ma się znakomicie, choć Jerzy Dunin-Borkowski nie żyje już od prawie ćwierćwiecza.

Już za życia ten prowincjonalny aptekarz był królem polskich kolekcjonerów, niekwestionowanym autorytetem. Z jego głosem liczył się również świat nauki, bo też zbiory, które udało mu się zgromadzić w ciągu długiego życia, były częścią skarbnicy narodowej. To nie przypadek, że krośniewickie muzeum stało się w swoim czasie oddziałem Muzeum Narodowego.

Choć kolekcjonerstwo i niezwykłe zbiory zdominowały wizerunek J. Dunin-Borkowskiego, trzeba jednak pamiętać, że był on farmaceutą, podobnie jak jego ojciec - Władysław, i że przez dziesiątki lat wykonywał swój zawód.  Starsi krośniewiczanie pamiętają go do dziś, bo był aptekarzem z krwi i kości, służącym mieszkańcom na co dzień, czym zaskarbił sobie ich wdzięczność i szacunek. Gdy przed laty zbierałem materiały do artykułu o nim, opowiadano mi, że niezależnie od pory dnia i nocy nie tylko wydawał leki potrzebującym, ale też doradzał, jak i czym się leczyć. Nie tak jak dziś, gdy apteki niejednokrotnie zamieniają się w markety, a farmaceuci – w sprzedawców…

Jak już wspomniałem, jego ojciec - Władysław Aleksander (1874 - 1947)  również był farmaceutą. Pochodził z Warszawy, ale podobnie jak wielu ówczesnych aptekarzy szukał swojego miejsca na prowincji. Znalazł je w Krośniewicach, leżących blisko stolicy, przy ważnym trakcie do Poznania. Tu 27 listopada 1908 r. przychodzi na świat Jerzy, syn Władysława i Zdzisławy z Bacciarellich, związanej z rodem słynnego malarza XVIII-wiecznej Warszawy. Jeszcze przed wybuchem II wojny światowej Jerzy kończy Szkołę Główną  Handlową w Warszawie, by mieć w ręku pewny fach, jak chcą jego rodzice. W czasie wojny należy do Armii Krajowej i bierze udział w Powstaniu Warszawskim.

Od dziecka zbiera już różne stare przedmioty i mozolnie buduje kolekcję. Jak sam pisał: „Z pasją zbieracza już się chyba urodziłem (…), tak jak inni rodzą się z talentem do muzyki, czy malarstwa.” Znaczną część swoich pierwszych, cennych zbiorów, m.in. obrazy Caravaggia, Podkowińskiego, Bacciarellego i Kossaka, traci podczas bombardowań i niszczenia przez Niemców stolicy w 1944 r. Te tragiczne wydarzenia sprawiają, że na jakiś czas porzuca myśl o dalszym gromadzeniu zbiorów.

Po wojnie J. Dunin-Borkowski mieszka przez pewien czas w Warszawie, ale w 1947 r. przenosi się na stałe do Krośniewic. Ma stąd blisko do Łodzi, gdzie studiuje farmację, chcąc kontynuować rodzinną tradycję. Od 1950 r. przez blisko trzydzieści lat (do 1978 r.) prowadzi w Krośniewicach aptekę „Pod Łabędziem”. Jak przystało na prawdziwego kolekcjonera, po przerwie spowodowanej utratą części kolekcji, wraca też do powiększania swoich zbiorów. Powodem jest – jak wspomina po latach -  odkrycie w łódzkim antykwariacie szkicu M. Bacciarellego do „Bitwa pod Wiedniem”. Teraz znów odwiedza antykwariaty, nawiązuje nowe znajomości z takimi jak on pasjonatami, powiększa systematycznie swoje zbiory.

Jest kolekcjonerem nietypowym, bo właściwie interesuje go wszystko, co naznaczone jest pięknem i patyną czasu, co ma związek z naszą kulturą, przeszłością, losami wielkich rodaków. Jak wspominają niektórzy, nic nie wyrzuca na śmietnik, wszystko ma dla niego wielką wartość, jako aptekarz zbiera też  liczne pamiątki dotyczące tego zawodu. Gromadzi około piętnaście tysięcy dzieł sztuki, numizmatów, archiwaliów, wyrobów rzemiosła i pamiątek związanych z wielkimi rodakami (np. Mickiewiczem, Kościuszką, Hallerem czy Sikorskim), posiada też wielotysięczny cenny księgozbiór, w tym kilka inkunabułów.

J. Dunin-Borkowski, w przeciwieństwie do wielu kolekcjonerów i posiadaczy prawdziwych skarbów, nie kryje ich przed oczyma Polaków. Wprost przeciwnie, już w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku prezentuje najcenniejsze eksponaty w prywatnym „Muzeum nad Apteką”, znajdującym się w klasycystycznym zajeździe, w samym sercu miasta. Do mekki polskich koneserów „staroci” przez dziesięciolecia ściągają pasjonaci z całego świata, a 25 kwietnia 1965 r. Klub Miłośników Książki w Łodzi honoruje go buławą  i tytułem Hetmana Kolekcjonerów Polskich.

W tym czasie J. Dunin-Borkowski jest już członkiem wielu stowarzyszeń naukowych i kolekcjonerskich. W końcu lat sześćdziesiątych ustanawia prywatną honorową nagrodę – pierścień „Digno amicitiae” (Godny Przyjażni), która trafia do wybitnych kolekcjonerów i przyjaciół jego domu. Jej kontynuację stanowi  (od 2002 r.) Honorowa Nagroda Hetmana Kolekcjonerów Polskich Jerzego Dunin-Borkowskiego, przyznawana co roku najwybitniejszym pasjonatom naszych pamiątek. W październiku 1978 r. cały swój kolekcjonerski zbiór przekazuje państwu polskiemu i zostaje dożywotnim kuratorem powstałego w ten sposób Muzeum im. Jerzego Dunin-Borkowskiego w Krośniewicach, będącego Oddziałem Muzeum Narodowego.

Mając siedemdziesiąt lat Jerzy Dunin-Borkowski rozstaje się z pracą w aptece, ale nie ze swoją życiową pasją. Umiera 23 lipca 1992 r. w rodzinnym mieście, pochowany zostaje na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie. Choć ten wielki kolekcjoner i farmaceuta nie żyje od prawie ćwierćwiecza, jego dzieło życia, wypełnione bezcennymi zbiorami i niepowtarzalnym klimatem, pasjonuje kolejne pokolenia nie tylko miłośników historii.

Ryszard Poradowski

Na zdjęciach:

J. Dunin - Borkowski w drzwiach swojej apteki „Pod Łabędziem”, wraz z jej personelem oraz w „Muzeum nad Apteką”, w otoczeniu zgromadzonych przez siebie eksponatów (archiwalne zdjęcia pochodzą ze strony www.muzeumkrosniewice.pl).