Data dodania: 22-04-2018


Portrety niepospolitych medyków. Józef Handelsman

Ryszard Poradowski

Liczna grupa znakomitych medyków - lokalnych działaczy społecznych z terenu Ziemi Łódzkiej odegrała olbrzymią rolę nie tylko w tworzeniu tu podwalin nowoczesnej medycyny i leczeniu mieszkańców, ale też budzeniu wśród nich patriotyzmu, co w okresie zaborów miało olbrzymie znaczenie. Właśnie dlatego, że nie ograniczali się tylko do wykonywania swojego zawodu, stanowili element niebezpieczny dla zaborcy, za co płacili często wysoką cenę. Tacy lekarze, jak Józef Stanisławski i Aleksander Murzynowski z Sieradza, Józef Dworzaczek z Łęczycy, czy Franciszek Wawnikiewicz z Opoczna wskazywali drogę codziennego działania na rzecz poprawy bytu rodaków, a jednocześnie brali udział w powstańczych zrywach, które ostatecznie, po 123 latach niewoli, doprowadziły do odzyskania przez nasz kraj niepodległości.

Jednym z mało znanych bohaterów Powstania Styczniowego w rejonie Kutna był doktor Józef Handelsman. O jego życiu i dokonaniach z tego okresu wiemy niewiele, ponieważ zarówno on sam jak i jego przyjaciele - powstańcy, ze względu na bezpieczeństwo, zacierali ślady antycarskiej działalności. Wiadomo jednak, że taką działalność prowadził, a chociaż udało mu się w porę zniknąć na kilka lat z pola widzenia carskiej policji, po powrocie do kraju i tak został aresztowany, a po odzyskaniu wolności - kilkadziesiąt pracował w grodzie nad Ochnią jako lekarz. Czym Józef Handelsman zasłużył sobie na pamięć mieszkańców Kutna i jego okolic?

Urodził się 12 września 1833 r. w Warszawie w rodzinie mającej korzenie żydowskie, od lat jednak zasymilizowanej. Maturę uzyskał w Gimnazjum Gubernialnym w Płocku, a potem wyjechał na studia lekarskie do petersburskiej Cesarskiej Akademii Medyczno - Chirurgicznej. Po otrzymaniu dyplomu lekarza wrócił do Warszawy i już w 1855 r. pełnił obowiązki ordynatora Szpitala Ujazdowskiego. Jak pisze red. Jan Bolesław Nycek (historyk, regionalista, dziennikarz i wydawca) była to „odpowiedzialna praca dla mało doświadczonego lekarza, ale przetrwał na tym stanowisku do 1858 roku”. Potem przez pięć lat J. Handelsman mieszka i pracuje w Kutnie, prowadząc tu praktykę prywatną. Cieszy się opinią dobrego medyka i prawdopodobnie nawiązuje bardzo dobry kontakt z mieszkańcami tego szybko rozwijającego się miasta, sprzyjając też lokalnemu ruchowi patriotycznemu.

Kutno w zrywie powstańczym nie odgrywa znaczącej roli, choć w pobliskim Żychlinie już w pierwszych godzinach powstania dochodzi do ataku na siedzibę żandarmerii, a potem wiele się dzieje również w okolicy Łęczycy. Gdy wybucha powstanie i pierwszy jego naczelnik na terenie powiatu gostynińskiego, z siedzibą w Kutnie, zostaje pojmany, a następnie stracony przez carskich siepaczy, Doktor zostaje jego następcą. Z racji pełnienia tej funkcji, ma zapewne  kontakt - o czym pisze wspomniany J. B. Nycek - z przybywającymi do miasta, nocą z 22 na 23 stycznia 1863 r., zakonspirowanymi członkami Tymczasowego Rządu Narodowego: Oskarem Awejde, ks. Karolem Mikoszowskim, Józefem Kajetanem Janowskim i Janem Maykowskim. Ci czekają na powodzenie akcji zbrojnej w Płocku, by oficjalnie ujawnić się, ale atak powstańców nie udaje się i przedstawiciele rządu 27 stycznia opuszczają Kutno, by udać się przez Łódź do obozu Mariana Langiewicza w Górach Świętokrzyskich.

Wkrótce J. Handelsman otrzymuje nominację na powstańczego naczelnika powiatu łęczyckiego i wraz z zaufanymi ludźmi oczekuje na rozwój wydarzeń, licząc na bardziej skonsolidowaną i skuteczną walkę okolicznych „partii” powstańczych. W samym Kutnie co prawda dochodzi do dwóch ataków na pociągi, ale są one dziełem powstańców z innego terenu. Gdy pod koniec 1863 r. powstanie na tym terenie chyli się ku upadkowi i Doktorowi grozi aresztowanie, potajemnie opuszcza Kutno i dociera do Wiednia, gdzie znajduje się wiele klinik, w których pracują najlepsi medycy w Europie. Młody lekarz z Polski korzysta z ich wiedzy i doświadczenia przez kilka lat; jest najpierw asystentem prof. Józefa Skody, później pracuje pod kierunkiem prof. Johanna von Oppolzera. Wielce owocna okazuje się dla niego także wyprawa naukowa u boku prof. Augusta Hirscha na Pomorze Zachodnie, wchodzące wówczas w skład Królestwa Pruskiego.

W 1866 r. J. Handelsman wraca do kraju i Kutna, a chociaż minęła już największa fala popowstaniowych represji, władze carskie o nim nie zapominają. Zostaje aresztowany, skazany na  rok więzienia i trafia do twierdzy modlińskiej, ale już po trzech miesiącach - prawdopodobnie dzięki pomocy i łapówkom rodziny oraz przyjaciół - odzyskuje wolność. Znów pojawia się w grodzie nad Ochnią, tym razem na dłużej. Przez ponad czterdzieści lat leczy mieszkańców Kutna, jest tu powszechnie cenionym i szanowanym medykiem, a jednocześnie działa aktywnie w prestiżowym Towarzystwie Lekarskim Warszawskim oraz publikuje artykuły naukowe m.in. w krakowskim  „Przeglądzie Lekarskim” i „Miesięczniku Terapeutycznym”.

W1894 r., J. Handelsman zakłada w Kutnie - wspólnie ze słynnymi kutnowskimi doktorami i społecznikami: Antonim Troczewskim (1861 - 1928) oraz Feliksem Arsteinem (1849 - 1916) - Towarzystwo Lekarzy Prowincjonalnych, na spotkaniach którego poruszane były nie tylko tematy naukowo - medyczne, ale też lokalne problemy społeczne oraz narodowe. Tym sposobem potwierdziła się stara prawdę, że nawet na prowincji ambitny medyk może zrobić bardzo dużo dla społeczeństwa i nauki.

W końcówce swojego życia, Józef Handelsman  ze względów rodzinnych, przenosi się do Włocławka, gdzie umiera 21 marca 1911 r., mając 78 lat.

Ryszard Poradowski

-------------------------------------

 

PS. Przy pisaniu artykułu wykorzystałem głównie informacje zawarte w biogramie Józefa Handelsmana, pióra Jana B. Nycka, z „Kutnowskiego słownika biograficznego” - t. I, wydanego w 2015 r.