Data dodania: 28-03-2016


Portrety niepospolitych medyków: Karol S. Szymański

Ryszard Poradowski

Niewielkie miasteczko Warta, leżące nad rzeką o tej samej nazwie w sąsiedztwie zbiornika „Jeziorsko”, miało szczęście do niepospolitych medyków. Witold Łuniewski, Eugenia Kaleniewicz i Jerzy Frejdlich (pisaliśmy o nich na łamach „Panaceum”) to tylko niektórzy ze znakomitych lekarzy, związanych z tamtejszym szpitalem, zapisani złotymi zgłoskami w dziejach polskiej medycyny. Teraz chcemy przypomnieć jeszcze jedną postać lekarza, który pozostał w pamięci zarówno pacjentów, jak i personelu szpitalnego, bowiem był nie tylko znakomitym medykiem, ale i budowniczym lecznicy w Warcie.

Karol Stanisław Szymański pochodził z Piotrkowa Trybunalskiego, gdzie przychodzi na świat 1 lutego 1895 r. w wielodzietnej rodzinie Karola i Julianny z Gawełczyków. Karol kończy piotrkowskie gimnazjum w burzliwym okresie przemian rewolucyjnych i wykuwania się niepodległości ojczyzny. Po zakończeniu nauki przenosi się do Krakowa, by w 1915 r. rozpocząć studia w Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. I wojna światowa nie ułatwia mu nauki, ale za to znajduje się w sercu patriotycznych zrywów i przygotowań do odzyskania przez Polskę niepodległości. W 1918 r. przerywa naukę i wstępuje w szeregi Wojska Polskiego, służąc w 26 Pułku Piechoty. W 1920 r. jest bardziej potrzebny w szpitalu niż na froncie, więc leczy rannych m.in. w Łucku i we Lwowie. Po zwolnieniu z wojska, zakłada w tym samym roku rodzinę z Anną Trajdos i wraca do Krakowa, by ukończyć studia.

Dyplom lekarza uzyskany w 1922 r. pozwala mu podjąć pracę w klinice neurologiczno-psychiatrycznej CM jako asystent twórcy krakowskiej szkoły neurologicznej prof. Jana Piltza. Choć w 1924 r. otrzymuje stopień doktora wszech nauk lekarskich, nie zamierza poświęcać się nauce i podejmuje praktykę lekarską m.in. w szpitalu psychiatrycznym w Kochanówce koło Łodzi, by z początkiem 1925 r. zostać dyrektorem podobnego szpitala w Warcie. Ponieważ zna tego typu placówki w dużych ośrodkach, rozbudowuje szpital w tej miejscowości, tworząc z niego nowoczesną instytucję psychiatryczną dla prawie tysiąca pacjentów, zaliczaną do najlepszych w Polsce.

Dzięki ofiarnym lekarzom, takim jak wspomniana E. Kaleniewicz (za jej sprawą powstaje tu terapeutyczny zespół teatralny złożony z pacjentów), szpital stosuje nowatorskie metody leczenia i opieki na chronicznie chorymi. Doktor dba również o to, by stał się on samowystarczalny, wznosząc nowe obiekty i rozwijając np. gospodarstwo ogrodnicze. W 1932  r., w uznaniu zasług, Karol S. Szymański uhonorowany zostaje Krzyżem Kawalerskim Orderu Polonia Restituta. Warto jeszcze wspomnieć, że w 1934 r. zorganizowana zostaje w szpitalu pozazakładowa opieka rodzinna, polegająca na umieszczaniu pacjentów w wiejskich rodzinach.

Nadchodzi 1939 r. Zbliżająca się wojna nie zapowiada jeszcze najgorszego, choć K. Szymański wie doskonale, że w sytuacji zagrożenia ojczyzny będzie musiał opuścić swój posterunek w Warcie. Późnym latem powołany zostaje do armii i pracuje w 4. Szpitalu Wojskowym w Łodzi, następnie w Lublinie. Dalsze losy Doktora owiane są tajemnicą. Prawdopodobnie na samym początku wojny, w nieznanych okolicznościach, dostaje się do niewoli sowieckiej i dzieli los wielu polskich więźniów Kozielska. Z 25 listopada 1939 r. pochodzi jedyny list, jaki dociera do jego rodziny - niepokoi się o los bliskich, prosi o nadesłanie paczki z ciepłą bielizną. 27 kwietnia 1940 r. (taka data widnieje na wykazie deportowanych z tego obozu) przewieziony zostaje do Lasu Katyńskiego. Tam ginie od kuli NKWD.

W tym samym miesiącu w dramatycznych okolicznościach dochodzi do jeszcze jednej tragedii – tym razem z udziałem kilkuset pacjentów szpitala, którym jeszcze niedawno kierował Karol Szymański. Niemiecki lekarz dr Hans Renfranz doprowadza do zamordowania czterystu osiemdziesięciu pacjentów, których pogrzebano w zbiorowych mogiłach w okolicznych lasach pobliskiej Rossoszycy. Udało się ocalić zaledwie stu dwudziestu chorych. Niemcy doprowadzają też do zniszczenia dorobku placówki, rozgrabienia jej mienia. Potrzeba wielu powojennych lat, by szpital w Warcie odzyskał dawny kształt i zaleczył rany, które spowodowała wojna.

Pamięć o Doktorze przetrwała do dziś. W jednym z budynków szpitala w Warcie znajduje się tablica pamiątkowa ku czci dr. Karola S. Szymańskiego.

Karol Szymański miał czworo dzieci. Najstarszy Karol zmarł jako dziecko, drugi - Maciej w okresie okupacji hitlerowskiej był członkiem Związku Jaszczurczego, a potem jako żołnierz NSZ uczestniczył w Powstaniu Warszawskim. Po wojnie biegł do Szwecji, następnie Kanady, gdzie pracował jako architekt. Wojnę udało się przetrwać córce Annie i synowi Wojciechowi, a także żonie - Annie, która później wielokrotnie odwiedzała Wartę.

Ryszard Poradowski

PS. Dziękuje serdecznie Muzeum Miasta i Rzeki Warty w Warcie, a szczególnie jego dyrektor Barbarze Cicheckiej, za udostępnienie dokumentów związanych z bohaterem artykułu. W publikacji wykorzystano też wspomnienia syna Doktora - Macieja Matthew Szymańskiego, który w tym roku zmarł w Kanadzie.