Data dodania: 28-03-2016


Portrety niepospolitych medyków: Tadeusz Kobusiewicz

Ryszard Poradowski

Był nietypowym medykiem, bo bardziej od ludzi interesował go świat zwierząt i na tym polu osiągnął niekwestionowane sukcesy naukowe. Zapewne dlatego nazywano go polskim Pasteurem, choć tego typu określenia, tytuły i splendory były mu raczej obce. Aczkolwiek za życia doceniano jego osiągnięcia, potem o nich nieco zapomniano. Jedynie Zduńska Wola, z którą związał swoje życie i osiągnięcia naukowe, doceniła prof. dr. Tadeusza Kobusiewicza, nadając jego imię jednej z ulic w centrum miasta i włączając go do swojej galerii zasłużonych.

Na świat przyszedł 1 kwietnia 1905 r. w Szadku, wielodzietnej rodzinie stolarza Teofila Kobusiewicza i Heleny z Jędrzejewskich. Teofil cieszył się dużym szacunkiem i w sprawach zawodowych był autorytetem w swoim miasteczku, ale w życiu rodzinnym wiodło mu się znacznie gorzej. Stracił większość dzieci, a w 1921 r. zmarła mu żona.

Tadeusz , po ukończeniu czteroklasowej szkoły powszechnej w Szadku, wyjeżdża do Warszawy, gdzie dzięki swojej ciotce podejmuje naukę w Gimnazjum Towarzystwa im. Jana Zamojskiego. Ponieważ brakuje mu pieniędzy, pracuje jako pomocnik w drukarni i jako introligator, dorabiał też korepetycjami. W 1924 r. rozpoczyna studia na Wydziale Weterynaryjnym Uniwersytetu Warszawskiego, które może kontynuować dzięki stypendium ministra spraw wojskowych. Już wówczas fascynuje go mikrobiologia, którą może zgłębiać, m.in. dzięki prof. dr. Zygmuntowi Szymanowskiemu, jako jego asystent (1926-1928),. Obowiązkowa służba wojskową w Szkole Podchorążych Rezerwy Kawalerii w Grudziądzu, a potem w 1 Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego w Warszawie pozwala mu sfinalizować studia dyplomem lekarza weterynarii.

W końcu 1929 r. T. Kobusiewicz podejmuje pracę jako samorządowy lekarz weterynaryjny w Łodzi, jednakże upomina się o niego armia i zostaje kierownikiem laboratorium bakteriologicznego w Wojskowej Pracowni Weterynaryjnej w Warszawie. Zalicza wiele szkoleń i kursów. W październiku 1934 r. jest już doktorem medycyny weterynarii. Dzięki doświadczeniu i dorobkowi naukowemu poświęca się  wytwarzaniu anatoksyny tężcowej, dzięki czemu uzyskuje pierwszy znaczący sukces - szczepi przeciw tężcowi zapobiegawczo konie w całej armii polskiej. Od tego czasu ani jeden koń nie choruje i problem tężca przestaje istnieć.

Awansowany na stopień kapitana, coraz więcej czasu poświęca nauce. Jest sekretarzem „Wojskowego Przeglądu Weterynaryjnego”, szkoli się m.in. w Wielkiej Brytanii. W lipcu 1939 r. rodzi mu się w Warszawie jedyna córka Jolanta Ewa. Gdy wybucha wojna, T. Kobusiewicz jest w szeregach obrońców ojczyzny. Niestety, dostaje się do sowieckiej niewoli. Udaje mu się zbiec do Francji i wstępuje do armii gen. W. Sikorskiego, jednakże i w tym przypadku wszystko kończy się katastrofą. Tym razem trafia do niewoli niemieckiej (1940 r.) i  Oflagu VII-A w Murnau k. Monachium, Wyzwalają go dopiero Amerykanie (kwiecień 1945 r.). Jeszcze w drodze powrotnej do Polski odbywa staż naukowy w Instytucie Pasteura we Francji, a potem pojawia się w Łodzi (marzec 1946 r.), gdzie przebywa jego żona z córką, wysiedlone po powstaniu z Warszawy.

Kilka miesięcy później zostaje kierownikiem tworzonego oddziału Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Gorzowie Wielkopolskim, którym kieruje przez siedem lat. Jednocześnie prowadzi badania różycy świń i pryszczycy. Epidemia tej ostatniej gwałtownie wybucha we wrześniu 1951 r. i Kobusiewicz proponuje zdiagnozowanie oraz unowocześnienie metod walki z tą groźną chorobą. Wkrótce otrzymuje zadanie stworzenia nowoczesnego ośrodka naukowego zajmującego się pryszczycą i propaguje masowe pobieranie krwi od zarażonych zwierząt i stosowanie w ten sposób uzyskanej surowicy jako szczepionki, co przynosi bardzo dobre efekty.  Za te osiągnięcia  Ministerstwo Rolnictwa wyróżnia go w 1952 r. nagrodą naukową.

Gdy zapada decyzja o utworzeniu pierwszego w kraju Zakładu Wirusologicznego badań nad pryszczycą, powstaje on - prawdopodobnie na skutek sugestii T. Kobusiewicza - w Zduńskiej Woli, gdzie gotowy jest obiekt po byłej rzeźni przy ul. Wodnej. W końcu 1955 r. usytuowana tu placówka przemianowana zostaje na Zakład Pryszczycy Instytutu Weterynarii, a następnie Zakład Badania Pryszczycy Instytutu Weterynarii. T. Kobusiewicz nadal kontynuuje tu badania naukowe, zapoznaje się z doświadczeniami innych krajów, interesuje go głównie niedokrwistość zakaźna, gruźlica tężcu, różyca i pryszczyca.

Po latach wdrażania osiągnięć naukowych do praktyki ma na koncie wiele osiągnięć, m.in. opracowanie metody produkcji skoncentrowanej szczepionki przeciwko pryszczycy. Dzięki jego badaniom znika problem związany z jej produkcją , co ma olbrzymie znaczenie dla ówczesnej gospodarki. Za te osiągnięcia w 1974 r. uhonorowany zostaje nagrodą naukową Ministerstwa Nauki, Szkolnictwa Wyższego i Techniki, a dwa lata później, gdy przechodzi na emeryturę, Rada Państwa nadaje mu Order Sztandaru Pracy I Klasy. Przed nim żaden lekarz weterynarii nie otrzymał tak zaszczytnego wyróżnienia.

Po przejściu na zasłużony odpoczynek, T. Kobusiewicz nadal jest konsultantem ds. pryszczycy, interesuje się problemami nauki, jednocześnie działa społecznie w Zduńskiej Woli. Jest tu radnym, kieruje Komisją Kultury, Sportu i Rekreacji Rady Miejskiej, z jego inicjatywy powstaje Społeczny Komitet Budowy Kąpieliska Miejskiego (1968 r.), a trzy lata później - wraz z mieszkańcami - świętuje oddanie do użytku tego obiektu.

16 czerwca 1979 r. na ulicy Zduńskiej Woli Tadeusza Kubasiewicza dopada atak serca, a następnego dnia umiera w tutejszym szpitalu. Pochowany zostaje na cmentarzu przy ul. Ogrodowej w Łodzi. W marcu 1982 r. radni miejscy jednej z ulic miasta nadają jego imię, a w 2001 r. otrzymuje on tytuł Zduńskowolanina XX wieku.

W krótkim artykule nie sposób wymienić wszystkich zasług Profesora dla nauki polskiej, a także zaszczytów i odznaczeń, jaki otrzymał w dowód uznania. To że nie ma dziś problemów z pryszczycą i innymi chorobami zwierzęcymi, które przynosiły olbrzymie straty przez stulecia, jest zasługą m.in. właśnie Jego. Odegrał on także ważną rolę, moim zdaniem niedocenianą, jako działacz społeczny w Zduńskiej Woli.

Ryszard Poradowski

PS.  Na temat prof. dr. Tadeusza Kobusiewicza napisano wiele artykułów, ale brakuje pełnego książkowego opracowania biograficznego. Lukę w pewnym stopniu wypełnia artykuł Jarosława Stulczewskiego opublikowany w „Biuletynie Szadkowskim” z 2012 r. Na szczęście o Profesorze nie zapomniano też w Instytucie Weterynaryjnym w Puławach, w którym udostępniono mi także materiały wykorzystane w artykule.