Data dodania: 3-03-2016


Prowokacje. Pytanie o kapitał początkowy

Erupcja zaufania społecznego w stosunku do lekarza reprezentującego zawód zaufania społecznego, stała się na tyle znacząca , że Komisja Etyki Lekarskiej NRL postanowiła poszukać jej przyczyn (posiedzenie 11 kwietnia br.) w etycznych aspektach kontaktów ministra - lekarza z korporacją, do której on należy. Wszak przynależność do korporacji czy partii obliguje do wzmacniania jej kapitału w szerokim rozumieniu tego słowa.

Powzięcie przez  Komisję  oceny, że działania ministra - lekarza naruszają co najmniej dwa artykuły Kodeksu Etyki Lekarskiej może stać się zaczynem szerokiej dyskusji, która da odpowiedź na pytanie, w jakim stopniu działania lekarzy, posiadających swoje umocowanie w politycznym i administracyjnym funkcjonowaniu państwa, są niezgodne z zapisami Kodeksu. O ile nadzieja na opamiętanie nie okaże się płonna, o tyle poprawi się sytuacja lekarskiego środowiska, które bez oglądania się na zyski i biurokratyczne bariery, będzie diagnozować, leczyć i zapobiegać chorobom w tempie nie wymagającym określenia „szybko”, tylko „normalnie”.

Prawdopodobnie dyskusję należałoby zacząć - co w kapitalizmie jest rzeczą oczywistą - od oceny stanu kapitału początkowego (nie mylić z ubogim, początkowym kapitałem emerytalnym odchodzących na emeryturę lekarzy). Czy zgromadzony w czasach PRL kapitał materialny (fabryki leków i sprzętu medycznego. szpitale , poradnie , sieć aptek, sanatoria etc.) oraz kapitał ludzki (lekarze, dentyści, farmaceuci , pielęgniarki, personel pomocniczy etc.) - to  zasoby, z którym można było wejść w kapitalizm bez ponoszenia strat?

Odpowiedź na to pytanie jest bardzo znacząca dla podtrzymania w świadomości kolejnych pokoleń istnienia tzw. sztafety pokoleniowej. Jest to tym bardziej ważne, że znakomita część tego początkowego kapitału materialnego powstała w wyniku nieadekwatnego do wartości pracy wynagradzania personelu tzw. służby zdrowia. Nieadekwatność wynagrodzeń do poprawnie wykonywanej pracy doprowadziła do sytuacji, że pielęgniarki w czepkach widzimy w telewizji przy okazji kampanii prezydenckiej, bądź ulicznych protestów.

Nasilające się od początku roku dyskusje wokół aktualnie obracających się w ochronie zdrowia pieniędzy, można wzbogacić o oparte na danych statystycznych wyliczeniach, ile kapitału wnieśli do materii naszego państwa pracownicy ochrony zdrowia. Korzyść płynąca z tej oceny dla tzw. kapitału ludzkiego będzie taka, że zauważy on różnicę między startem pokolenia na  powojennym pogorzelisku, a pokoleniem startującym w kapitalizm po stanie wojennym.

Fakt, że kapitał ludzki (lekarski),niezależnie od wieku, stażu pracy i światopoglądu oraz wyznawanej indywidualnie ideologii, jeśli tylko uczciwie wykonuje swoją pracę, przyczynia się do pomnożenia globalnego kapitału państwa - nie podlega wątpliwości. Ten oczywisty sąd można jednak zaciemnić w społecznym odbiorze, dzieląc kapitał globalny na zakładowy, założycielski etc. i jednocześnie pokazywać np. zadłużenia szpitali. Zaciemnienie to skutecznie przykryje w medialnym przekazie ubytki w kapitale ludzkim w postaci czy to emigracji, czy zmniejszenia się potencjalnych możliwości w wyniku starzenia się populacji.

Można nie zauważyć , że sukces ustawy refundacyjnej  (oszczędności NFZ – najtańsze leki w Europie) rodzi skutki uboczne w postaci uciekających za granicę medykamentów. Z punktu widzenia urzędnika ministerstwa nieobowiązywanie marż w eksporcie nie tworzyło zachęty do wywozu leków, natomiast z punktu widzenia interesu społecznego czekanie z nowelizacją prawa farmaceutycznego do 9 kwietnia br. stanowi jego naruszenie.

 Projekt wprowadzenia od 2017 r. Zintegrowanego Systemu Monitorowania Obrotu z ogromnym urzędniczym oprzyrządowaniem, nieuchronnie kojarzy się z pakietem onkologicznym. Jego słuszne założenia, w wyniku biurokratycznych i nielogicznych rozwiązań, doprowadzają bowiem właśnie do rozprawy przed Trybunałem Konstytucyjnym, dotyczącej niekonstytucyjnego różnicowania lekarzy POZ i AOS, co niewątpliwie uderza w kapitał zaufania do lekarzy.