Data dodania: 3-03-2016


Prowokacje. Seksmisja, czyli rządy kobiet

Mężczyzna wołający z ekranu: „Kobieta mnie bije” - był wkomponowany w przerysowaną dla potrzeb fabuły filmowej rzeczywistość , gdzie jedyną możliwością zarządzania było udawanie kobiety. Złagodzeniem filmowej wizji świata kobiet bez mężczyzn stało się dopuszczenie ich do udziału w prokreacji okraszonej orgazmem. Na „walkę płci” można patrzeć jak widać przez pryzmat kultowego filmu.

Przed polskim społeczeństwem bliski koniec parlamentarnej kampanii wyborczej , a po nim tak czy siak rządzić będzie premier kobieta, jako uwieńczenie spektaklu „miss premiera”. Trudno się nie zgodzić , że w plakatowo- bilbordowej wojnie ładniej się uśmiechają do nas panie. Nie są jednak w pełni konsekwentne, ponieważ ograniczyły wybory do jednej z dwóch, eliminując z telewizyjnej wizji - obok mężczyzn - również jedną z kobiet. Pytanie: „Czy rzeczywiście mamy do czynienia z walką płci, czy tylko grą medialną?” -  jest raczej retoryczne i odwieczne.

Z pewnością, jeśli chodzi o medyczne specjalności lekarskie, zaznaczała się  liczebna przewaga kobiet lekarzy w takich specjalnościach,  jak pediatria czy  stomatologia, z niewątpliwą korzyścią dla tych działów ochrony zdrowia. Wynikało to prawdopodobnie z biologicznych, psychologicznych, ale i społecznych uwarunkowań. Przesłanki ekonomiczne (z komercją w tle) zaczęły odgrywać większą rolę dopiero w procesie tzw. transformacji ustrojowej.

Kobiety są łagodniejsze w poglądach na naprawę służby zdrowia poprzez zmianę jej finansowania. Proponują m.in. likwidację NFZ, wprowadzenie tanich leków, literalne przestrzeganie 68 art. Konstytucji etc. Mężczyzna minister Marian Zębala (lat 60) chce tymczasem naprawiać finanse, wprowadzając dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne (czy chorzy dadzą radę ?), a oświadczenie to składa podczas debaty w portalu Polityce Insight , tuż po tym, jak premier Ewa Kopacz (lat 59) ogłasza, że chce zlikwidować składkę na NFZ.

Ministra popierają mężczyźni z innych ugrupowań, takich jak „Korwin”, czy „Nowoczesna”, a wyjątek stanowi mężczyzna z PSL. Historia kołem się toczy, a pieniądz „toczy się w krąg” zwykle wokół… synekur.

Życie sprawdzi, czy powiększy się liczba osób, które rezygnują z płatnej wizyty u lekarza lub zakupu leków. Według danych GUS już teraz dla 40% pacjentów zakup leków jest dużym obciążeniem, a ponad 20% chorych, którzy nie znajdują pomocy w publicznej opiece zdrowotnej , nie korzysta z odpłatnej z powodu biedy. Czy pomysł aktualnego ministra rozwiąże problem kolejkowego oczekiwania popychanego tzw. pakietem kolejkowym? Kto dzisiaj pamięta polityków , którzy w niedalekiej przeszłości ostrzegali przed bezmyślnym rozwalaniem dobrze zorganizowanej opieki pediatrycznej, czy stomatologii w szkołach, wskazujących w swej argumentacji, że nie wszystko da się załatwić pieniądzem i niewidzialną ręką tzw. wolnego rynku?

Stomatologia szkolna opierała się onegdaj na pracy kobiet stomatologów. Gabinety stomatologiczne w szkołach były odpowiedzią na zagrożenia próchnicą, ale i świadomym wyborem wpisanym w definicję zdrowego człowieka jako całości psychofizycznej z poczuciem dobrostanu niezakłócanego bolącym zębem, czy nie w pełni przygotowanym do przetrawienia pokarmem.

Systematyczna praca  lekarza eliminowała z obiegu obraz Polaka z próchnicą czy bezzębiem. Wszyscy świadomi obywatele, a lekarze stomatolodzy w szczególności wiedzą, że dla dokonania rzetelnej analizy sytuacji stomatologii szkolnej nie wystarczy zawołanie: „Gabinety stomatologiczne do szkół!

Strasząca z okładki próchnicza jama ustna dziecka jest niezależna od rządów kobiet czy mężczyzn. Z całą pewnością wpisuje się w kontekst społeczno-politycznych i ekonomicznych uwarunkowań.