Data dodania: 18-06-2016


Prowokacje: Upadek etosu…

W datowanym na dzień 2 stycznia 2004 r. i dołączonym do Kodeksu Etyki Lekarskiej przekazie do koleżanek i kolegów, ówczesny prezes NRL Konstanty Radziwiłł nie miał wątpliwości, że czas na refleksję etyczną przy wykonywaniu zawodu lekarza musi się znaleźć zawsze. Nawet trudny okres zmagań o godność pracy lekarza nie powinien tej refleksji zakłócać. W nawiązaniu do przekazu z 2004 r., obecny minister zdrowia Konstanty Radziwiłł winien jest koleżankom i kolegom przedstawienie swej refleksji etycznej, wraz z propozycją zakończenia zmagań o godność pracy lekarza.

Jeżeli przez godność pracy rozumiemy adekwatne do jej znaczenia wynagrodzenie, to już w najstarszym zbiorze prawa Kodeksie Hammurabiego (XVIII−XVII w. p.n.e.) wśród dwustu osiemdziesięciu dwóch przepisów prawa karnego, cywilnego i procesowego, znajdujemy dziewięć dotyczących działań lekarza – określających jego zarobki. Mimo oparcia ówczesnego prawa na zasadzie talionu (oko za oko, ząb za ząb) i zróżnicowania w zależności od stanu (niewolnik−człowiek wolny), nie zniechęcało ono do wykonywania zawodu medyka. Być może z tego okresu wywodzi się twierdzenie, że ludźmi rządzą pieniądze, a człowiekiem kij.

Gdzie jest sumienie?

Sprawa sumienia lekarzy pojawiła się u Hipokratesa (V−IV w. p.n.e.), a już lekarz Galen w II w. n.e. źle mówił o kompetencjach i preferencjach swoich kolegów po fachu, przedstawiając pogoń za pieniądzem w ten sposób, że różnica między rozbójnikami z gór a lekarzami w Rzymie sprowadza się do miejsca, w którym łupią nieszczęśników. W 200 r. n.e., już po śmierci Galena, cesarz Sentyniusz Sewer wprowadził konieczność państwowego zezwolenia na wykonywanie zawodu lekarza, by przeciwdziałać niekompetencji i pogoni za zyskiem.

Jak widać, nierówności społeczne i materialne w „łupieniu” ludzi dotkniętych chorobą mają swoje odległe historycznie odniesienia. Nie należy zatem udawać, że w środowisku lekarskim proporcjonalna liczba niedobrych ludzi jest mniejsza niż w całej populacji, w której działają. Po to, by doprowadzić do wielkości nieproporcjonalnych, niezbędna jest kodyfikacja wadliwych mechanizmów sprzyjających naruszeniom Kodeksu Etyki Lekarskiej. Sugestie Komisji Etyki regionalnych izb lekarskich, jak można je zmienić oraz reasumpcja przez Komisję Etyki NRL, mogłaby zapobiec dalszemu procesowi utraty zaufania do lekarzy, którego poziom spadł w ostatnich latach niepokojąco z 73 proc. do 43 proc. Jest to zjawisko niezwykle niekorzystne dla chorych Polaków i Polaków lekarzy.

Wydaje się też, że jest sprzyjający okres (vide minister) po temu, by zamknąć rozdział manipulowania związkami zawodowymi lekarzy – od ogólnopolskiego zaczynając, poprzez neonatologiczny, a na geriatrycznym kończąc − w kwestii godnej pracy na jednym etacie. Stworzenie quasi-rynku „usług medycznychˮ odbyło się kosztem głównie tzw. publicznej opieki zdrowotnej i wymaga szybkiego wprowadzenia rozsądnych mechanizmów na jej styku z tzw. niepubliczną, by przeciąć skojarzenia. Nadmierna biurokracja schodzi na plan dalszy, bo można ją ograniczyć kilkoma zarządzeniami i zatrudnieniem sekretarek medycznych, korzystających z dobrodziejstw nowoczesnej techniki zapisu. Przykrywanie „papierami” tak oczywistych dla lekarza przesłanek, jak leczenie zgodne z najnowszymi osiągnięciami medycyny, musi skutkować spadkiem zaufania społecznego.

A powracając do tematu kodyfikacji, to prawdopodobnie należy ją rozpocząć od odwołania się do prawa najwyższego, tj. Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, której przestrzeganie jest ostatnio tematem numer jeden. Artykuł 17 Konstytucji wyróżnia dwa typy organizacji samorządowych: ust. 1 − „samorządy zawodowe reprezentujące osoby wykonujące zawody zaufania publicznego”; ust. 2 − „inne rodzaje samorządów”. Niech zatem nasz samorząd odegra przypisaną mu konstytucyjnie rolę i określi granice dla godnej pracy lekarza w ramach jednego etatu. Byłby to dobry początek w procesie odbudowy zaufania przy pełnej aprobacie dla stwierdzenia, że… dobry lekarz to dobry człowiek.