Data dodania: 3-03-2016


Prowokacje. Waga sprawiedliwości…

Trwa odwieczna pogoń ludzi za sprawiedliwością. „Prawo nie może bez sprawiedliwości być dobre i chwalebne krom ludzkiej przykrości” - pisał w trzeciej części „Worka Judaszów” polski poeta Sebastian Fabian Klonowic (1545-1602).

O prawie później, bo przyszłość pokaże, czy święty Mikołaj znalazł w worze miejsce na paczki z czterema uniwersalnymi wartościami: prawdą , sprawiedliwością, dobrem i pięknem. Teraz zajmijmy się sprawiedliwością, a historycznym potwierdzeniem jej wagi może być to, że narastające niezadowolenie społeczne z powodu braku sprawiedliwości przy podziale np. dóbr materialnych stawało się zarzewiem rewolucyjnych wybuchów: od Rewolucji Francuskiej poczynając, przez Rewolucję Październikową, nie kończąc na naszej, skromniejszej pn. Sierpień’81.

To, jak na poczucie sprawiedliwości społecznej w ochronie zdrowia wpływa dominacja lekarzy w zarządzaniu państwem, można poddać refleksyjnej ocenie.

W nieodległym czasie ze środowiska lekarskiego wywodziła się premier, wicemarszałek Sejmu, wicemarszałek Senatu i minister zdrowia. Aktualnie natomiast środowisko lekarskie, za przyzwoleniem demokratycznych wyborów, ma udział w zarządzaniu państwem poprzez marszałka senatu i ministra zdrowia.

Dla zdolności do refleksji nie trzeba przytaczać procentowych udziałów, które doprowadziły do monopartyjnego zarządzania państwem; wszak ma ono swoją historię z różnymi prawdami. Nie można natomiast nie zauważyć potencjalnych możliwości ocennych i twórczych, wynikających z ponad dziesięcioprocentowego udziału lekarzy w Izbie Refleksji. Naszą korporację (o ile nie zrezygnowali z przynależności do niej ) reprezentują w obecnym parlamencie czynni zawodowo lekarze różnych specjalności oraz zarządzający ochroną zdrowia.

Przyszłość pokaże, czy minister Konstanty Radziwiłł, wieloletni działacz samorządu lekarskiego i prezes NIL, będzie dla polskiej ochrony zdrowia świętym Mikołajem, czy tylko Mikołajem „z dziecięcych snów”, do którego pisze się karteczki z życzeniami dotyczącymi konstrukcji systemu bez nadziei na realizacje. Być może nowo mianowany minister gromadzi niezrealizowane życzeniowe karteczki od chwili, kiedy jako czynny lekarz zaczął napotykać  w swej pracy przeszkody w misji lekarskiej.

Należy domniemywać, że większość lekarzy, którzy na przestrzeni lat wchodzili w społeczne i polityczne działalności była inspirowana pobudkami z wyższej półki, niż tylko żądza władzy. Po tej konstatacji należy życzyć naszemu koledze ministrowi szczęścia i powodzenia ,bo będzie to również spełnienie nadziei tych naszych kolegów, którzy w dobrej intencji podejmowali wcześniej takie próby, jednak „z paczką pełną dobra polegli na ołtarzu”.

Ochrona zdrowia polskich obywateli, co wszyscy zgodnie podkreślają, ma wymiar wychodzący ponad partyjne podziały. Należy  zatem liczyć , że praca sejmowa piętnastu lekarzy, z byłą premier, dwoma byłymi ministrami zdrowia oraz byłą wicemarszałek Sejmu na czele, zaowocuje uchwałami popartymi przez senat i podpisanymi przez prezydenta, które Konstanty Radziwiłł wprowadzi w życie jako zadania nowego rządu.

Lekarze potrafią funkcjonować  w każdym systemie. Paweł Buszman, który mówi o sobie „ przedsiębiorczy lekarz” bądź „przedsiębiorca , który nigdy nie przestał być lekarzem”, został uhonorowany tytułem „Przedsiębiorca roku 2015”, nadawanym przez międzynarodową firmę Ernst&Young. W opinii jury konkursowego, połączył on rzeczy pozornie niemożliwe do połączenia, czyli zdolność ratowania tysięcy żyć ludzkich z wysoką efektywnością ekonomiczną leczenia. Przedsiębiorca - pracownik naukowy Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, prof. dr hab. n. med., jest współzałożycielem sieci klinik leczenia chorób sercowo-naczyniowych  American Heart of Poland.

Ewangelia mówi: „Po owocach ich poznacie”.