Data dodania: 3-03-2016


Prowokacje…Pieniądze nie śmierdzą?

Dyskusja o pieniądzach , przeznaczanych na tzw. zdrowie, zdominowała przełom roku 2014/ 2015 , wypełniając po brzegi medialne nośniki. Potwierdza to tezę, że kierowanie publicznych i prywatnych środków na cele zdrowotne wciąż pozostaje w dysonansie z hasłem „podążania pieniądza za pacjentem”. Można pogratulować przytomności politycznego umysłu prezesowi NRL, że nie wziął osobistego udziału w dyskusji biznesmenów, podpieranej tezą, że „wszystko dla dobra pacjenta”.

Przytomnie śledzący toczącą się dyskusję obserwatorzy zauważyli z pewnością jej dramatyczny zwrot w momencie, kiedy obie strony wyjęły spod stołu aktywa posiadanych spółek i sieci gabinetów prywatnych. Czy posiadanie aktywów materialnych jest w kapitalizmie sprawą wstydliwą? Kapitalizm - jak powszechnie wiadomo - mieści w swym wnętrzu posiadaczy kapitału i biednych oraz żebraków. Majętnych i niemajętnych, pracodawców i najemnych pracowników. Rozwijanie składowych, zawartych w słowie kapitalizm i tak doprowadzi nas do marksistowskiej tezy podziału generalnego: wyzyskujących i wyzyskiwanych.

W tym miejscu należy przesłać sugestię do prezesa NRL, by zechciał część pieniędzy z tytułu, które korporacja pozyskała z rosnącej składki członkowskiej, przeznaczyć na naukowe zbadanie organizacji ochrony zdrowia w Polsce (wpływ polityków, brak koncepcji?) pod kątem przepływu strumienia pieniądza publicznego i prywatnego w systemie. Złagodziłoby to w znacznej mierze odbiór zjawiska , gdzie członek korporacji płaci większą składkę na związek zawodowy (składka związana z osiąganym wynagrodzeniem), niż na izby lekarskie – składka obligatoryjna.*

Lekarze wmontowani w kapitalizm funkcjonują w dwóch podstawowych grupach – wyzyskiwanych i wyzyskiwaczy. By płacący obligatoryjną składkę wyzyskiwani nie wyszli na tzw. wałów, przykryci „zieloną kartą”, która nieuchronnie kojarzy się z emigracją do Stanów Zjednoczonych, należy zaproponować zbadanie przez izby pewnych zagadnień. Tych mianowicie, które doprowadzają do sytuacji, że bardzo dobre zespoły lekarskie i indywidualni lekarze, cieszący się uznaniem i renomą u pacjentów, w coraz mniejszym stopniu uczestniczą w rozmowach i poszukiwaniu odpowiedzi na następujące tematy:

1.  Jak koncepcja doubezpieczania, zrodzona w 2008 r., wpłynęła na proces prywatyzacji szpitali, zdejmując odpowiedzialność za nie z właściciela, jakim jest samorząd terytorialny, który staje się wspólnikiem mniejszościowym? Ile na przekształceniu własnościowym zyskają najemnicy - lekarze, wchodząc w buty byłych właścicieli spółek energetycznych, komunalnych etc.

2. Jak nielimitowane środki, związane z terminem onkologia, zmieniły krajobraz instytucji ochrony zdrowia? Właściciele szyldów już na tym zarobili, a  ile na tym zarobią firmy specjalizujące się w badaniach nieinwazyjnych? (pakiet onkologiczny).

3. Czy rzeczywiście potrzebne jest oczekiwanie na skierowanie do dermatologa bądź okulisty ? I dalej, czy w kontekście ostatnio przyjętych rozwiązań, definicja dla przykładu konsylium lekarskiego, nie wymaga redefinicji?

4. Czy wprowadzenie tzw. koszyka negatywnego (2004 r.) oraz listy świadczeń opatrzonych tym przymiotnikiem nie odbiło się na jakości leczenia?

5.  Jak wprowadzenie tzw. sieciówek zaważyło na wydatkach na prywatne lecznictwo? Liczby są nieubłagane. W 2006 r. wydano na prywatne leczenie 19 mld zł, w 2011r. – 31 mld zł, a w 2014 r. – według pobieżnych szacunków – 36 mld zł.

Jak żyć pani premier? - pytają lekarze, których nie stać na prywatne leczenie. Jak poprawić sytuację biednych? - pytają lekarze, udzielający porad za darmo (przed zakupem kas fiskalnych). Pytania są tym bardziej aktualne, że rośnie grupa biednych lekarzy emerytów, którzy mogą zderzyć trudną sytuację materialną z osiągniętym drugim dnem organizacji ochrony systemu.

Reasumując i zostawiając kolejne pytania do kolejnego felietonu, należy odpowiedzieć na podstawowe pytanie: Czy przepływy publicznych i prywatnych pieniędzy, funkcjonujące w systemie ochrony zdrowia, na który to mają wpływ nasi koledzy administrujący ochroną zdrowia, pogłębiają podziały na biednych i bogatych, pracowitych i leniwych, cwaniaków i uczciwych, którym to podziałom podlegają wszyscy niezależnie od statutu zawodowego? Konotacje etyczne są na tyle zauważalne, że zainteresowanie się nimi powinny podjąć komisje etyki izb lekarskich.

 

*Uzupełnieniem tych rozważań może być fragment poprzedniego felietonu z cyklu „Prowokacje…”, poświęconego podwyższeniu składki członkowskiej, który zawierał taką oto refleksję Autora: „Medialne doniesienia o 500 tys. zł przeznaczonych na centralne obchody jubileuszu i 100 tys. zł na samochód dla prezesa NRL dobrze wyglądają w zestawieniu z zabytkowym fotelem dentystycznym za 4 tys. zł, który ma udekorować siedzibę NRL-u na Sobieskiego w Warszawie.” Fragment ten został wykreślony z prostej przyczyny: felieton nie mieścił się w tzw. zablokowanym na ten cel miejscu, a nie - jak mógłby ktoś pomyśleć - z tej racji, że może się nie spodobać izbowej władzy.