Data dodania: 18-07-2016


Pypeć: Chcemy stanowić jedną, wspólną siłę

„Panaceum” rozmawia z dr n. med. Jackiem L. Pypciem – wiceprezesem ORL w Łodzi, szefem Komisji Stomatologicznej łódzkiej OIL

„Panaceum”: - W ostatnim czasie głośno było o sprawie braku autonomii lekarzy dentystów w ramach samorządu lekarskiego. Jak mógłby Pan Prezes zdefiniować pojęcie autonomii?

- J. L. Pypeć: - W pojęciu lekarzy dentystów autonomia oznacza poszerzenie swoich kompetencji w ramach działalności izbowej. Mówimy o niej jako o samostanowieniu w ramach jednego samorządu, a nie o rozdziale na dwie korporacje, co byłoby naszym zdaniem szkodliwe. Wiemy z doświadczeń historycznych, ale i ze współczesnych obserwacji, że związki czy organizacje są wtedy silne, kiedy stanowią  jedność. Naszą propozycję w kwestii poszerzonej autonomii rozumiemy zatem w ten sposób, że mogąc przedstawiać na forum ogólnym Izby problemy, które wynikają z odmienności naszego zawodu, jednocześnie zyskalibyśmy możliwość, aby sposób ich rozwiązywania pozostawał w gestii tylko dentystów. To wynika z tego, że sami zainteresowani najwięcej i najlepiej wiedzą o swoich potrzebach, bolączkach, dylematach.

„P”: - Czy można mówić o istnieniu dwóch różnych zawodów, co podkreśla się w argumentacji zwolenników poszerzania autonomii lekarzy dentystów?

J.P.P: - Moim zdaniem nie można mówić o dwóch różnych zawodach z bardzo prostej przyczyny – wszyscy skończyliśmy te same studia, ten sam wydział lekarski na akademii medycznej czy uniwersytecie medycznym. Nie kończyliśmy wydziału dentystycznego, jesteśmy więc nadal w jednej grupie zawodowej z lekarzami. Przyjmując za punkt wyjścia tezę o dwóch różnych zawodach, należałoby podzielić całą pozostaną grupę lekarską i otworzyć np. izbę okulistyczną, czy izbę laryngologiczną.

„P”: - Z czego zatem wzięła się potrzeba dokonania analizy roli stomatologów w samorządzie i rozszerzenia ich autonomii ? Wiadomo, że zostały już złożone pewne propozycje chociażby przez Naczelną Komisję Stomatologiczną.

J.P.P.: - Naczelna Komisja Stomatologiczna wysunęła propozycje zmian w regulaminie wyborczym, aby dentyści mieli większy wpływ na to, kogo wybiera się spośród nich na działaczy funkcyjnych. W ustawie o zawodzie lekarza i lekarza dentysty jest zapis o równym traktowaniu wszystkich członków Izby, który wyklucza rozwiązanie, aby lekarze dentyści głosowali tylko na lekarzy dentystów, a lekarze na lekarzy. Jednak w jednej z opinii prawnej czytamy: „zasada równości wyborów nie stoi w sprzeczności z zagwarantowaniem określonych przywilejów ilościowych niektórym grupom wyborczym – w tym tworzenie tzw. parytetów wyborczych”. Ze stosunku liczebnego lekarzy do lekarzy dentystów wynika, że na stu lekarzy w samorządzie przypada na dwudziestu dwóch lekarzy dentystów. W propozycji NKS chodziło zatem o ustanowienie tzw. parytetu równości głosowania, czyli głos lekarza dentysty, oddany na innego lekarza dentystę, liczyłby się razy cztery, natomiast głos lekarza, głosującego na lekarza dentystę, liczyłby się razy jeden. Lekarze dentyści dzięki takiemu ilościowemu wyrównaniu zyskaliby taką samą siłę wyborczą głosując na swoich przedstawicieli, co lekarze. Jednak ta zasada nie obowiązywałaby w przypadku głosowań lekarzy dentystów na lekarzy, a zatem odbywałyby się one jak dotychczas, czyli lekarz dentysta miałby jeden głos, tak jak i lekarz ogólny. Generalnie chodzi o to, aby głosami lekarzy ogólnych nie wybierać kandydatów dentystów, którzy nie mieliby poparcia swoich okręgowych komisji stomatologicznych.

„P”: - Czy w przeszłości zdarzały się takie sytuacje?

L.J.P: - Myślę, że zdarzały się sytuacje, kiedy lekarz dentysta nie był odpowiednio dobrze rekomendowany w kampanii wyborczej, co mogło mieć wpływ na wynik głosowania. Na szczęście na poziomie łódzkiej Izby ten problem nie występuje. Komisja Stomatologiczna przedstawia swoich kandydatów dentystów, wystawiając im referencje, a pozostali wyborcy szanują zgłoszone propozycje. Podstawą takich działań jest umiejętność prowadzenia rozmowy z innymi nawet w tzw. trudnych sprawach, pertraktowania, przekonywania i pozyskania zrozumienia dla swoich racji.

„P”: - Czy zatem kwestie wyborów trzeba rozstrzygać matematycznie?

L.J.P.: - Myślę, że tak. Wśród nas - moim zdaniem -  daje się zauważać osoby, które nie posiadają daru porozumiewania się między sobą, a ten brak tylko zaostrza problemy i tworzy konflikty. Tymczasem potrzebny jest wzajemny szacunek i chęć dogadania się, a wówczas rozwiązania systemowe stanowią tylko zatwierdzenie tego, co jest efektem negocjacji.

„P”: - Wydaje się, że do tej pory układ między lekarzami i lekarzami dentystami dobrze działał na zasadzie takiego niepisanego porozumienia. Co zatem się wydarzyło, że powstała potrzeba domaga się autonomii przez lekarzy dentystów?

L.J.P.: - Wraz z wprowadzonymi reformami w ochronie zdrowia, wzrosła potrzeba wpływu naszego samorządu zawodowego na sprawy lekarzy dentystów. Zmieniła się przecież forma zatrudniania lekarzy i charakter naszej działalności, powstał Narodowy Fundusz Zdrowia, który ustanowił koszyk świadczeń i wycenił go, powstały liczne obostrzenia związane z tymi przekształceniami, powodujące obowiązki w zakresie dostosowania gabinetów i metodologii pracy. Dlatego potrzeba zajęcia się tymi sprawami przez środowisko dentystyczne zwiększyła się, a logiczne jest, że merytorycznie najlepiej załatwią swoje sprawy sami lekarze dentyści . Chcemy jednak nadal wspólnie działać na innych polach z pozostałymi lekarzami, a takich wspólnych płaszczyzn jest przecież bardzo, bardzo wiele.

„P”: - Drugim postulatem Naczelnej Komisji Stomatologicznej była zmiana w ustawie, która dawałaby możliwość zatrudniania lekarza przez innego lekarza w indywidualnej praktyce lekarskiej. Czego domagają się lekarze dentyści?

L.J.P: - Ponad 90% lekarzy dentystów wykonuje swój zawód w ramach własnej działalności gospodarczej. Ta działalność różni się od działalności leczniczej w ramach szpitali czy dużych przychodni medycznych. Świadczenia dentystyczne w ramach indywidualnej praktyki muszą odbywać się w ramach ciągłości ich udzielania. Co zatem się stanie, jak dentysta zachoruje i nie może pracować we własnym gabinecie? Mógłby zatrudnić w tym czasie innego lekarza. Mógłby też zatrudnić młodych adeptów, nie tylko w ramach prowadzenia szkolenia specjalistycznego, ale samego poszerzania umiejętności zawodowej. Byłoby to też korzystne rozwiązanie dla emerytowanego dentysty, który nadal dysponuje swoimi umiejętnościami, a nie jest już w stanie w pełnym wymiarze godzin prowadzić gabinetu. Najzabawniejsze jest to, że można być lekarzem dentystą , wykształcić swoje dziecko w tym zawodzie i nie można go później zatrudnić we własnym gabinecie.

„P”: - W maju odbył się XIII Krajowy Zjazd Lekarzy, podczas którego Naczelna Komisja Stomatologiczna wysunęła projekty zmian legislacyjnych, dotyczące właśnie wprowadzenia parytetu głosowania i możliwości zatrudniania lekarza w indywidualnej praktyce lekarskiej. Zostały one jednak odrzucone. Co się stało?

L.J.P.: - Zostały odrzucone , ponieważ zgodnie z prawem, zjazd jako taki nie ma uprawnień do wprowadzania zmian w ustawie o zawodzie lekarza i lekarza dentysty, uchwalanej przez parlament. Ponadto sprawa dotycząca zmian w zatrudnieniu w indywidualnej praktyce lekarskiej nie mieściła się w tematyce Zjazdu. Generalnie lekarzom dentystom chodziło o zobowiązanie Naczelnej Rady Lekarskiej i jej prezesa, poprzez zatwierdzenie projektów zmian, do wystąpienia do odpowiednich władz ustawodawczych z propozycją ich wprowadzenia. Myślę, że projekt o parytecie został odrzucony z dwóch przyczyn. Część lekarzy i lekarzy dentystów boi się prowadzenia wszelkich prac legislacyjnych przy ustawie o izbach lekarskich, gdyż wydaje im się, że mogą w ten sposób sprowokować ustawodawcę do podziału Izby na dwa samorządy. Chcą zatem „załatwić sprawę” na zasadzie porozumienia wewnętrznego, bez konieczności zmian ustawowych. Natomiast druga część uważa, że takie porozumienie będzie miało charakter  czasowy, dlatego powinno być „ubrane” w odpowiednie przepisy. Do tych wszystkich obaw dochodzi niepewność, jak te propozycje zmian odbierze środowisko lekarskie jako całość

„P”: - Jakie jeszcze problemy zgłaszają lekarze dentyści do Pana, jako wiceprezesa ORL w Łodzi, czy też do łódzkiej Komisji Stomatologicznej?

L.J.P.: - Zdanie naszego środowiska na temat możliwości zatrudniania lekarza przez lekarza jest znane i my chcemy tylko dopilnować wprowadzenia tego zapisu w życie. Lekarze dentyści coraz częściej zwracają nam też uwagę na zjawisko nadmiernej biurokratyzacji zawodu lekarza, która z roku na rok pogłębia się. Kolejną sprawą jest kwestia świadczeń stomatologicznych, gwarantowanych w ramach ubezpieczenia i bardzo niskiej wyceny tych procedur przez NFZ. Na leczenie dentystyczne jednego pacjenta Fundusz przeznacza czterdzieści jeden złotych na rok i kwota ta obejmuje wszystkie jego potrzeby lecznicze i profilaktyczne. Tymczasem następuje niesamowity rozwój stomatologii, a gabinety dentystyczne w Polsce niczym nie różnią się od tych z krajów wysokorozwiniętych, a nawet bywają lepsze. Stomatolodzy w tej sytuacji potrzebują kursów dokształcających i myślę, że Izba ma na tym polu dużą rolę do wypełnienia, jako że posiada na to odpowiednie środki i prowadzi współpracę ze środowiskiem akademickim. Ostatnio pojawiło się też zupełnie nowe dla nas wyzwanie, związane z możliwością tworzenia prywatnych szkół medycznych, czy dentystycznych. Wprawdzie prywatne jednostki powstają głównie w oparciu o uczelnie państwowe, ale są też takie, które bazują wyłącznie na kapitale prywatnym.

„P”: - Jakie są najbliższe plany Komisji Stomatologicznej w Łodzi?

L.J.P.: - Aktualnie szykujemy się już do kolejnych, zbliżających się wyborów samorządowych, poszukujemy osób, głównie młodych, które mogłyby kontynuować naszą działalność izbową. Staramy się też, aby zdanie łódzkiej Komisji Stomatologicznej liczyło się w kraju. Nasze pozycje prezentujemy na corocznym przedsięwzięciu, jakim są obecnie siódme już, Łódzkie Spotkania Stomatologiczne, na których gromadzą się stomatolodzy z całej Polski. Są one dowodem na to, że warto pracować, warto propagować łódzką stomatologię. Chcemy też nadal pozostać dla lekarzy partnerami, stanowić z nimi w ramach samorządu jedną, wspólną siłę.

„P”: - Dziękujemy za rozmowę, która zapewne wyjaśni wiele wątpliwości narosłych wokół omawianych w niej problemów.

Rozmawiała: Patrycja Proc