Data dodania: 26-03-2016


Słowo Prezesa: Jeśli nie może być lepiej…

Powiewem majowych łąk, skąpanych w mlecznej żółci i rytmach skrzydlatych nut, świat rozmarzył się w rozkwicie zbudzonej natury. W oceanie nieprzebranych barw unoszą się ku niebu smukłości kwietnych ramion i uśmiechy płatków, czekających naszych spojrzeń. Może też czeka ktoś, dla kogo warto zgubić peselowe brzemię i unieść myśli awiatora śladem…

Wiosna sprawia wrażenie,  że wokół wszystko nieustannie się zmienia, przynosząc co dnia obrazy nowego życia i nowych rozwiązań, które wzrastają czasem na przekór barierom i logice. Niekiedy potrzeba rozwoju jest tak silna, jak potrzeba ciągłego reformowania u niektórych kreatorów rodzimego systemu ochrony zdrowia. Część wprowadzanych zmian zdaje się jakby hołdować zasadzie: „jeśli nie może być lepiej to przynajmniej może być inaczej”. Na nic więc wołania środowisk medycznych o większe nakłady na zdrowie, bo przecież zawsze można coś przeorganizować, stworzyć nową sprawozdawczość i obwieścić, że jest lepiej.

Dla przykładu, ogłoszono sukces pakietu onkologicznego, bo wydano ponad dziewięćdziesiąt tysięcy zielonych kart i już mniejsza o to, czy przy jego realizacji w istocie jest szybciej, sprawniej i bezpieczniej dla pacjentów. Obserwując reformatorskie poczynania władzy coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że gdzieś w pogoni za sukcesem naszym decydentom zaginęła bez reszty potrzeba społecznego dialogu,  zwłaszcza ze środowiskiem lekarskim. No cóż, zawsze są tacy, co wiedzą lepiej bez zbędnych rad i to chyba im kiedyś Wojciech Młynarski dedykował piosenkę: „Co by tu jeszcze?”.

Ostatnie tygodnie, poza problemami narastających kolejek w przychodniach i szpitalach, zaowocowały też niedostatkiem leków w aptekach, wynikającym z wprowadzonej przed trzema laty ustawy refundacyjnej. Ustawa narzuciła jednolite ceny urzędowe i sztywne marże dla wszystkich aptek i hurtowni, zmuszając wiele koncernów farmaceutycznych do obniżenia cen leków. Okazało się jednak, że krajowe marże nie obowiązują hurtowni przy sprzedaży eksportowej. Taka interpretacja przepisów, dokonana przez urzędników resortu zdrowia sprawiła, że leki masowo wywożone są za granicę. Wadliwe przepisy wymagają więc pilnej nowelizacji i tylko szkoda, że jej potrzebę dostrzeżono w ministerstwie dopiero teraz.

Kiedy otaczająca rzeczywistość pełna jest słonecznych promieni, to nie tylko podnosi na duchu, ale zachęca do aktywności - również samorządowej. Polem izbowej działalności był w ostatnim czasie okręgowy zjazd lekarzy, zorganizowany na gościnnej ziemi sieradzkiej. Obradom zjazdu, obok pięknej pogody, towarzyszyła sprawna organizacja oraz dobra frekwencja zarówno delegatów, jak i zaproszonych gości. Cieszy więc fakt, że dyskusja na temat problemów z pakietem kolejkowo-onkologicznym prowadzona była przy udziale przedstawicieli władz wojewódzkich NFZ. Chociaż spojrzenia na te problemy zależne były od miejsca i roli w systemie ochrony zdrowia, to wszyscy dyskutanci nie szczędzili słów krytyki na temat zasad funkcjonowania wprowadzonej ponad cztery miesiące temu szybkiej ścieżki onkologicznej. Nic więc dziwnego, że Naczelna Rada Lekarska zdecydowała się wystąpić do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o zbadanie zgodności z konstytucją zapisów prawnych pakietu onkologicznego.

Ożywiona dyskusja zjazdowa towarzyszyła także wielu innym tematom, pokazując dobitnie, że coroczne spotkanie delegatów jest właściwym miejscem do podejmowania najistotniejszych problemów życia zawodowego lekarzy  i lekarzy dentystów. Najbardziej jednak ze wszystkich momentów zjazdu utkwił mi w pamięci ten, w którym liczne grono wychowanków przyjechało z własnej woli by pogratulować i podziękować swoim mistrzom, uhonorowanym tytułem „Zasłużony Nauczyciel Lekarzy”. Trudno w takich chwilach oprzeć się wzruszeniu, słysząc słowa głębokiej wdzięczności, dobywane prosto z serca, pośród  gestów rodzinnej więzi, ugruntowanej latami wspólnej pracy. Z elementów pięknych życiorysów, z charakterystyk osobowości,  z wiedzy i umiejętności naszych nauczycieli budujemy co roku pewien wzorzec lekarza i lekarza dentysty. Taki wzór, w obliczu dehumanizacji medycyny jest potrzebny dla obecnych dziś, a przede wszystkim dla tych, którzy przyjdą po nas.