Data dodania: 26-03-2016


Słowo Prezesa: Lepsze potrafi być wrogiem dobrego

Alejami listopadowej tradycji, kolejny raz przyciągną nas ślady obecności tych, którym ciepłem są już tylko kamienne płomyki z peleryną chryzantem. Twarze rozświetlonych imion powrócą paletą barw, gubiąc niechybną szarość przemijania, na przekór niepamięci codziennego zgiełku. Szuflady pożółkłych wspomnień znów otworzą się kadrami wczorajszych spojrzeń, uśmiechów i… nieuleczonej pustki.

Wydarzeniem ostatnich tygodni był sukces Naczelnej Rady Lekarskiej, odniesiony w związku ze skargą konstytucyjną, dotyczącą obowiązujących regulacji prawnych o klauzuli sumienia. Trybunał Konstytucyjny uznał racje samorządu lekarskiego, uznając za niekonstytucyjne zapisy ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, które w przypadku powstrzymania się lekarza od świadczeń niezgodnych z jego sumieniem, wymuszały na nim obowiązek wskazania realnych możliwości uzyskania tego świadczenia u innego lekarza. Takie zobowiązanie obligowało lekarza do wiedzy o sumieniach innych lekarzy, a poprzez konieczność zapewnienia wykonania świadczenia w innym miejscu - w istocie czyniło go współuczestnikiem mimo woli (omówienie uzasadnienia wyroku TK str. 24 - przyp. red.).

Korzystanie z klauzuli sumienia ma rzadko miejsce w praktyce lekarzy, ale ważne jest, by ramy prawne w takich przypadkach nie kreowały postaw etycznie sprzecznych. Warto również podkreślić, że przekaz informacji  o miejscach udzielania świadczeń zdrowotnych, które nie wiążą się z zagrożeniem życia, nie jest obowiązkiem lekarzy ale instytucji państwowych do tego powołanych. Na przestrzeni minionych kilkunastu lat, nie często mogliśmy odnotowywać wyroki TK korzystne dla naszej społeczności zawodowej, dlatego rozstrzygnięcie w sprawie klauzuli sumienia trzeba uznać za sukces na polu prawnych działań izb lekarskich. Być może ów wyrok będzie też zwiastunem innego podejścia tego ważnego organu państwa do roli i znaczenia samorządu lekarskiego. Taka nadzieja powinna nam przyświecać choćby w oczekiwaniu na uznanie braku zgodności z Konstytucją RP niektórych zapisów „pakietu onkologicznego”.

Zanim jednak tu doczekamy werdyktu, już od listopada wchodzą w życie korekty zasad leczenia chorób nowotworowych, wprowadzone rozporządzeniem ministra zdrowia. Zmiany te umożliwią objęcie szybką ścieżką onkologiczną większej niż dotychczas grupy chorych, m.in. z nowotworami centralnego układu nerwowego. Uchylono też obowiązek powoływania radiologów i chirurgów do każdego składu konsylium, jeśli jego decyzje odnosić się mają np. do leczenia nowotworów układu krwiotwórczego lub chłonnego. Ta szczątkowa nowelizacja „pakietu onkologicznego”, choć idąca w dobrym kierunku, nie rozwiązuje wielu innych, istotnych problemów dla lekarzy, a przede wszystkim dla pacjentów oczekujących skrócenia czasu oczekiwania na diagnostykę i terapię w innych obszarach medycyny.

Zamiast rozwiązań usprawniających funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia, pojawiają się kolejne pliki dokumentów kontrolno-sprawozdawczych, sprawiające wrażenie nieustannej potrzeby zabezpieczania zabezpieczeń. W wyniku ostatnich dyspozycji ministra, każda odmowa przyjęcia do szpitala małoletniego pacjenta, nawet z błahą przypadłością, musi być konsultowana z ordynatorem (niezależnie od pory dnia i nocy) oraz stosownie odnotowywana. Wprowadzona została też obowiązkowa dla wszystkich szpitali zabiegowych nowa, okołooperacyjna karta kontrolna z określonym katalogiem punktów do wypełnienia, a przede wszystkim ze wskazaniem jednego koordynatora karty.

Problem w tym, że osoby biorące udział w czynnościach kontrolnych, tj. chirurg, anestezjolog i instrumentariuszka, mają często odrębne pola, za które odpowiadają indywidualnie i trudno jednemu z nich bezkonfliktowo przypisać odpowiedzialność za całość wprowadzonych danych. Rozwiązania kontrolne w sferze czynności medycznych, będące gwarancją bezpieczeństwa chorych, są bez wątpienia potrzebne dla uniknięcia błędów i pomyłek ludzkich. W przypadku leczenia operacyjnego obok wiedzy, umiejętności i doświadczenia, niezwykle ważna jest jednak współpraca zespołu operacyjnego, na którą kluczowy wpływ ma precyzyjne określenie obowiązków i kompetencji wszystkich zaangażowanych osób. Czasem więc wydaje się prawdą twierdzenie, że lepsze potrafi być wrogiem dobrego...