Data dodania: 26-03-2016


Słowo Prezesa: Niczym króliki z kapelusza…

Przez otwarte okna spiżowo-złotych ogrodów, jesień przyciąga łakome zmysły melodią spacerowych rytmów, którym nikt i nic oprzeć się nie da. Pragnieniem dusz, prowadzone kroki, znów poniosą nas przez gościńce pastelowych pejzaży w stronę jasnych myśli pozbawionych dat i kruchych zwiędłości. Niech więc, korowody liści dryfujących na wietrze, raz jeszcze zachwycą wdziękiem, gracją i lekkością uniesień, zamiast …

Olśnienia jesiennych barw w potoku spraw codzienności potrzebne są każdemu, by oddzielić prawdę od fałszu i nie ulec emocjom kampanijnego czasu. W miejsce rzeczowych debat nad stanem rodzimej ochrony zdrowia, kolejny raz przychodzi nam doświadczać politycznego teatru, przypominającego festiwal obietnic, w którym nie ma żadnych granic powściągliwości i odpowiedzialności. Nagle okazuje się, że można szybko wprowadzić abonamenty medyczne i ubezpieczenia dodatkowe, a nawet zlikwidować NFZ i ZUS. Niczym króliki z kapelusza pojawiają się cudotwórcze hasła, obliczone na łatwowierność społeczeństwa, które poddawane jest nieustannym egzaminom dojrzałości.

W gąszczu propagandowego przekazu, rzadko pojawiają liczby, które pozwalają zobrazować skalę problemów otaczającej rzeczywistości. Z ostatnio opublikowanych danych dowiedzieliśmy się m.in., że wydatki z kieszeni obywateli na prywatną opiekę zdrowotną w ostatnich pięciu latach wzrosły o 25% i sięgają w skali kraju blisko 40 mld zł. Poszukiwanie nowych sposobów zwiększenia ilości pieniędzy w systemie, przy obecnej skali niedofinansowania, jest więc koniecznością, od której nie da się uciec, w obliczu wydłużających się kolejek do szpitali i poradni. Próby zasilania zdrowotnego budżetu z kar finansowych za receptowe błędy lekarzy, choć w zeszłym roku przyniosły NFZ 3,5 mld zł, budzą zdecydowany sprzeciw medycznego środowiska, któremu rację w wielu wypadkach przyznały w ostatnim czasie wyroki sądów powszechnych.

Czasami dobrze jest na nasze problemy zawodowe spojrzeć z oddali i przysłuchać się dyskusji o problemach lekarzy w innych krajach. Taką okazją było dla mnie Sympozjum Izb Lekarskich Europy Środkowej i Wschodniej, zorganizowane w Tiranie, gdzie dane mi było reprezentować polski samorząd lekarski (o spotkaniu w Tiranie piszemy też na str. 12). Mogłem się tam przekonać, że negatywny stosunek rządzących do samorządu lekarskiego nie jest tylko polską przypadłością, ale ma charakter europejskiej epidemii.

Podstawową przyczyną tego stanu rzeczy jest niezależność izb lekarskich, która uwiera każdą z władz państwowych, różniących się tylko metodami, stosowanymi do jej ograniczenia bądź likwidacji.

Akompaniamentem do tych politycznych zakusów są „spontaniczne” publikacje medialne, stawiające w złym świetle przedstawicieli naszego zawodu i opatrzone pytaniem o pieczę samorządu nad postawą lekarzy. Na szczęście - w porównaniu do większości krajów reprezentowanych na sympozjum - nie mamy takiego nasilenia emigracji zawodowej, tak drastycznych sankcji za niedopełnienie obowiązku kształcenia ustawicznego, czy trudności z otwarciem prywatnej praktyki.

Jednym z zagadnień, które z punktu widzenia samorządów lekarskich wymaga pilnych regulacji prawnych  są czynności zawodowe podejmowane w ramach telemedycyny. Osiągnięcia komunikacji elektronicznej pozwalają wielu pacjentom na korzystanie z aplikacji służących podniesieniu świadomości w zakresie zdrowego trybu życia, ale też niejednokrotnie stają się swego rodzaju poradnią na odległość. Zamiast bowiem stać w wielodniowych kolejkach, wystarczy „kliknąć doktora X” i siedząc w domu przed komputerem, uzyskać niezbędną ordynację i zalecenia. Kłopot w tym, że sfera tego przepływu informacji nie została dotychczas uregulowana i dla wielu kłóci się z podstawowymi zasadami wykonywania naszego zawodu.

Oczywiście, od postępu cywilizacyjnego nie uciekniemy, ale pytania o odpowiedzialność, tajemnicę zawodową, zabezpieczenie danych muszą znaleźć swoje odpowiedzi. Trzeba też pamiętać, że telemedycyna nigdy nie zastąpi konwencjonalnego leczenia opartego na badaniu podmiotowym i fizykalnym, a może w niektórych sytuacjach stanowić tylko jego uzupełnienie. Czas pokaże, czy poza obrazem i dźwiękiem ekran monitora będzie mógł również  przekazać… ciepło lekarskiej dłoni?