Data dodania: 28-12-2017


Słowo Prezesa Czas wyrwać się z więzów pracoholizmu

Szarości przydrożnych pejzaży utonęły w kilometrach wszechogarniającej bieli, rozpostartej niczym kołdra na zmarzlinę grudniowych wieczorów. W chłodach oddechów zwolniły tempa szpalery kół codzienności, wstrzymywanych częściej niż zwykle światłami sklepowych witryn. Wkrótce kolory bożonarodzeniowych ekspozycji przywiodą nas ku magicznej chwili, kiedy okruchami chleba podzielimy marzenia raz jeszcze…

Nadejście grudniowych dni, zwiastujących zbliżający się  koniec roku, zawsze sprzyja refleksjom nad tym, czego doświadczyliśmy w czasie tych minionych dwunastu miesięcy. Tegoroczna próba sporządzenia bilansu zysków i strat musi jednak poczekać, bo my wciąż jesteśmy w drodze, która końca doczekać nie może. Działania środowiska lekarskiego, podejmowane w imię naprawy systemu opieki zdrowotnej, nadal nie mogą spotkać się z pełnym zrozumieniem decydentów. Co prawda, wskutek protestu lekarzy rezydentów coś drgnęło, ale trudno mówić o sukcesie, gdy perspektywa wzrostu publicznych nakładów na zdrowie, wyznaczona została na okres o połowę dłuższy od postulowanego i na dodatek nie osiągnie oczekiwanego poziomu 6,8 %PKB.

To prawda, że żaden rząd od 2000 r. nie podjął odważnych reform, zwiększających wydatki na opiekę zdrowotną, ale wydłużające się niepomiernie kolejki pacjentów i braki kadrowe lekarzy wskazują dziś jednoznacznie, że dalej tak być nie może! Dlatego, po zakończeniu październikowej głodówki, młodzi lekarze zdecydowali się kontynuować protest w formie ograniczenia tygodniowego wymiaru czasu pracy do 48 godzin, czyli w zgodzie z dyrektywami unijnymi. Ta forma protestu uzyskała poparcie najwyższych szczebli samorządu lekarskiego i jako inicjatywa zmierzająca do poprawy jakości opieki nad pacjentami, stała się głównym motywem apelu, skierowanego do wszystkich lekarzy.

Jednym ze sposobów realizacji tego apelu, w przypadku umowy o pracę, jest decyzja o wypowiedzeniu klauzuli opt-out, umożliwiającej za zgodą lekarza pełnienie więcej niż dwóch dyżurów w miesiącu. Okres wypowiedzenia tej klauzuli trwa trzydzieści dni i trzeba mieć nadzieję, że w tym czasie dojdzie do rozmów przedstawicieli rezydentów z Ministerstwem Zdrowia, które doprowadzą do kompromisu zadawalającego obie strony. W przeciwnym wypadku, ograniczenie liczby dyżurów lekarskich może oznaczać, że w styczniu w wielu szpitalach w naszym kraju pojawią się trudności z  zapewnieniem całodobowej opieki nad pacjentami.

Być może również, zmniejszenie czasu pracy do norm ogólnie przyjętych w innych zawodach, uświadomi społeczeństwu i rządzącym, jak bardzo przeciążeni są obowiązkami lekarze i ile poświęcają swojego zdrowia, by jak najlepiej opiekować się chorymi. Przekraczanie dwustu, a nawet trzystu godzin pracy w miesiącu, dyktowane często niedoborami kadrowymi placówki sprawia, że zmęczenie lekarzy prowadzi do wielu niebezpiecznych następstw, a czasem - niestety - przychodzi zapłacić za to nawet najwyższą cenę. Tysiące przemęczonych lekarzy podejmuje każdego dnia nowe wyzwania na polu walki o życie pacjenta, zapominając o własnym zdrowiu.

Obserwując nasze środowisko zawodowe mam wrażenie, że w jakimś sensie polscy lekarze stali się ofiarami rodzimego systemu zdrowia, który od czasów socjalizmu zmuszał ich do permanentnej gonitwy z jednego do innych miejsc pracy. Te dziesiątki lat finansowej mizerii lekarskich wynagrodzeń, wiązały się z jakimś wewnętrznym nakazem dorabiania, piętnując naszą mentalność poczuciem obowiązku wobec potrzeb pracodawców, czasem nabierającego wymiaru  bycia niezastąpionym na kolejnym dyżurze czy w poradni.

Dziś jest taki moment, kiedy mamy szansę podjąć próbę wyrwania się z więzów tego nieuświadomionego pracoholizmu, by poświęcić się naszej zawodowej misji w zgodzie zasadami przyrzeczenia lekarskiego. Naszym pacjentom należą się godne warunki leczenia, opartego na europejskich standardach, ale nade wszystko potrzebują oni zdrowych, wypoczętych i uśmiechniętych lekarzy. Chciejmy o tym pamiętać, podnosząc kolejne, przygniatające tony dyżurów, których nie powinniśmy dźwigać.

Jeden z prominentnych przedstawicieli zdrowotnego resortu powiedział, że wezwania do ograniczenia czasu pracy lekarzy od przyszłego roku, uderzają w podstawy etyki lekarskiej, a wręcz są haniebne i skandaliczne. Myślę, że zamiast słów z mocą ponad miarę, lepiej otworzyć się na dialog i wspólnie szukać rozwiązań, służących uzdrawianiu systemu ochrony zdrowia. Pojmowanie etyki lekarskiej nie powinno też zależeć od miejsca wykonywania zawodu, nawet jeśli wiąże się to z zasiadaniem czy piastowaniem.