Data dodania: 6-03-2017


Słowo Prezesa: Gorące tematy na… zimową porę

W szponach tegorocznych mrozów, bielą okryły się przydrożne krajobrazy, niecierpliwie wyglądające wiosennych promyków. Zimową porą nie zastygły problemy naszych zawodowych dróg, niejednokrotnie spiętrzone czasem infekcyjnych przypadłości. Wiele z nich zmuszonych będzie przezimować na kolejny rok, ale może choć niektórym uda się ulecieć z jaskółką…

Pomimo zwiększenia naboru na studia medyczne i przywrócenia stażu podyplomowego, nadal nie widać optymistycznych perspektyw dla młodych lekarzy. Znaczne zmniejszenie liczby przyznanych rezydentur w tym roku i brak oczekiwanego wzrostu uposażeń lekarzy w trakcie specjalizacji, to tylko niektóre sygnały, świadczące o tym, że na horyzoncie przyszłości więcej ciemnych chmur niż promyków nadziei.

Jak by tego było mało, w eterze pojawił się głos ministra szkolnictwa wyższego, będący zapowiedzią możliwości wprowadzenia powszechnych opłat za studia medyczne. Plan objęcia studentów wydziałów lekarskich obowiązkowym systemem stypendiów, których dług nie podlegałby umorzeniu w przypadku podjęcia pracy poza granicami kraju, wywołał burzę krytyki i dyskusji. W dobie unijnej wolności próba wybiórczego związania absolwentów uczelni medycznych przymusem pracy w kraju wykształcenia, wydaje się być jakąś zdumiewającą formą powrotu do systemu totalitarnego, a nawet do czasów niewolnictwa.

Według szacunków, prawie co dziesiąty lekarz po studiach szuka pracy za granicą, co na pewno jest wyrazem powagi sytuacji, która powinna skłaniać decydentów do wnikliwej analizy tego niepokojącego zjawiska. Przy obecnym stanie finansowania ochrony zdrowia, trudno oczywiście o prostą receptę i znalezienie skutecznych sposobów zatrzymania medycznej emigracji. Sposoby te, tak jak każą medyczne prawidła, powinny być jednak rodzajem terapii przyczynowej, a nie rodzajem krótkowzrocznego leczenia objawowego.

Nie ulega wątpliwości, że w pierwszym rzędzie należy stworzyć warunki szkoleniowe i bytowe, aby młodzi lekarze mogli w pełni realizować swoje zawodowe i osobiste marzenia między Bugiem a Odrą, o co zresztą postulowali podczas zeszłorocznej manifestacji w Warszawie. Wydaje się także, że potrzebny jest system dodatkowego wsparcia finansowego dla osób w trakcie specjalizacji, uprawniony przez publiczne podmioty, na wzór istniejących już dodatków płacowych w placówkach prywatnych. Być może rodzajem skutecznej zachęty byłby także dobrowolny system stypendialny, stworzony przez organy samorządu terytorialnego czy podmioty lecznicze dla pozyskania młodych lekarzy do szpitali pozaklinicznych, zwłaszcza tych szczebla powiatowego.

Gorącym tematem ostatnich tygodni wciąż pozostaje projektowana ustawa o sieci szpitali, budząca wiele kontrowersji wśród lekarzy, ale również pacjentów. Niedostateczny przekaz informacji ze strony resortu zdrowia sprawia, że lęk przed początkiem lipca, kiedy nowa struktura organizacyjna lecznictwa zamkniętego ma zostać wprowadzona w życie, wydaje się obejmować coraz szersze kręgi. Wciąż ważą się losy wielu szpitalnych placówek, których kwalifikacja do tworzonej nowej struktury organizacyjnej lecznictwa zamkniętego stanęła pod znakiem zapytania. Brak odpowiednich oddziałów specjalistycznych przy sztywnych kryteriach klasyfikacyjnych, skłania nawet część małych szpitali do łączenia się z innymi podmiotami, by na bazie utworzonych konsorcjów spełnić nakładane wymogi.

Dyrektorzy innych szpitali podejmują z kolei decyzje o istotnych zmianach kadrowych, niekiedy obejmujących całe zespoły lekarskie. W Łodzi gremialne zwolnienia lekarzy objęły m.in., neonatologów i chirurgów. Taka praktyka, którą już od kilku lat można zaobserwować w naszym regionie, dyktowana rachunkiem ekonomicznym czy realizacją nałożonych zadań organizacyjnych wywołuje coraz więcej negatywnych opinii środowiskowych. Bywa, że zmiany kadrowe, czynione przez pracodawców są wynikiem konfliktów personalnych i w konsekwencji prowadzą do kwestionowania wiedzy i kwalifikacji lekarzy, a nawet stają się źródłem sytuacji zagrażających bezpieczeństwu zdrowia i życia pacjentów.

Uprawnienia, wynikające z piastowanego stanowiska nie powinny służyć rozwiązaniom, w których dialog, kompromis i roztropność ustępują miejsca argumentom siły, połączonych z poczuciem kierowniczej nieomylności. Dla poprawy sprawności organizacyjnej systemu ochrony zdrowia czy szpitala niekiedy trzeba coś zburzyć, a nawet obrócić w gruz istniejącą strukturę. Należy jednak ważyć decyzje, bo czasem z gruzów podniesie się … już tylko pył.