Data dodania: 14-11-2018


Słowo Prezesa Niepodległość, czyli od czystej formy do bólu głowy

Wiele subiektywnych dolegliwości tłumaczymy często wpływem pogody, jej zmienności i w danej chwili niestosowności.

Pogodę, o czym już kiedyś pisałem, można zdefiniować jako charakterystyczne dla danego obszaru warunki meteorologiczne. Warunki te mogą być zdeterminowane klimatem, a właściwie strefą klimatyczną, zależną od szerokości geograficznej, odległością od mórz i oceanów, rzeźbą terenu, czy wysokością nad poziomem morza itp. Na klimat mają wpływ także takie czynniki, jak prędkości wiatrów, fronty atmosferyczne lub układy ciśnień. I tak mamy zamknięty krąg uwarunkowań kształtujących pogodę i wpływających na nasze samopoczucie, a rozszerzając to pojęcie z racji wieku o wymiar urologiczny - na nasze „samomoczopoczucie”. Na dodatek w „telewizornii” każdego pokroju, przepowiadacze pogody płci różnej uprawiają niezrozumiałe dla ludu tai-chi, obrazując w ten sposób - przed  równie niezrozumiałymi wykresami - pogodowe zależności.

Związki zachodzący między różnymi zjawiskami można obserwować nie tylko w przyrodzie, ale praktycznie we wszystkich kręgach naszej codzienności.  Niepodległość, rozumiana jako niezależność państwa od wpływów zewnętrznych, tylko z pozoru jest stwierdzeniem oczywistym. Podobnie bowiem jak w przypadku wspomnianej wcześniej pogody, ulega ona różnym wpływom: politycznym, gospodarczym, a czasem ideologicznym. Nie egzystujemy w próżni. Otaczający świat wymusza relacje wzajemne. Twierdzenie, że niepodległość polega na niezależności od czynników zewnętrznych, jest zatem obarczone błędem, bo zależy od punktu odniesienia.

Także bliskoznaczne pojęcie autonomii, co rozumieć można jako prawo do  samostanowienia sobie norm, nie sprawdza się w otaczających realiach. Podobnie jak pojęcie wolny zawód, które w lekarskiej świadomości egzystuje od lat. Wolny - czyli wykonywany na własny rachunek, chociaż i w tym przypadku ta wolność bywa iluzoryczna. Wolny - czyli bez umów o pracę, zlecenia, o dzieło i tym podobnych porozumień, łączących pracownika z pracodawcą. Współcześnie mówimy, że nasz zawód jest zawodem zaufania publicznego - takiego określenie użyli konstytucjonaliści w 1997 r. O ile jednak niepodległa państwowość jest wartością niezaprzeczalną (wszak jesteśmy dumni z odzyskania 100 lat temu niepodległości), o tyle wolność zawodowa kryje za sobą liczne niebezpieczeństwa, można rzec - katastrofalne zagrożenia.

Niektórych z tych zagrożeń możemy starać się uniknąć, np. pracując ciężko i wydajnie, czy stosując się do obowiązującego prawa, choć i tu możemy się zagubić w meandrach przepisów, a nasza praca może okazać się wartością zbyteczną dla społeczności. Trudno to sobie wprawdzie wyobrazić w zawodzie lekarza ogólnie, jednak w poszczególnych specjalnościach taki scenariusz jest możliwy, jeśli zostanie np. wynaleziony jakiś skuteczny lek na obecnie nieuleczalne schorzenie. Innych zaś niebezpieczeństw  nie da się przewidzieć i w stu procentach  ich ustrzec, mimo zapobiegliwości i starań z naszej strony, a do takich należy m.in. choroba, uniemożliwiająca pracę, zagrażająca naszej wolności ekonomicznej. Zatem, kierując się słowami mistrza Jana Kochanowskiego, „szlachetne zdrowie”, będące istotą naszej pracy, staje się także dla nas najważniejszym dobrem.

A powracając do „niepodległości”, rozumianej zarówno jako niepodległość państwowa, jak i osobista zawodowa, to jest to stan wymagający ciągłego monitorowania i uwagi, by jego istota, czyli niezależność i autonomia, nie zostały zawładnięte przez czynniki zewnętrzne. Zagrożenie to jest szczególnie widoczne w okresie podejmowania decyzji. Tam poddawani jesteśmy różnym wpływom, próbom manipulacji i zniewolenia. Począwszy od wpływów i manipulacji politycznych, a na decyzjach zawodowych, czyli stricte lekarskich, skończywszy.

Sprytnych manipulatorów wokół nie brakuje. Jedni próbują upolitycznić samorząd lekarski dla potrzeb własnej kariery i nierzadko, będąc w tych działaniach doświadczonymi, zyskują poparcie. Inni zaś, wykorzystując zajmowane stanowisko, zmuszają nas do podejmowania decyzji w z góry określony sposób. Tak dzieje się w naszej codziennej pracy. Wydawane zarządzenia i standardy organizacyjne często nie mają nic wspólnego z wiedzą medyczną, a czasem nawet logiką postępowania.

Czy zatem można w ogóle mówić o niepodległości, wolności i autonomii, skoro podlegamy tak wielu ograniczeniom, wpływom i zależnościom? Niepodległość państwowa uzależniona jest wszak od sojuszy militarnych, umów gospodarczych i jednakich dążeń ideologicznych. Z kolei niepodległość zawodowa - od możliwości terapeutycznych, dostępu do metod diagnostycznych, czy też ograniczeń organizacyjnych. Można zaryzykować stwierdzenie, że nie ma niepodległości, wolności czy autonomii w czystej formie.

Pozostawiając wątek polityczny, nasz wolny zawód, oparty na wielu normach etycznych, naukowych podstawach i doświadczeniu, wymaga stałej obrony naszej wolności i autonomiczności, stanowiących swego rodzaju niepodległość. Doświadczmy tego szczególnie, będąc w tej czy innej formie pracownikami najemnymi, gdzie różne siły próbują nas zniewolić w wykonywaniu zawodu i podejmowaniu decyzji oraz wykazać, że to taka sama praca, jak w fabryce (nie powiem czego). Dodatkowo czynniki ekonomiczne sprawiają, że część z nas łatwo daje sobie tę wolność odebrać. Można powiedzieć, że stajemy się wówczas niezależni, ale wyłącznie od… pogody, bo - czy słońce czy deszcz - musimy pracować, mając na celu utrzymanie się wyłącznie w założonych „zniewolonych” ryzach . Sytuacja taka dla niektórych może być korzystna, bo mieniąc się obrońcami wolności, często nie swoimi rękoma uprawiają swoje prywatne interesy, co stanowi realne zagrożenie naszej wolności i niepodległości zawodowej i tak mocno już ograniczonej.

Samorząd lekarski co prawda swoje stulecie będzie obchodził dopiero w 1921 r., jednak bezdyskusyjnym jest, że bez wolnej, niepodległej Polski nie miałby szans na odrodzenie. I tak jak niepodległość narodowa wymaga pilnej uwagi oraz stałej obrony (i to bynajmniej nie militarnej), tak wolność zawodowa wymaga świadomości i roztropności, bo stanowi jedną z podstaw naszego zawodu. Współczesność jak widać daje możliwość korzystania z wolności, ale otacza ją szeregiem zagrożeń i ograniczeń.

Zmiany pogody mają wpływ na poczucie komfortu i odczuwanie niektórych dolegliwości – bóle, zwłaszcza bóle głowy, to tylko niektóre z przytrafiających się nam, zależnych pogodowo dolegliwości. W naszej strefie klimatycznej jesienna zmienność pogody, skracanie się dnia, deszcze i zawieruchy szczególnie silnie wpływają na nas także w sferze ducha, swoiście ograniczając naszą, przynależną każdemu wolność. Dbajmy zatem o naszą niepodległość niezależnie od pogody. Pogodnej jesieni, zadumy i niepodległości życzę nam wszystkim.