Data dodania: 3-05-2018


Słowo Prezesa: Siła rzeczy do zrobienia

Za nami sprawozdawczo - wyborczy Okręgowy Zjazd Lekarski, który wprowadził nas w kolejną, ósmą kadencję łódzkiego samorządu. Problemy, z jakimi przyjdzie się nam zmierzyć w najbliższym czasie, zlokalizowane są na wielu płaszczyznach. Obszar tematyczny, w jakim się poruszamy, określa wykonywany przez nas zawód lekarza lub lekarza dentysty. Tym obszarem jest ochrona zdrowia, nazywana też służbą zdrowia, czy systemem opieki zdrowotnej.

Przytoczone wyżej określenia brzmią na pozór podobnie i można by się spodziewać, że opisują to samo, ale w rzeczywistości jest odmiennie. Jak zwykle, istotne są szczegóły… Służba zdrowia to struktura państwowych agend i instytucji odpowiedzialnych za opiekę zdrowotną nad obywatelami, ochrona zdrowia to z kolei system działań obejmujących wszystkie poczynania w zakresie ich zdrowia (a zatem medycyna naprawcza , profilaktyka, ratownictwo, oświata zdrowotna i kadry, wraz z ich kształceniem), natomiast system opieki zdrowotnej to zespół instytucji oraz osób, mających za zadanie zapewnienie obywatelom zdrowotnego bezpieczeństwa.

W naszym kraju mamy tymczasem zbiór niespójnych ze sobą regulacji prawnych, warunkujących działania w obszarze zdrowia, który tylko z nazwy jest systemem. Jednym z ostatnich przykładów tej niespójności może być następujący dualizm: jeden minister głosi konieczność „odbiurokratyzowania” pracy lekarzy (poprzez zatrudnienie sekretarek medycznych), drugi zaś nakazuje im internetowe wypełnianie formularzy zaświadczeń o niezdolności od pracy (co jest nie tylko czasochłonne, ale też kosztochłonne).

Zakładanie, że nasza lekarska społeczność może oczekiwać wyjątkowego traktowania przez decydentów, leży więc raczej w sferze marzeń. Wprowadzanie nowych technologii do ochrony zdrowia, takich jak informatyka, czy coraz to odmiennych przepisów dotyczących zasad korzystania z opieki zdrowotnej, nie ma bowiem służyć bezpośrednio lekarzom, czy pacjentom, ale przynieść korzyści - głównie ekonomiczne - społeczeństwu w ujęciu globalnym. E-zwolnienia mają spowodować uszczelnienie wydatków na świadczenia wypłacane przez ZUS, a z kolei e-recepty - zmniejszenie dopłat NFZ do leków refundowanych (poprzez ograniczenie dowolności wypisywania recept przez lekarzy, a może nawet - przy odpowiednim zastosowaniu narzędzi informatycznych - umożliwienie ingerencji w ordynację niektórych leków).

Zadaniem izb lekarskich jest sprawowanie pieczy na wykonywaniem zawodu. Wychodząc z tego ustawowego uprawnienia samorządu, zasadne jest interweniowanie tam, gdzie wykonywanie naszego zawodu może być zagrożone wadliwością wynikającą z przyczyn od lekarzy niezależnych. Informatyzacja - chociaż wydaje się nieunikniona - nie może wykluczać z grona jej beneficjentów przedstawicieli naszego zawodu. Z jednej strony nie można zaprzeczyć jej wartości, z drugiej jednak, w obecnej sytuacji, stanowi ona poważne dla nas zagrożenie.

Cześć lekarzy z różnych przyczyn, zarówno „softwarowych” jak i „hardwarowych”, nie jest w stanie sprostać stawianym przez informatyzację wymogom. To co udźwigną (też z trudem) duże i średnie placówki, dla mniejszych może być nieosiągalne. A stąd tylko krok do wykluczenia poszczególnych lekarzy z zawodu - niekoniecznie tych najstarszych, ale także tych mniej „cyfrowych” lub zwyczajnie mniej zamożnych. Nikt do tej pory nie zwrócił uwagi na koszty, jakimi zostaniemy obciążeni. Obawiam się, by nie było tak, jak ma to miejsce z tzw. ustawicznym kształceniem lekarzy. Jest ustawowy obowiązek szkolenia, ale nie ma możliwości rozliczenia jego kosztów.

Najbliższy okres to przygotowania do Zjazdu Krajowego Lekarzy, który odbędzie się pod koniec maja. Przyszłość samorządu lekarskiego zależy od podjęcia spójnych działań i przedłożenia prywaty nad dobrem środowiska - takiego solidaryzmu lekarski w dobrej, wspólnej wierze. Naczelna Rada Lekarska, z jej prezesem, to nasza siła wpływania na rządzących. To możliwość współdziałania i skutecznego współkierowania naszym lekarskim losem. To także uprawnienie izb lekarskich, wynikające z regulacji prawnych, w tym z ustawy zasadniczej.

Przy wyborze członków władz naczelnych naszego samorządu nie może być przypadku, tu musi zafunkcjonować pragmatyzm. W jedności siła, gdyż „siła rzeczy jest do zrobienia”.

Z koleżeńskim pozdrowieniem

Paweł R. Czekalski, prezes ORL w Łodzi