Data dodania: 26-03-2016


Słowo Prezesa: Wierzę w to, że nam się uda

Nowe plany, nowe postanowienia i nowe obietnice tłoczą się w pierwszych tygodniach nowego roku rytmem szesnastkowego metrum. Ile z nich uda nam się przekuć w rzeczywistość, a ile podzieli los pogubionych snów w krainie odwiecznej niemożności? - czas pokaże. Ważne, by utrzymać wiarę w sens codziennych zmagań z nieustającą ciekawością jutra i radością każdego uśmiechu, odwzajemnianego przecież zawsze inaczej.

 Ministerialne zapowiedzi sprawiły, że z uwagą będziemy śledzić najbliższe dwanaście miesięcy, licząc na wdrożenie działań, które usprawnią funkcjonowanie rodzimej opieki zdrowotnej. Czekamy zwłaszcza  na: skrócenie kolejek pacjentów oczekujących na leczenie, zatrzymanie komercjalizacji szpitali, uproszczenie zasad terapii onkologicznej, a przede wszystkim na odbiurokratyzowanie pracy lekarzy. W tej ostatniej kwestii coś już się ruszyło, bo od stycznia zwolniono lekarzy rodzinnych z obowiązku comiesięcznego sprawozdawania do NFZ liczby wykonanych badań diagnostycznych. Od początku tego roku nie jest też konieczne podpisanie umowy z Funduszem na wystawianie recept refundowanych w gabinetach prywatnych, jedynym wymogiem jest uzyskanie ich numerów. Po kilku latach naszych protestów wreszcie ktoś na górze zrozumiał, że prawo do ordynacji leków wynika wprost z prawa wykonywania zawodu, a dostęp do refundacji jest oczywistą konsekwencją ubezpieczenia zdrowotnego.

Tymczasem ze zdwojoną siłą powraca problem kształcenia specjalizacyjnego, podnoszony  w wielu regionach naszego kraju przez lekarzy rezydentów. Ograniczenia w dostępie do kursów wymaganych programem specjalizacji, nadmiar osób odbywających szkolenie w jednym ośrodku akredytacyjnym, kłopoty z dostępem do dyżurów, czy wreszcie niskie wynagrodzenia, to tylko niektóre mankamenty doskwierające młodym adeptom medycyny i stomatologii. Nad głosem lekarskiej młodzieży trzeba się poważnie pochylić i wyjść im naprzeciw, mając na uwadze jakość przyszłych kadr medycznych. Potrzebę zmian systemu kształcenia potwierdzają również wyniki ostatniej sesji egzaminów specjalizacyjnych, których zdawalność w dziedzinach takich jak anestezjologia nie przekroczyła 10%. Trudno tłumaczyć ten fakt jedynie indywidualnym brakiem przygotowania zdających. Takie wyniki egzaminacyjne wystawiają złe świadectwo programom specjalizacyjnym, ośrodkom szkolącym, ale chyba nie najlepsze także egzaminatorom. Trzeba powiedzieć wprost: obecny system kształcenia specjalizacyjnego nie sprawdza się i wymaga gruntownych zmian. Zmiany te, tak jak w wielu krajach, powinny odbywać przy większym udziale samorządu lekarskiego, zwłaszcza w konstruowaniu rozwiązań organizacyjnych.

Na przestrzeni ostatnich dwudziestu sześciu lat wszystko się zmienia i zmieniać się musi także samorząd lekarski, który jest organizacją skupiającą przedstawicieli dwóch zawodów - co nie wszyscy na co dzień zauważają.  Dla tych dwóch zawodów dość znacząco zmienił się sposób zatrudnienia, odpowiedzialności zawodowej i możliwości kształcenia. Kiedyś, zarówno lekarze jak i lekarze dentyści byli etatowymi pracownikami zakładów opieki zdrowotnej, z niewielkim procentem prowadzących działalność prywatną. Dziś, w konsekwencji przemian ustrojowych, zdecydowana większość stomatologów wykonuje swój zawód w oparciu o jednoosobową praktykę, która będąc jedynym źródłem utrzymania, stawia przed nimi zupełnie inne zadania. Obecna rzeczywistość bardziej niż kiedykolwiek podkreśla zawodowe odrębności i sprzyja działaniom na rzecz zwiększenia autonomii lekarzy dentystów we wspólnym samorządzie lekarskim, które zaistniały w ostatnich miesiącach na poziomie centralnym.

Nie można tego nie dostrzegać i nie warto bez zrozumienia sprzeciwiać się podjętym inicjatywom, choćby w imię matematycznej większości. Szereg działań na rzecz poczucia zawodowej podmiotowości stomatologów i jednocześnie poprawy funkcjonowania wspólnego samorządu można zrealizować już teraz, mimo ustawowych gorsetów, zaskorupiałych uchwał, czy wieloletnich przyzwyczajeń. Wierzę w to, że nam się uda, tak jak udaje się od lat w łódzkiej izbie lekarskiej. Istotą pracy samorządowej jest wzajemna pomoc, więc pomagajmy sobie być razem, na przekór ludzkim ułomnościom i stereotypom.