Data dodania: 18-01-2018


Sześćset lat sieradzkiego szpitalnictwa

Ryszard Poradowski

O początkach sieradzkiego szpitalnictwa wiedzieliśmy dotąd raczej niewiele. Źródła historyczne wspominały o istnieniu pierwszej lecznicy w nadwarciańskim grodzie od 1416 r. To właśnie wtedy przy kościółku św. Ducha, istniejącym wówczas w rejonie tzw. starego szpitala, z inicjatywy kasztelana sieradzkiego Marcina Zaręby i miejscowego rycerstwa, na pamiątkę zwycięstwa nad Krzyżakami, powstał przytułek dla biedoty. Jak wszystkie ówczesne tego typu instytucje miał pn charakter placówki opiekuńczej, a nie szpitala w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Zakonnicy sprawowali tu opiekę zarówno nad osobami schorowanymi i niedołężnymi, jak i pielgrzymami.

Dopiero w XIX w. zaczęły powstawać szpitale z prawdziwego zdarzenia. Ten w Sieradzu, noszący imię św. Józefa, zbudowano w latach 1845 - 1852, mija więc sto sześćdziesiąt pięć lat, jak zaczął służyć mieszkańcom. Zapisał piękne karty w dziejach lecznictwa w Sieradzu, co było zasługą nieprzeciętnych medyków i jednocześnie społeczników, np. Jana Felchnera, Leopolda Maiditscha, Władysława Milewicza, Aleksandra Murzynowskiego, Józefa Raźniewskiego, Oktawiana Rybickiego, Józefa Stanisławskiego i Kazimierza Trybuchowskiego (w „Panaceum” prezentowaliśmy wielu z nich). Szczególną ofiarnością wykazywali się oni podczas epidemii, np. cholery, czy wojen.

Kolejny etap sieradzkiego szpitalnictwa wiąże się już z oddaniem do użytku nowego szpitala przy ul. Armii Krajowej, który pierwszych pacjentów przyjął w maju 1990 r. Okazją do omówienia  roli tej nowoczesnej placówki leczniczej, jak też przypomnienia historii nadwarciańskiego służby zdrowia, stała się konferencja pn. „Dzieje szpitalnictwa w Sieradzu”, która 27 października br. odbyła się w miejscowym Muzeum Okręgowym. Spotkanie  zorganizowała nieformalna grupa „Z pasją dla Sieradza”, z Andrzejem Stępniem na czele oraz tamtejszy oddział Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego, pod honorowym patronatem marszałka województwa łódzkiego - Witolda Stępnia. Do obchodów włączyli się także gospodarze Sieradza, o czym mówił m.in. prezydent miasta Paweł Osiewała. Wśród  licznych gości, zaproszonych na to spotkanie, nie zbrakło przedstawiciela Okręgowej Rady Lekarskiej w Łodzi, którą reprezentowała Beata Zwolińska, wiceprezes i szefowa Delegatury Sieradzkiej.

W czasie konferencji, historię medycyny „w pigułce” omówił prof. zw. dr hab. Andrzej Felchner (syn dyrektora sieradzkiego szpitala w latach 1945-1949), a dzieje sieradzkiego lecznictwa i postaci zasłużonych dla niego lekarzy przypomniał lek. Zdzisław Prajs. Uzupełnieniem przedstawionych przez niego informacji było wystąpienie siostry Jadwigi Kisielewskiej ze zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia w Warszawie, które do lata osiemdziesiątych XX w. opiekowały się chorymi w miejscowym szpitalu, z kolei Elżbieta Pokora przywołała sylwetki niezwykle ofiarnych, sieradzkich pielęgniarek.

Bardzo interesujące okazały się pokazy medykamentów i sposobów leczenia przed wiekami, przygotowane przez Bractwo Rycerskie Ziemi Sieradzkiej. Wiele stosowanych dawniej procedur wzbudzało zaskoczenie i uśmiech u pracowników współczesnej służby zdrowia, którzy byli głównymi uczestnikami konferencji. Nie mogło być zresztą inaczej, skoro średniowieczny medyk badał np. smak i temperaturę moczu chorej… organoleptycznie. W średniowiecznym lecznictwie przestrzegano jednak wielu zasad , które do dziś nie straciły na aktualności, a związane były np. z karmieniem chorych pożywnym rosołem, czy wietrzeniem pomieszczenia dla zapewnienie im świeżego powietrza.

Cennym uzupełnieniem konferencji była specjalnie przygotowana wystawa muzealna, na której można było zapoznać się nie tylko z licznymi zdjęcia sieradzkich medyków i dawnego szpitala, ale też zobaczyć historyczne już dziś  narzędzia lekarskie, czy dokumenty medyczne. Wystawa pozwalała zwiedzającym prześledzić kilkuwiekowe dzieje medycyny i zobaczyć olbrzymi skok cywilizacyjny oraz technologiczny, jaki się dokonał i bezustannie dokonuje na naszych oczach.

Rocznicowa konferencja zasługuje na uwagę jeszcze z jednego powodu. Wpisuje się ona znakomicie w to, co od lat robi tutejsze środowisko lekarskie i pielęgniarskie, w tym zwłaszcza działacze Polskiego Towarzystwa Lekarskiego. Otóż dokumentuje ono dzieje służby zdrowia w tym regionie i dba o mogiły dawnych lekarzy, co wspiera wspomniane Muzeum Okręgowe, kierowane przez Jerzego Kowalskiego.

Tekst i zdjęcia - Ryszard Poradowski