Data dodania: 21-10-2018


W życiu nie należy być radykałem

Joanna Barczykowska-Tchorzewska

„Panaceum” rozmawia z prof. dr hab. n. med. Radzisławem Kordkiem, rektorem Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, na temat nowej ustawy - prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, wprowadzającej rewolucyjne zmiany na uczelniach medycznych w Polsce

„Panaceum”: - Panie Profesorze, zbliża się nowy rok akademicki, a wraz z nim moment wprowadzenia w życie nowej ustawa o szkolnictwie wyższym. Ustawa ta została nazwana Konstytucją dla Nauki. Czy Pan Profesor uważa, że rzeczywiście ta ustawa wprowadza aż tak wielkie zmiany, że zasługuje na to miano?

Prof. Radzisław Kordek: - Do nazwy ustawy nie przywiązywałbym dużej wagi.  Myślę, że nazwano ją tak dlatego, że zawiera w jednym akcie prawnym zapisy, które zazwyczaj są rozproszone w różnych dokumentach. Jednak zmiany, które zostały w niej ujęte, są faktycznie bardzo duże, myślę, że wielu ludzi nawet nie zdaje sobie sprawy, jak duże. W dyskusjach nad ustawą skupiano się głównie na roli nowo powoływanej rady uczelni , która w początkowych zamysłach miała być elementem zewnętrznym, kształtującym całą politykę uczelni. Ostatecznie jednak, w wyniku negocjacji, rada ta będzie pełnić tylko funkcję dodatkowego ciała wewnętrznego, wybieranego przez senat.

„P”: - Czyli nadal ciałami głównymi będzie rektor i senat?

Prof. R.K.: - Rektor, senat i rada uczelni. Ale nie to jest podstawą tej reformy, tylko zmiana struktury uczelni, która do tej pory była federacją wydziałów, na które były kierowane bezpośrednio zarówno oceny naukowe, jak i fundusze. Teraz w zasadzie uczelnia może mieć strukturę jaką chce i sama stworzy, a będzie oceniana w ramach dyscyplin naukowych. Każdy pracownik będzie musiał się zatem zdeklarować, w jakich dwóch głównych dyscyplinach chce się rozwijać naukowo. Na wszystkich uczelniach w Polsce, prowadzimy teraz gigantyczne prace bibliograficzne, żeby zobaczyć, kto do jakiej dyscypliny mógłby optymalnie należeć.

„P”: - Czy to oznacza, że uczelnie zyskują większą niezależność?

Prof. R.K.: -Teraz uczelnia ma być jednym wielkim ciałem. Nie będzie wydziałów, w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, zatem potrzebny będzie inny, niż był do tej pory, system zarządczy. W skrócie można powiedzieć, że  cała władza będzie spoczywać w ręku rektora, który właściwie będzie mógł wszystko. W ustawie jest zapisane, że uczelnią zarządza rektor, to on likwiduje i tworzy jednostki, zatrudnia pracowników i pisze regulamin organizacyjny uczelni, czyli określa jej strukturę. Senat będzie wybierany w całkowicie wolnych wyborach, członkowie zarządu uczelni, jak prorektorzy czy dziekani, będą zasiadać w senacie w zależności od wyniku tych wyborów. To senat będzie tworzył statut, ale nie może on mieć oczywiście zapisów konfliktowych z ustawą.

„P”: - Czy będzie Pan Rektor chciał z tych ustawowych możliwości korzystać i zmieniać strukturę uczelni?

Prof. R.K.: - Na razie wiem, że 1 października 2019 r. uzyskam te uprawnienia i wspólnie z zarządem naszej uczelni, będę musiał skonstruować jej nową strukturę. Ustaliliśmy, że na tym etapie pozostawimy co się da „po staremu”. Zostaną wydziały jako jednostki dydaktyczne, zajmujące się kształceniem na tych kierunkach. Ewentualne zmiany będziemy wprowadzać na bieżąco zgodnie z pojawiającymi się rozporządzeniami. Wiadomo już, że wszyscy studenci wydziału lekarskiego będą studiować na jednym kierunku, co oznacza że wydział wojsko -lekarski zostanie połączony z wydziałem lekarskim. Oczywiście, miejsca należne Ministerstwu Obrony Narodowej zachowane. Czekamy jeszcze na rozporządzenia w tym zakresie i zgodnie z nimi będziemy postępować.

 „P”: - Pierwszych, większych zmian można się spodziewać dopiero w październiku 2019 r.?

Prof. R.K.: - W przyszłym roku nastąpią zmiany  najbardziej dramatyczne.  Znikną wydziały, przestaną istnieć ich rady, zmienią się tryby doktorskie i habilitacyjne, a zatem rzeczywistość, w której do tej pory funkcjonowaliśmy. Powołamy też rady naukowe.

„P”: - A czego możemy się spodziewać od października 2018 r.?

Prof. R.K.: - Musimy przede wszystkim przygotować, o czym już mówiłem, deklaracje pracowników co do dyscyplin, w których chcą rozwijać się naukowo. W tej chwili mamy w tym zakresie więcej pytań niż odpowiedzi, rozporządzenia dotyczące tych zagadnień są w fazie projektów. Powołaliśmy zespół, który zajmuje się przygotowaniem klasyfikacji naukowców i zaproponowaniem im  konkretnych dyscyplin.

„P”: - W ocenie osiągnięć naukowych pracowników ustawa kładzie większy niż dotychczas nacisk na jakość publikacji. Usilne gromadzenie liczby punktów naukowych minister Jarosław Gowin nazwał wręcz „punktozą”. Jak zmiana ta wpłynie na działalność naukową uczelni?

Prof. R.K.: - Ludzie przystosowują się do warunków, jakie się dla nich tworzy. Kiedyś dotacje na działalność naukową, tzw. dotacje statutowe, były związane z bardzo ogólną oceną uczelni. Następnie wprowadzono dokładną parametryzację wydziałów, poprzez między innymi określenie listy punktowanych czasopism, zasad uzyskiwania punktów w zależności od miejsca naukowca na liście autorów itd. To spowodowało, że  nauka poszła w stronę „nadpublikowania”. Wielu ludzi pisze, mało ludzi to czyta. Powstały nowe czasopisma, które walczą o coraz wyższą liczbę punktów. Wydawcy tych czasopism zarabiają z kolei na dostępie do tych badań.  Próbujemy wybrnąć z tej sytuacji w ten sposób, żeby podczas oceny dorobku naukowego, naukowiec podawał tylko najlepsze ze swoich prac. Lepiej przygotować jedną wartościową publikację, niż kilka o małym znaczeniu.  

„P”: - Czytając zapisy ustawy można dojść do wniosku, że zmieni się ranga uzyskania stopnia doktora habilitowanego. Jej przepisy dopuszczają powołanie tzw. profesora dydaktycznego, który to stopień będą mogły uzyskać również osoby bez habilitacji.

Prof. R.K.: - Uczelnia nie ma obowiązku takich profesorów powoływać. Ponadto w ustawie jest zapisane, że uczelnia ma prawo tworzyć również swoje stanowiska. Nie chcemy wszystkiego drastycznie zmieniać. Chcemy skupić się na kluczowej zmianie, czyli jak najlepiej przygotować się do parametryzacji. To od niej zależą uzyskiwane subwencje. Dziś nasza uczelnia jest na bardzo wysokim poziomie naukowym, ponieważ wszystkie wydziały posiadają przynajmniej kategorię A, a wydział lekarski ma kategorią A+, więc możemy liczyć na wyższą subwencję. Uniwersytet Medyczny w Łodzi jest jedyną taką uczelnia medyczną w Polsce. Przy każdej zmianie istnieje ryzyko spadku w rankingach, mam nadzieję, że tego unikniemy, czyniąc odpowiednie przygotowania. Osobiście jestem zwolennikiem długiego wypracowywania decyzji, poprzedzając je dyskusjami i konsultacjami, żeby na koniec podjąć te  najwłaściwsze. Razem ze współpracownikami szukam argumentów za i przeciw, zdając sobie sprawę, że wszystkie moje decyzje liczą się dla uczelni w dziesiątkach milionów złotych i dotyczą wielu osób. Uniwersytet Medyczny, wraz ze szpitalami klinicznymi, ma miliard złotych rocznego obrotu i jest największą instytucją w Łodzi, zatrudniającą ponad dziesięć tysięcy pracowników.

„P”: - A jeśli już o szpitalach klinicznych mowa, to czy ustawa zmieni w jakiś sposób ich funkcjonowanie?

Prof. R.K.: - Nie, bo nie zawiera zapisów w tym obszarze. W oczywisty sposób jesteśmy połączeni ze szpitalami klinicznymi na „śmierć i życie”, i znaczna część problemów uczelni wiąże się z ich kłopotami. Takich problemów nie mają inne uniwersytety niemedyczne, politechniki, czy uczelnie artystyczne. Potrzeby zdrowotne społeczeństwa niewątpliwie będą się zwiększać, a to będzie generować problemy szpitali, chociażby związanych z brakami finansowymi, czy kadrowymi.

„P”: - Wiemy już, że bardzo dużo zmieni się w strukturze uczelni, co niewątpliwie wpłynie bezpośrednio na jej pracowników. A jakie zmiany czekają studentów?

Prof. R.K.: - Zmiany chyba najmniej ich dotkną. Ustawa zawiera, co prawda, zapisy dotyczące szczegółów ewaluacji studentów, ale w programie studiów, żadnej rewolucji nie wprowadza. Organizacje studenckie negocjowały z resortem nauki różne przywileje w zakresie spraw socjalnych, które zostały uwzględnione. Na pewno nie będzie w tym zakresie żadnych negatywnych zmian.

„P”: -  W ustawie jest mowa o powołaniu tzw. szkół doktorskich, czy zmieni to tryb zdobywania doktoratów?

Prof. R.K.: - „Szkoły doktorskie” są nową nazwą dotychczasowych studiów doktoranckich. W nowym trybie będzie trudniej uzyskać ocenę śródokresową z udziałem osób spoza uczelni. Ustawa pozostawia jednak możliwość trybu eksternistycznego.

„P”: - Kończąc naszą rozmowę chciałybyśmy zapytać Pana Profesora o zdanie, czy zapisy nowej ustawy pozostają kompatybilne do ustroju uczelni i kształcenia w innych krajach, czy może jest to twór typowo polski?

Prof. R.K.: -  Nie ma jednego modelu kształcenia i jednego modelu struktury uczelni wyższych. W zasadzie w każdym państwie ten system jest nieco inny i do tego zróżnicowany wewnętrznie. Uczelnie w krajach zachodnich są zarządzane w sposób korporacyjny, z większym lub mniejszym wpływem władz regionalnych. Niekiedy ich autonomia jest dość ograniczona, a zarząd w całości pochodzi z nominacji zewnętrznej. U nas przetrwał tradycyjny model, oparty na wydziałach, tak jak tworzyło się to w pierwszych uniwersytetach w Padwie czy Bolonii. Taki model z pełną autonomią uczelni jest też nadal spotykany w innych krajach, szczególnie w uczelniach o dużych tradycjach. Zależy to też od systemu dotacji, o których my musimy myśleć, a czym nie muszą przejmować się np. władze Harvardu, który utrzymuje się ze świadczonych usług. Poza tym na wydziale lekarskim na Harvardzie studiuje zdecydowanie mniej studentów niż u nas. Szukamy w Polsce optymalnego rozwiązania łączącego demokrację, autonomię, efektywność nauki i kształcenia oraz sprawność w zarządzaniu.

„P”: - A Pan Profesor jest zwolennikiem tradycyjnego  modelu uczelni, czy raczej zarządzanego jak przedsiębiorstwo?

Prof. R.K.: - Myślę, że można łączyć jedno z drugim. Nie trzeba być radykałem. W ogóle w życiu nie należy być radykałem.

„P”: - Dziękujemy za ciekawą rozmowę, a jednocześnie wyrażamy nadzieję, że temat zmian, jakie wprowadza w uczelni ustawa o szkolnictwie wyższym i nauce, jeszcze wielokrotnie stanie się tematem naszych rozmów z Panem Profesorem.

Rozmawiały: Patrycja Proc, Joanna Barczykowska - Tchorzewska

-----

 

Ustawa - prawo o szkolnictwie wyższym i nauce została uchwalona przez Sejm 20 lipca 2018 r., a opublikowana w Dz.U. z 30 sierpnia 2018 r., poz. 1668