Data dodania: 8-03-2016


Wizerunek lekarza nie na sprzedaż

Do Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej przekazana została pisemna informacja, iż lekarka zrzeszona w tejże Okręgowej Izbie Lekarskiej, podająca swoje imię i nazwisko oraz specjalizację, wychwala w programie telewizyjnym zalety preparatu, w nazwie którego widnieje słowo „lek”, co jest sprzeczne z art. 63 ust. 2 Kodeksu Etyki Lekarskiej.

Z lekarskiej wokandy

Po sprawdzeniu, że takie dane personalne widnieją w rejestrze izby, ORzOZ podjął postępowanie sprawdzające prawdziwość podanych informacji, a po ich potwierdzeniu - poprosił lekarkę o złożenie wyjaśnień do sprawy. Lekarka napisała wówczas, że „reklamowany preparat nie jest lekiem, tylko wyrobem medycznym i nie wymaga usługi lekarza przy jego aplikacji”. Cytowała też opinię firmy farmaceutycznej, która ją angażowała i która przekonywa ją, że jej udział w programie jest zgodny z art. 65 KEL. Przepis ten bowiem nie zakazuje lekarzowi brania udziału w reklamie, jedynie stanowi, że nie wolno mu „narzucać swych usług chorym lub pozyskiwać pacjentów w sposób niezgodny z zasadami etyki i deontologii lekarskiej”.

ORzOZ nie podzielił tej linii obrony i skierował wniosek do Okręgowego Sądu Lekarskiego o ukaranie. Adwokat wybrany przez lekarkę na obrońcę, interpretując art. 65 KEL, podobnie jak producent farmaceutyku, dodatkowo wywodził m.in., że udział lekarza w reklamie leku nie godzi w lekarzy jako grupę zawodową, nie podważa ich autorytetu w społeczeństwie, ani nie powoduje utraty zaufania do lekarzy. OSL okazał się być jednak dla lekarki surowym i wymierzył jej karę w wysokości trzykrotności średniego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw. W swoim stanowisku kategorycznie stwierdził, że KEL w swym art. 63 ust. 2 jednoznacznie zakazuje uczestnictwa lekarza w reklamie, co zapisane zostało słowami, iż „nie powinien wyrażać zgody na używanie swego nazwiska i wizerunku dla celów komercyjnych.” A niewątpliwie lekarka, zachęcając  do aplikowania danego medykamentu  na ekranie, nie robiła tego bez zapłaty.

Obrońca lekarki złożył apelację do Naczelnego Sądu Lekarskiego, który pieniężną karę utrzymał, obniżając jej wysokość do jednomiesięcznego średniego wynagrodzenia (próg minimalny). Złożona przez mecenasa kasacja do Sądu Najwyższego została - jako oczywiście bezzasadna - odrzucona.

Powyższą sprawę opisał swego czasu na  łamach „Panaceum” mec. Jerzy Ciesielski, redagujący w naszym piśmie cykliczny felieton prawny „Z lekarskiej Wokandy”. Okazuje się jednak, że takich i podobnych spraw wpływa do kancelarii pionu orzeczniczego izb lekarskich w Polsce coraz więcej. Według ustaleń Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej - Grzegorza Wrony, tylko w latach 2013 - 2015 w sprawach naruszenia art. 63 ust. 2 KEL, okręgowi rzecznicy prowadzili czterdzieści dwie sprawy, z czego dwadzieścia sześć z nich skończyło się wnioskami o ukaranie skierowanymi do okręgowych sądów lekarskich. NRzOZ  wystosował w związku z tym następujący komunikat, skierowany do członków izb lekarskich 29 stycznia 2016 r.,:

 „Zgodnie z przepisami Kodeksu Etyki Lekarskiej (art. 63 ust. 2) lekarz nie powinien wyrażać zgody na używanie swojego nazwiska i wizerunku dla celów komercyjnych. Oznacza to, że lekarze i lekarze dentyści nie mogą brać udziału w reklamach – dotyczy to nie tylko reklamy leków (produktów leczniczych), co do których jest to zabronione na mocy przepisów Prawa farmaceutycznego, ale także wszelkich innych produktów, włącznie z produktami będącymi wyrobami medycznymi czy suplementami diety.
Lekarze i lekarze dentyści naruszający wyżej wymieniony przepis KEL muszą się liczyć z tym, że poniosą za to odpowiedzialność zawodową – postępowania w takich przypadkach są wszczynane przez rzeczników odpowiedzialności zawodowej, którzy następnie kierują wnioski o ukaranie do sądów lekarskich. Postępowania, które już zostały przeprowadzone, zakończyły się orzeczeniem winy, a najczęściej orzeczoną karą były kary upomnienia i kary pieniężne.”

Grzegorz Wrona odniósł się także do indywidualnego przypadku, jaki w ostatnim czasie przyszło mu rozpatrywać, a który dotyczył występującego  w reklamie telewizyjnej wyrobu medycznego „Natursept” Jacka C., podającego się jako lekarz laryngolog . NRzOZ wyjaśnił, że (cyt.): „nie jest on lekarzem wykonującym zawód i nie posiada specjalizacji w żadnej dziedzinie medycyny. Jego dane znajdują się w ewidencji Okręgowej Izby Lekarzy w Gdańsku, ale nie jest on członkiem ani tej, ani żadnej innej okręgowej izby lekarskiej. W związku z tym, nie jest prowadzone w stosunku do niego postępowanie w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej lekarzy. Odpowiedzialności takiej podlegają bowiem lekarze, którzy są członkami izb lekarskich.”

Warto również dodać przy okazji, że nieco wcześniej, bo 21 stycznia br., w sprawie reklam z udziałem aktorów, odgrywających role lekarzy, wypowiedział się prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, odpowiadając na zapytanie Rzecznika Praw Obywatelskich - Adama Bodnara, dotyczące  prezentowania przez nich reklam „pseudoleczniczych”. W piśmie m.in. czytamy :

„Samorząd lekarski działa na podstawie i w ramach ustawy z 2 grudnia 2009 r. o izbach lekarskich. W zakresie zadań mu powierzonych znajmuje się m.in. sprawowaniem pieczy nad należytym wykonywaniem zawodów lekarza i lekarza dentysty. Realizując powyższe zadanie, organy odpowiedzialności zawodowej samorządu lekarskiego reagują na sytuacje naruszania przez lekarzy lub lekarzy dentystów przepisów dotyczących wykonywania tych zawodów oraz norm etycznych m.in. w zakresie niedozwolonego reklamowania, udzielania świadczeń zdrowotnych, czy wyrażania zgody na komercyjne wykorzystywania swego wizerunku poprzez np. występowanie w reklamach. Samorząd lekarski w ostatnim czasie w istotny sposób zintensyfikował działania w powyższym zakresie stale monitorując media i reagując na bieżąco na niezgodne z prawem zachowania lekarzy i lekarzy dentystów. Właściwość organów odpowiedzialności zawodowej samorządu lekarskiego nie rozciąga się jednak na osoby nie będące członkami izb lekarskich. Z powyższych względów nie ma on możliwości podejmowania działań w stosunku do występujących w reklamach produktów leczniczych lub produktów żywieniowych osób, które nie są lekarzami lub lekarzami dentystami.”

Dalej prezes M. Hamankiewicz przytacza art. 55 ustawy z 6 września 2001 r. Prawo farmaceutyczne, zgodnie z którym reklama produktu leczniczego kierowana do publicznej wiadomości nie może polegać na jego prezentowaniu przez osoby znane publicznie, naukowców, osoby posiadające wykształcenie medyczne lub farmaceutyczne lub sugerujące posiadanie takiego wykształcenia, a także odwoływaniu się do zaleceń takich osób. Przypomina też, że zgodnie z treścią art. 62 ww. ustawy nadzór nad przestrzeganiem jej przepisów, również w sprawach reklamy,  sprawuje Główny Inspektor Farmaceutyczny.

W zakończeniu pisma czytamy: „Podkreślania wymaga jednak, że wskazane wyżej regulacje dotyczą produktów leczniczych, a takimi nie są licznie reklamowane suplementy diety. Kwestie związane z obrotem tymi specyfikami reguluje ustawa z 25 sierpnia 2006 r. o bezpieczeństwie żywności i żywienia, która nie przewiduje generalnego zakazu reklamy suplementów diety.”

Nina Smoleń