Data dodania: 26-03-2018


Z lekarskiej wokandy: Ciężki kaliber przewinienia dentysty

Maria W., marząc o pięknym i pełnym uśmiechu, długo i starannie wybierała idealnego lekarza dentystę, który mógłby sprostać jej wymaganiom. Odpowiedniego gabinetu szukała na tematycznych portalach i forach internetowych, przeglądając opisy ich działalności, oferowane usługi i cenniki, a także opinie pacjentów. Jej uwagę przykuła strona stomatologa Zenona R., zawierająca m.in. informację o „unikalnej metodzie uzupełnień protetycznych”.

W pełni ufając dentyście, za usługę zapłaciła z góry, oczekując w zamian skutecznego leczenia i nowego uzębienia. Tymczasem specjalista przez półtora roku, w czasie blisko pięćdziesięciu wizyt, dawał swoje pacjentce złudne nadzieje, że jego działanie - mimo okresowo występujących komplikacji - zmierza do założonego rezultatu. Dopiero wizyta w Instytucie Stomatologii Uniwersytetu Medycznego dała pacjentce obraz spustoszeń, jakie dotychczasowe działania dentysty poczyniły w jej jamie ustnej i uświadomiła konieczność podjęcia dalszego leczenia.

Podsumowanie nieumiejętnej i niefrasobliwej działalności lekarza Zenona R. znalazło odzwierciedlenie w orzeczeniu Okręgowego Sądu Lekarskiego, który uznał go za winnego popełnienia czynów, polegających na: po pierwsze -  podjęciu się leczenia pacjentki bez właściwego przygotowania, po drugie - nieprawidłowym zaplanowaniu i realizowaniu tego leczenia. Konkretne zarzuty obejmowały zastosowanie własnej, niesprawdzonej metody leczenia protetycznego, która spowodowała, że „w wykonanym moście nastąpiło zaburzenie płaszczyzny zgryzowej w stosunku do płaszczyzny źrenicznej”, co w konsekwencji skutkowało „ekstrakcją czterech dodatkowych zębów siecznych i koniecznością uzupełnienia protetycznego lub implantoprotetycznego”.

W pisemnej obronie stomatolog chwytał się - mówiąc potocznie - wszystkich argumentów, żeby usprawiedliwić  swoje postępowanie. Wskazywał, że przypadek Marii W. był wyjątkowo skomplikowany, jej leczeniu poświęcił bardzo dużo czasu, a brak jego końcowych efektów to wyłączna wina pacjentki, polegająca m.in. na: nieutrzymywaniu właściwej higieny jamy ustnej (co nie znajdowało potwierdzenia w dokumentacji, jako że np. miała ona tylko raz usuwany kamień nazębny), niezgłaszaniu dolegliwości bólowych (temu również zaprzeczały wpisy w historii choroby), uporczywym odwoływaniu wizyt (w rzeczywistości były to tylko dwa lub trzy przypadki), czy ostatecznym przerwaniu leczenia (na skutek, jak się okazało, konsultacji u innego lekarza spacjalisty).

Odnośnie skomplikowania przypadku pokrzywdzonej, Okręgowy Sąd Lekarski wskazał, że stan uzębienia pacjentki był wiadomy Zenonowi R. już na pierwszej wizycie, a podjęcie się przez niego leczenia - mimo braku doświadczenia w tej mierze - było jego dobrowolnym i świadomym wyborem. Z kolei argument, że Maria W. wyraziła zgodę na zastosowanie proponowanych jej  procedur terapeutycznych, sędziowie ocenili jako kuriozalny, gdyż pacjentka nie miała (bo nie mogła mieć) wiedzy o tym, że taki sposób postępowania leczniczego jest po prostu nieprawidłowy. Wskazali też, że dokumentacja medyczna prowadzona przez stomatologa, dotycząca leczenia pokrzywdzonej, niewiele miała wspólnego z jego faktycznym przebiegiem, a ograniczała się głównie do rozliczeń finansowych między obwinionym a pacjentką.

 

Nie mogły się również ostać tłumaczenia lekarza dentysty o pozbawieniu go prawa do faktycznej obrony w postępowaniu przed Okręgowym Rzecznikiem Odpowiedzialności Zawodowej, poprzez brak informowania go o wszystkich czynnościach przez niego podejmowanych. Okazało się bowiem, że nie zgłaszał się on na przesłuchania w postępowaniu wyjaśniającym OROZ (ani nie zgłosił się na rozprawę przed Okręgowym Sądem Lekarskim), co miało być spowodowane chorobą, czego jednak nie usprawiedliwił należycie, a zatem  - o czym był pouczony - zaświadczeniem od lekarza sądowego. Co więcej, choroba, na którą się powoływał, nie przeszkadzała mu w jednoczesnym przyjmowaniu pacjentów, organizowaniu kursów, czy udziale w wykładach specjalizacyjnych.

 

Postępowanie w sprawie Zenona R. wyróżniało się w toku postępowania prowadzonego przez Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej, jeszcze przed skierowaniem przez niego wniosku o ukaranie, zastosowaniem szczególnego środka w postaci zawieszenia wykonywania prawa wykonywania zawodu lekarza dentysty na okres sześciu miesięcy. Postanowienie w tej sprawie wydał, na wniosek OROZ, Okręgowy Sąd Lekarski, który oceniając zebrany materiał dowodowy, wskazywał na duże prawdopodobieństwo popełnienia przez lekarza Zenona R. ciężkiego przewinienia zawodowego, a co za tym idzie - możliwość zagrożenia bezpieczeństwa innych jego pacjentów.

 

Wprawdzie nie każde niepowodzenie w procesie terapeutycznym lub leczniczym, nawet spowodowane brakiem należytej staranności lub postępowaniem niezgodnym z aktualną wiedzą medyczną, może być automatycznie uznane za przewinienie zawodowe ciężkiego kalibru, ale w tym przypadku - jak ocenili sędziowie - istniało takie prawdopodobieństwo. Niewątpliwie wpływ na taką decyzję OSL miała postawa lekarza dentysty, który lekceważył Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej jako organ powołany do sprawowania pieczy nad należytym wykonywaniem zawodu.

 

Ostatecznie, prawomocnym już wyrokiem, sąd lekarski wymierzył lekarzowi dentyście Zenonowi R. karę zawieszenia prawa wykonywania zawodu na okres jednego roku oraz karę pieniężną z przeznaczeniem na rzecz Fundacji X. w wysokości dwukrotnego przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw, bez wypłat nagród z zysku, wynikającego z ogłoszenia Prezesa GUS. Ponadto sąd zarządził opublikowanie orzeczenia w papierowej wersji biuletynu Okręgowej Izby Lekarskiej.

 

Uzasadniając wybór i wymiar orzeczonych kar, sąd napisał, iż w prawidłowy sposób odzwierciedlają one wagę naruszonych przez obwinionego powinności zawodowych oraz sam stopień zawinienia, stanowiąc przejaw społecznej sprawiedliwości. Spełniają przy tym zarówno funkcję zapobiegawczą, jak też represyjną i wychowawczą, pozostając w zgodności z dyrektywami wymiaru kary opisanymi w art. 53 Kodeksu karnego, mającego zastosowanie w postępowaniu dotyczącym przewinienia zawodowego lekarza.

 

Każdy lekarz dentysta jest formalnie uprawniony do przeprowadzenia leczenia protetycznego, lecz z pewnością - jak wynika to z przebiegu opisanego wyżej postępowania w sprawie odpowiedzialności zawodowej - Zenon R. nie posiadał odpowiednich umiejętności, by sprostać podjętemu leczeniu protetycznemu pacjentki Marii W. Słownik Języka Polskiego (1981 r.) definiuje umiejętność jako „praktyczną znajomość czegoś, zdolność wykonywania czegoś”, zdolność zaś, jako „naturalną sprawność i możliwość robienia czegoś”.

 

Lekarz, niezależnie od posiadanych formalnie uprawnień do wykonania określonych procedur medycznych, powinien krytycznie ocenić swoje faktyczne umiejętności. Zgodnie z treścią art. 10 pkt 1 i 2 Kodeksu Etyki Lekarskiej lekarz nie może wykraczać poza swoje umiejętności zawodowe przy wykonywaniu czynności diagnostycznych i leczniczych, zatem - jeśli takich umiejętności mu brakuje - winien przekazać trudnego pacjenta bardziej kompetentnemu koledze specjaliście, albo przynajmniej się z nim skonsultować.

 

Jerzy Ciesielski,

 

adwokat